Biało-czerwoni po raz siódmy...

Ferdinando De Giorgi zdecydował się na eksperyment kadrowy. Głównie dlatego w meczu z Rosją mieliśmy huśtawkę nastrojów - od 0:2 do 3:2.

Polska - Rosja
 fot. Krzysztof Porebski  /  źródło: Pressfocus

Wydawało się, że trener De Giorgi będzie trzymał podstawowy skład do końca, lecz jednak mocno zaskoczył. Na trybuny odesłał Michała Kubiaka, Dawida Konarskiego oraz Pawła Zatorskiego. Ze składu z Kanadą ostał się tylko środkowy Mateusz Bieniek. Za rozgrywanie był odpowiedzialny Grzegorz Łomacz, a za przyjęcie Rafał Buszek oraz Artur Szalpuk. Z kolei atakującym nr 1 został Maciej Muzaj. Trochę te roszady dziwiły, bo wydawało się, że włoskiemu szkoleniowcowi mocno zależało na wygraniu memoriału, a przy okazji podbudowaniu morale zespołu.
Szybko się okazało, że zmiennicy są nieco „zardzewiali”, bo mecz jeszcze na dobre się nie rozpoczął, a już przegrywaliśmy 0:4 za sprawą zagrywki Siergieja Grankina. Początek był mizerny, potem gra nieco się wyrównała, ale po drugiej przerwie technicznej Rosjanie wyraźnie zdominowali wydarzenia na parkiecie. Znów mieliśmy kłopoty z przyjęciem i nie mogliśmy wyprowadzić skutecznego ataku. Słowem - była to surowa lekcja.

 

Siła złego
Siergiej Szliapnikow, trener Rosjan, desygnował do gry wszystkich najlepszych i dopiero w trakcie meczu dokonywał drobnych zmian, w zależności od rozwoju sytuacji na boisku. Rosjanie dominowali więc, ale jeśli funkcjonowało przyjęcie w naszym zespole, wówczas nawiązywaliśmy równorzędną grę. Wystarczyło wszakże, iż w końcowych fragmentach rywale znów zaczęli mocniej serwować, by przyjęcie po naszej stronie stało się koszmarem. Tak właśnie było w II secie, kiedy Rosjanie objęli prowadzenie 20:15 i już nie mieli większych problemów z jego zwycięskim zakończeniem.


Czarodziejska różdżka
Jakub Kochanowski 1,5 miesiąca temu święcił wraz z kolegami triumf w mistrzostwach świata juniorów do lat 19 i trudno się dziwić, że otrzymał nominację do kadry. W meczu z Rosjanami pojawił się na parkiecie w drugim secie i grał już do końca spotkania. W trzeciej odsłonie De Giorgi, nie mając nic do stracenia, dokonał kolejnych zmian. Pojawił się trzeci atakujący, Łukasz Kaczmarek, oraz kolejny przyjmujący - Śliwka. I gra naszego zespołu się odmieniła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaczęliśmy dobrze przyjmować i w końcu można było wyprowadzić skuteczny atak. Śliwka wzmocnił przyjęcie, zaś Szalpuk był skuteczny w ataku. Po drugiej przerwie technicznej biało-czerwoni zdobyli 4 pkt z rzędu i objęliśmy 19:16, utrzymując je do końca. To była dla nas przyjemna niespodzianka, a Rosjanie byli zdumieni, bo już witali się z gąską... W czwartym secie utrzymaliśmy wysoki poziom i doprowadziliśmy do remisu. A potem zaczęło się szaleństwo w tie-breaku, w którym młodzi Polacy potrafili utrzymać rytm gry, ostatecznie zwyciężając do 12.
Bardzo ciekawe w tym kontekście, jak sztab trenerski poradzi sobie z ustaleniem składu na mistrzostwa Europy, które rozpoczynają się już za 10 dni.

 

 

POLSKA – ROSJA 3:2 (16:25, 19:25, 25:20, 25:22, 15:12)


POLSKA: Łomacz, Szalpuk, Wiśniewski, Muzaj, Buszek, Bieniek, Wojtaszek (libero) oraz Kochanowski, Lemański, Kaczmarek, Drzyzga, Śliwka. Trener Ferdinando DE GIORGI.
ROSJA: Grankin, Wołkow, Wolwicz, Michajłow, Markin, Kurkajew, Gołubiew (libero) oraz Martyniuk (libero), Butko, Żigałow, Biereżko, Ostapienko. Trener Siergiej SZLIAPNIKOW.

Przebieg meczu
I: 8:10, 11:15, 13:20, 16:25.
II: 8:10, 12:15, 15:20, 19:25.
III: 10:9, 14:15, 20:17, 25:20.
IV: 10:7, 15:10, 20:14, 25:22.
V: 5:4, 10:7, 15:12.
Bohater - Łukasz KACZMAREK.

 

Pozostałe wyniki: Francja – Rosja 3:2 (21:25, 25:18, 21:25, 25:18, 15:10), Kanada – Francja 3:0 (25:22, 25:21, 25:22).

1. Polska 3 6 8:5
2. Rosja 3 5 7:7
3. Francja 3 4 6:7
4. Kanada 3 3 4:6

 

Z tej samej kategorii