Michał Kubiak: W jedności siła!

Michał Kubiak
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Jesteśmy normalną drużyną, która dzięki woli walki, chęciom i umiejętnościom może wygrać z każdym - mówi kapitan reprezentacji Polski.

Pomimo falstartu, jakim była porażka z Serbią w meczu otwarcia na Stadionie Narodowym, biało-czerwoni zdołali wykonać plan na gdańską część mistrzostw Europy i zajęli drugie miejsce w grupie A. Wygrane nad Finlandią i Estonią sprawiły, że rywalem Polaków w barażu będzie dziś reprezentacja Słowenii. Ta sama, która dwa lata temu w ćwierćfinale wyrzuciła nas z mistrzostw Europy w Sofii. Michał Kubiak zapowiada rewanż za ówczesny „wypadek przy pracy”.


SPORT:Spotkanie z Estonią zakończyło się w trzech setach, ale nie było łatwe.
MICHAŁ KUBIAK:  Trzeba sobie wbić do głowy, że żaden mecz na tym turnieju nie jest łatwy. Estończycy pokazali, że nie można odpuszczać. Gdy tylko przez chwilę nam nie szło, od razu zbudowali przewagę. Nikt na tym turnieju nie odpuści okazji do wygranej. My nie jesteśmy zespołem, który może pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji, a i tak wygra z każdym. Jesteśmy normalną drużyną, która dzięki woli walki, chęciom i umiejętnościom może wygrać z każdym.

 

Patrząc na mecze z Finlandią i Estonią można wysnuć wniosek, że poziom siatkówki w Europie się wyrównał?
MICHAŁ KUBIAK: - Chyba każdy indywidualnie powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie. Patrząc na wszystkie wyniki tego turnieju odpowiedź nasuwa się sama.

 

W meczu z Estonią znów nastąpiły rotacje w składzie, które nie wpłynęły negatywnie na postawę zespołu. To też nasza siła?
MICHAŁ KUBIAK: - Zgadza się. Cieszymy się, że każdy z nas jest gotowy do gry i może wejść w dowolnym momencie na boisko i zrobi coś lepiej niż kolega. Nie chcę nikogo chwalić, ani ganić, bo to nie moja rola. Gramy jako drużyna. Jeden lepiej dzisiaj, drugi lepiej jutro. Jak nie idzie, to nie patrzymy po sobie i nie krytykujemy. Trener jest od tego, by trzymać to wszystko w kupie i podejmować odpowiednie decyzje w sytuacjach kryzysowych. Niemniej nasza jedność i równość składu jest siłą.

 

Jak pan podsumuje pierwszą część mistrzostw?
MICHAŁ KUBIAK: - Proszę wybaczyć, ale w tej chwili nie ma to sensu. Na ocenę tego turnieju przyjdzie czas po naszym ostatnim meczu.

 

Mistrzostwa Europy rozpoczęły się od trzęsienia ziemi, ale plan minimum, czyli awans do baraży, został wykonany. Będzie tylko lepiej?
MICHAŁ KUBIAK: - Zobaczymy. Jesteśmy na tyle dobrym zespołem, że przy naszej dobrej grze i odpowiedniej agresji ze Słowenią powinno być dobrze. Broń Boże nie chcę nikogo lekceważyć, bo dla każdego rywala mam szacunek, ale wierzę w ten zespół.

 

Mecz ze Słoweńcami potraktujecie jako rewanż za porażkę w ćwierćfinale mistrzostw Europy przed dwoma laty?
MICHAŁ KUBIAK: - Z pewnością wszyscy jesteśmy bardzo zdeterminowani. Chcemy wygrać ten mecz i udowodnić sobie i rywalom, że tamto spotkanie w Sofii było jedynie wypadkiem przy pracy.

 

Słowenia grała w Krakowie i nie musiała się przemieszczać. To ma jakieś znaczenie?
MICHAŁ KUBIAK: - Podróż na pewno ma znaczenie. Po meczu z Estonią był czas na kolację, fizjoterapię i krótki sen, bo już przed siódmą rano opuszczaliśmy hotel, a na 8.30 zaplanowany był wylot. To niezbyt komfortowa sytuacja, ale takie jest życie sportowca i jesteśmy do tego przyzwyczajeni. O tyle dobrze, że mieliśmy dzień przerwy, a do Krakowa lecieliśmy samolotem, a nie ciągnęliśmy się autobusem przez całą Polskę.

 

Słowenia to najbliższa przeszkoda, ale w razie zwycięstwa czeka już Rosja w ćwierćfinale.
MICHAŁ KUBIAK: - Nie ma sensu myśleć o ćwierćfinale, skoro jeszcze w nim nie jesteśmy. Rosjanie będą naszym celem dopiero po tym, gdy pozytywnie zakończy się nasze starcie ze Słowenią.

 

Z tej samej kategorii