Ferdinando De Giorgi: Nie możemy mieć do nikogo pretensji

- W tym spotkaniu mieliśmy problemy z atakiem, a ciężko wygrać nie mogąc wykorzystać swoich szans w tym elemencie - powiedział po meczu ze Stanami Zjednoczonymi trener reprezentacji Polski.

Ferdinando De Giorgi
 fot. FIVB  /  źródło: Materiał prasowy

Polacy przed meczem z Amerykanami mieli wszystko w swoich rękach. Do pełni szczęścia, czyli awansu do Final Six w Kurytybie (4-8 lipca) wystarczyło biało-czerwonym zwycięstwo. Niestety, podopieczni Ferdinando De Giorgiego nie wykorzystali swojej szansy i ulegli byłym mistrzom olimpijskim 1:3. - Nie możemy mieć do nikogo pretensji, bo mieliśmy swoje szanse zarówno jeśli chodzi o mecze, które rozgrywaliśmy, jak i poszczególne akcje. W tym spotkaniu mieliśmy problemy szczególnie z atakiem, a ciężko wygrać nie mogąc wykorzystać swoich szans w tym elemencie - powiedział szkoleniowiec polskiej drużyny.

 

- To nie był mecz próbowania czy testowania zawodników. Rotacje w składzie były wywołane tym, że szukałem rozwiązań. Kiedy drużyna przegrywa 20% w ataku i popełnia 18 błędów, trzeba szukać właściwych zawodników, aby skrzydła zaczęły dobrze funkcjonować. Dobre mecze przeplatają się z gorszymi – tak jest przy budowaniu tożsamości nowego zespołu. Trzeba zbudować techniczną i mentalną tożsamość drużyny - podkreślił De Giorgi.

 

Amerykanie dzięki zwycięstwu w ostatnim meczu fazy interkontynentalnej LŚ oraz korzystnym rezultatom w innych spotkaniach awansowali do Final Six. To wyczyn godny uznania, bowiem podopieczni Johna Sperawa rozpoczęli te rozgrywki od trzech porażek - z Serbią, Kanadą i Belgią. - Biorąc pod uwagę ostatnie trzy tygodnie to był dla nas bardzo wymagający turniej. Mamy wielu młodych zawodników, dla których to było pierwsze doświadczenie w Lidze Światowej. Rywalizację zaczęliśmy od trzech przegranych, a teraz jesteśmy w tym miejscu z szansą na kwalifikację do Final Six [krótko po zakończeniu meczu Polska - USA nie było jeszcze wiadome, czy Amerykanie awansują do finałowej szóstki, przyp. red], a to jest wielkie osiągnięcie dla tej drużyny. Niedzielne zwycięstwo wymagało całkowitego zaangażowania całej drużyny, bo borykamy się z kontuzjami, dlatego jestem z niego bardzo dumny - oznajmił trener USA.

 

- Kiedy zaczyna się sezon tak źle, od trzech porażek, są dwa wyjścia – można się sfrustrować albo włożyć maksymalny wysiłek i dać z siebie wszystko w kolejnych spotkaniach. My wybraliśmy tę drugą opcję. Młodzi zawodnicy oswoili się też z grą w kadrze narodowej i to wszystko zaprocentowało - zakończył John Speraw.

 

Oprócz USA oraz gospodarza - Brazylii - w Final Six wystąpią Francja, Serbia, Rosja i Kanada.

Z tej samej kategorii