Wiesław Czaja: Byłem zdziwiony planem Ferdinando De Giorgiego

Wiesław Czaja
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Medal mistrzostw Europy jest wręcz obowiązkiem tej drużyny, bo gospodarzom nie wypada wypaść źle - uważa mistrz świata z 1974 r.

Polscy siatkarze po raz siódmy sięgnęli po zwycięstwo w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, który był generalną próbą przed mistrzostwami Europy w naszym kraju. Wygrana była raczej nieoczekiwana, bowiem biało-czerwoni przegrywali z Rosją już 0:2, ale potem, w dość eksperymentalnym składzie, potrafili odwrócić losy meczu. To było na pewno spektakularne zwycięstwo biało-czerwonych.

 

Włodzimierz SOWIŃSKI: - Jak pan zareagował na skład wyjściowy przeciwko Rosji?

Wiesław CZAJA: - Pewnie jak wszyscy niewtajemniczeni byłem zdziwiony planem Ferdinando De Giorgiego i wystawieniem niemal całkowicie innej „6”. Pomyślałem, że włoski szkoleniowiec nie chce odkryć wszystkich atutów przed mistrzostwami Europy. Jednak zacząłem się zastanawiać dlaczego „Fefe” nie chce wygrać bądź co bądź prestiżowego turnieju. W przeciwieństwie do trenera Siergieja Szliapnikowa, który wyraźnie celował w wygraną. Grał pierwszym składem i zmian dokonywał dopiero gdy najlepsi tracili grunt pod nogami. Nie mogłem się pogodzić, że Włoch tak łatwo rezygnuje z walki z Rosjanami. A tymczasem stało się inaczej.

 

Czy przypuszczał pan, że nastąpi taki nieoczekiwany zwrot akcji?

Wiesław CZAJA: - A proszę mi powiedzieć, kto mógł przypuszczać, że coś takiego nastąpi. Owszem, trenerzy reprezentacji mieli prawo wierzyć w zawodników, bo oni na co dzień pracują z tymi siatkarzami i znają ich doskonale. W pierwszych dwóch setach byłem przerażony, bo Rosjanie rozstawiali naszych młodych reprezentacyjnym stażem zawodników po kątach. Nasi rywale mogli ich złamać psychicznie. Jeżeli, dla przykładu, Artur Szalpuk, znany nam z dobrych meczów ligowych, przyjmuje piłkę jak sztubak, mamy prawo się obawiać o losy tej potyczki. Zresztą, pozostali zawodnicy też prezentowali się przeciętnie. Potem jednak nastąpiło wręcz cudowne odrodzenie zawodników. Trener dokonał kolejnych zmian i zaczęliśmy grać niezwykle intensywnie. A oni też nie są aż tak perfekcyjni gdy wywiera się na nich presję. Zwycięstwo było nam potrzebne i trzeba pochwalić siatkarzy, którzy do tego się przyczynili. Celowo nie mówię graczy rezerwowych, bo każdy kto jest w kadrze musi być przygotowany na grę w podstawowym składzie.

 

A jak pan ocenia stan przygotowań poszczególnych drużyn do mistrzostw Europy?

Wiesław CZAJA: - Wszystkie zespoły nie są jeszcze w optymalnej formie i dobrze, bo przecież do najważniejszego występu w sezonie pozostało jeszcze trochę czasu. Francuzi grali bez Earvina N'Gapetha, bo leczy kontuzję, ale pewnie wesprze swój zespół. Oni w ważnych momentach potrafią się zmobilizować, zaś do porażki z Kanadą wcale nie przywiązywałbym większej wagi. Wbrew pozorom Rosjanie chyba mają większe problemy. Przede wszystkim poza Dmitrijem Wołkowem pozostali kiepsko przyjmowali, ale podobno zespół zostanie wzmocniony Jegorem Kliuką i on może „załata” tę dziurę w przyjęciu. W tej ekipie chyba nie za dobrze funkcjonuje komunikacja i takie odniosłem wrażenie nie tylko w czasie meczu z naszą drużyną. Mentalnie też chyba do końca nie są przygotowani.

 

Czy potrafiłby pan wskazać jak powinna wyglądać personalnie reprezentacja biało-czerwonych?

Wiesław CZAJA: - Nie, bo trenerzy pracujący na co dzień z zawodnikami znają ich wszystkie walory oraz minusy. Mogę tylko powiedzieć, niejako życzeniowo, kogo widziałbym w reprezentacji. Trenerzy mają trudny orzech do zgryzienia, bo mecz z Rosją być może zburzył pewną koncepcję reprezentacji.

 

Niemniej kilka pewniaków można wskazać w tym zespole?

Wiesław CZAJA: - Podstawowa „6” z meczów z Francją oraz Kanadą jest pewna i mogę się założyć, że taki skład zaprezentujemy w inauguracyjnym spotkaniu z Serbami na Stadionie Narodowym. Mamy dwóch równorzędnych rozgrywających Fabiana Drzyzgę oraz Grzegorza Łomacza, ale postawiłbym na tego drugiego. Jego gra bardziej mi odpowiada, trudniej ją rozszyfrować, ale De Giorgi bardziej ufa temu pierwszemu. Pozycja atakującego Dawida Konarskiego jest niepodważalna, ale już jest zagadką kto będzie jego zmiennikiem. Do meczu z Rosją wydawało się, że będzie to Maciej Muzaj, ale wszystkich zaskoczył Łukasz Kaczmarek i tutaj pojawiają się wątpliwości. Bartosz Kurek oraz Michał Kubiak w mistrzostwach na pewno będą grali lepiej niż w Krakowie i o tym jestem przekonany. Z kolei Mateusz Bieniek z Bartłomiejem Lemańskim będą musieli się szybciej poruszać na środku siatki. Mają wszelkie możliwości, by blok był naszym atutem. Obaj posiadają niezłą zagrywkę, więc to ich kolejny atut. Myślę, że trenerzy dokonali właściwego wyboru i teraz tylko spokojnie muszą pracować, by w jak najlepszej formie fizycznej i psychicznej przystąpić do meczu z Serbami. Medal jest wręcz obowiązkiem tej drużyny, bo gospodarzom nie wypada gorzej wypaść. Gdyby tak nie było, czułbym się rozczarowany.

 

 

Memoriałowe nagrody
MVP: Maksym MICHAJŁOW (Rosja)
rozgrywający: Benjamin TONIUTTI (Francja)
atakujący: Dawid KONARSKI (Polska)
przyjmujący: Steven MARSCHALL (Kanada), Dmitrij WOŁKOW (Rosja)
środkowi: Iljas KURKAJEW (Rosja), Bartłomiej LEMAŃSKI (Polska)
libero: Jenia GREBENNIKOW (Francja)

Z tej samej kategorii