Marcin Komenda: Nieustająco dobre wybory!

Marcin Komenda
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jest siatkarzem kompletnym, dlatego przepowiada mu się karierę podobną do tej, którą zrobił Paweł Zagumny! Najpierw uganiał się za piłką w Hutniku Kraków, ale za namową mamy Edyty trafił do Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego. Chciał być atakującym, ale trener wybrał mu pozycję rozgrywającego. Marcin Komenda jest już w szerokiej kadrze seniorów oraz wiodącą postacią w młodzieżowej.

Mama Edyta - siatkarka, tato Ryszard - piłkarz ręczny... Trudno się dziwić, że i ich syna, Marcina, ciągnęło do sportu. Na pierwszym miejscu była piłka kopana, a małolat uganiał się za nią w każdej wolnej chwili w Hutniku Kraków. Może teraz byłby młodym, utalentowanym piłkarzem jednego z ekstraklasowych klubów, ale mama, za namową swojego byłego trenera Ryszarda Pozłutki, zaprowadziła go na siatkarski trening i tak już zostało. Taką właśnie drogę przebył 21-letni Marcin Komenda, rozgrywający GKS-u Katowice oraz szerokiej kadry seniorów. - Nadal jestem fanem trzech gier zespołowych: piłki nożnej, ręcznej i oczywiście siatkówki, spotkania w tych dyscyplinach mógłbym oglądać na okrągło. Dokładnie wiem, co, gdzie i kiedy dzieje się ważnego w tych grach. Mogę startować w konkursach wiedzy - uśmiecha się Marcin.

 

Perełka!
Kiedy mama zapisała syna do Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego nr 2, wiedziała, że pod opieką trenera Pozłutki będzie robił nie tylko postępy sportowe, ale i jego charakter zostanie odpowiednio ukształtowany. - Gdy zobaczyłem Marcina po raz pierwszy, tylko cmoknąłem z zachwytu, że trafiła się perełka - wspomina szkoleniowiec. - Wiadomo - jak każdy chłopak chciał być atakującym. Ale taki wyrośnięty dryblas może być na parkiecie alfą i omegą, choć oczywiście, grał jako atakujący i nie miał sobie równych. Niemniej przyglądałem się mu na zajęciach i widziałem, jak odbija piłkę palcami, jak ją przyjmuje... Gdy swego czasu wyjawiłem mu moje dalsze plany, trochę się żachnął. Trenerze, dlaczego rozgrywającym? - zapytał. - Wierz mi wiele w życiu widziałem, będziesz rozgrywającym wysokiej klasy – odpowiedziałem mu.


Trener i zawodnik mają ze sobą świetne relacje i choć od pierwszego kontaktu upłynęło już trochę czasu, to jednak obaj niemal codziennie rozmawiają, nie tylko zresztą o sporcie, również o prozie codziennego życia. - Marcina traktuję jak syna, więc mamy swoje tajemnice - śmieje się trener. - To prawda, to taki mój, „przyszywany” tato - potwierdza zawodnik.

 

Ciągłe przenosiny
Marcin w szkole wyraźnie górował nad swoimi rówieśnikami, dlatego jego opiekun uznał, że czas wskoczyć na wyższy stopień wtajemniczenia. Gdy nauka w gimnazjum powoli dobiegała końca, Pozłutko zadzwonił do swojego dobrego kolegi - Marka Karbarza z Resovii - i poinformował, że ma utalentowanego chłopaka, w którego warto zainwestować. Tym sposobem młodzian wyfrunął z rodzicielskiego gniazda.


- Przenosiny do Rzeszowa i gra w młodzieżowej drużynie AKS okazały się strzałem w „10”. Zresztą Marcin, po konsultacjach z rodzicami oraz rozmowach ze mną, od początku dokonuje właściwych wyborów. Poza tym jest tak wyszkolony i ma taki talent, że wyraźnie wyprzedza swoich rówieśników. Nie można więc czekać ze zmianą środowiska, bo wiąże się to z kolejnymi postępami. Dlatego też został wypożyczony do Effectora Kielce, gdzie miał okazję poznać klimat PlusLigi. I co? I poradził sobie, nie był zagubiony, zaś zdobyte doświadczenie znów zaprocentowało. W Kielcach miał okazję pracować pod kierunkiem szkoleniowca doświadczonego Dariusza Daszkiewicza, z którym nadal był związany poprzez grę w reprezentacji młodzieżowej.

 

Kierunek Katowice
Czy 21-letni rozgrywający poradzi sobie w GKS-ie Katowice? - dzielę się z pierwszym wychowawcą Marcina swoimi wątpliwościami. - Nic lepszego nie mogło mu się trafić, bo na tyle już okrzepł, że musi szukać nowych wyzwań - mocno akcentuje trener Pozłutko. - Swego czasu miałem okazję mieć pod opieką Macieja Gruszkę, brata Piotra, i wiem, jak charakterne to chłopaki. Piotr Gruszka jest jako trener młody, pełen pomysłów, więc na pewno stworzy Marcinowi okazję do wykazania się talentem. Ponadto Maciej Fijałek, doświadczony rozgrywający, też powinien mu pomóc, a ich rywalizacja i drużynie, i im samym może wyjść tylko na dobre. To zespół z ambicjami i może sporo zdziałać w nowym sezonie.


- Gdy otrzymałem propozycję z GKS-u, niewiele się zastanawiałem. Głównym magnesem był właśnie trener Gruszka - potwierdza Marcin, który będzie miał status zawodnika wypożyczonego. - Nadal obowiązuje mnie kontrakt z Rzeszowem, a wygasa on w przyszłym roku. Zresztą teraz nie warto się zastanawiać, co będzie dalej, lecz jak najlepiej się przygotować do sezonu. A rywalizacji z Maćkiem Fijałkiem na pewno nie odpuszczę, choć oczywiście w trakcie przygotowań i sezonu będziemy się wspierać, bo liczy się wynik zespołu.

 

Nieoczekiwana nominacja
Nominacja dla Ferdinando De Giorgiego na funkcję trenera kadry oznaczała jednocześnie nowe rozdanie personalne. Przed Ligą Światową Marcin Komenda najpierw został powołany do szerokiej kadry, zaś później zaproszony na zgrupowanie do Spały.


- Byłem mocno zaskoczony tą nominacją, jeszcze do niedawna wydawała mi się odległa - wyjawia rozgrywający GKS. - W tym towarzystwie byłem nowy, ale mogłem poznać tajniki pracy w kadrze seniorów. Dużo rozmawiałem z trenerem Piotrem Gruszką, który mnie mocno wspierał i sądzę, że nauka, jaką pobrałem, nie pójdzie na marne. Poza tym po raz pierwszy zetknąłem się z atmosferą meczów Ligi Światowej, acz jeszcze w niej nie zadebiutowałem. Byłem jednak cały czas z drużyną i wierzę, że będę prędzej czy później będę uczestnikiem tego wydarzenia.


Marcin Komenda znalazł się w szerokiej kadrze na mistrzostwa Europy, które niebawem odbędą się w naszym kraju, ale nie został zaproszony na pierwsze zgrupowanie do Spały. Niemniej trener De Giorgi już zapowiedział, że w różnych okresach będzie powoływał kolejnych zawodników. - Nie mam powodu do niepokoju czy stresu, najważniejsze, że jestem w kręgu zainteresowania kadry szkoleniowej. A ponadto w czasie wakacji nie będzie czasu na nudę, bo przecież już za chwilę wyjeżdżam na zgrupowanie kadry młodzieżowej do Kielc - podsumował na pożegnanie sympatyczny zawodnik.

 

Z tej samej kategorii