Jacek Nawrocki: Pokazać dobrą siatkówkę

Kibice chcieliby wielkich wyników, ale trzeba patrzeć rozsądnie. Idziemy właściwą drogą, ale nie będziemy wśród faworytów - mówi selekcjoner reprezentacji Polski.

Polska - Islandia
 fot. Rafal Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Michał MICOR: Przed nami najważniejsza impreza roku, mistrzostwa Europy. Zadowolony jest pan z przygotowań?
Jacek NAWROCKI: - To zweryfikuje parkiet. Zapewniam jednak, że dziewczyny wykonały w lecie ogrom pracy, by jak najlepiej przygotować się do startu w mistrzostwach. Ale pamiętajmy, w jakim miejscu jest reprezentacja. Jesteśmy w okresie przeobrażenia, dużo jest dziewczyn nowych i młodych. Ale i tak z tej dużej grupy, która przygotowywała się do mistrzostw Europy, wybraliśmy najbardziej doświadczone siatkarki. Trenowały z nami m.in. Gosia Jasek, Klaudia Alagierska, Martyna Łukasik czy Oliwia Różański. To są dziewczyny, które na mnie zrobiły bardzo dobre wrażenie i jestem przekonany, że w najbliższej przyszłości to one będą stanowiły trzon reprezentacji. Zbudowaliśmy skład, na jaki nas stać. Z różnych powodów, głównie zdrowotnych, nie mogliśmy liczyć na Tamarę Kaliszuk, Gabrielę Polańską, Natalię Mędrzyk czy Berenikę Tomsię.

 

Wypadnięcie Tomsi mocno zaburzyło koncepcję składu?
Jacek NAWROCKI: - Tak, bo Berenika była z nami przez ostatnie dwa sezony, odgrywała wiodącą rolę w drużynie i była podstawową atakującą. Nic jednak nie poradzę, bo sportowe życie nas nie rozpieszcza. Na nowo musieliśmy Malwinę Smarzek przestawić na atak. Gdyby w tym systemie przyjęcia, w jakim gramy obecnie, mielibyśmy szansę rozegrać więcej spotkań, to lepiej by to wyglądało. Niestety, nie mogę cofnąć czasu.

 

Na co możemy liczyć w Baku?
Jacek NAWROCKI: - Jedziemy po naukę i doświadczenie. Będziemy starali się zagrać na jak najwyższym poziomie przeciwko najlepszym reprezentacjom w Europie. Kibice chcieliby wielkich wyników, ale teraz trzeba patrzeć rozsądnie. Nie jesteśmy zespołem, który będzie należał do faworytów. Nie chcę rozmawiać o konkretnych miejscach, bo wiele się może wydarzyć. Konsekwentnie zmierzamy do celu, jaki sobie obraliśmy na początku naszej pracy. Idziemy właściwą drogą. Wszystkim potrzebna jest jednak cierpliwość, bo eksponowane miejsce w prestiżowych turniejach nie spadnie z nieba. Mniej jej nie brakuje...

 

W fazie grupowej zagramy z Niemcami, Węgrami i Azerbejdżanem. Jak pan je oceni?
Jacek NAWROCKI: - Niemcy to bardzo silny zespół, pokazał już to podczas turnieju w Montreux, kwalifikacjach do mistrzostw świata czy cyklu World Grand Prix. Do tego będzie prowadzony przez doświadczoną Maren Fromm (znana wcześniej pod nazwiskiem Brinker - przyp. red.), razem z Lenką Durr pamiętają najlepsze czasy niemieckiej siatkówki. W mistrzostwach Europy zagra w znacznie mocniejszym składzie, niż podczas WGP. Z kolei Azerbejdżan po powrocie kilku siatkarek będzie niezwykle groźny. Przy takich zawodniczkach jak Polina Rahimowa czy Natalia Mammadowa, ich siła w ataku jest ogromna. Są jeszcze Węgierki, które doskonale znamy z ubiegłorocznych kwalifikacji do mistrzostw Europy. Pokonaliśmy je dwukrotnie i teraz trzeba ten wynik powtórzyć.

 

A kto będzie się bił o medale?
Jacek NAWROCKI: - Głównymi faworytami są Serbia, Holandia i Włochy. W kontekście Serbii sporo mówiło się o problemach kadrowych związanych z dopingiem Any Antonijević, jednak zgłoszony skład zawiera wszystkie zawodniczki, jakie wcześniej powołał Zoran Terzić. Trzeba również pamiętać o Rosji czy Turcji. Warto też zwrócić uwagę na drużynę Azerbejdżanu, do której wróciły wszystkie naturalizowane zawodniczki i której siła ognia jest olbrzymia.

 

Z tej samej kategorii