Brawo Wy, ale...

NIEMCY - POLSKA
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus
11-01-2016 | 08:45

Autor: Jakub Bochenek

Siatkarze pewnie wywalczą olimpijską przepustkę w Tokio. Ale w Rio przyjdzie im grać kolejne wielkie zawody, z których ostatnio... wracali na tarczy.

Nie pamiętam tak dramatycznego meczu w wykonaniu biało-czerwonych. Takiego ładunku emocjonalnego nie miał nawet finał mistrzostw świata w Spodku, a przecież stawka była diametralnie inna. Wtedy walczyliśmy o złoty medal i przejście do historii. Z kolei turniej w Berlinie był dopiero kwalifikacjami do imprezy docelowej. A skoro takie emocje towarzyszą nam przy okazji meczów eliminacyjnych, to co dopiero będzie podczas igrzysk? Jestem przekonany, że nasi siatkarze wywalczą olimpijską przepustkę w Tokio i pojadą do Rio de Janeiro. Tam przyjdzie im grać kolejne wielkie zawody, z których ostatnio... wracali na tarczy.
Wciąż mam w pamięci olimpijski turniej w Londynie i wielkie rozczarowanie po przegranym ćwierćfinale z Rosją, a także cały zeszłoroczny sezon. Graliśmy dobrze, ogrywaliśmy faworytów, ale w najważniejszych momentach zawodziła głowa i przegrywaliśmy kluczowe piłki. Tak było w Lidze Światowej, Pucharze Świata i mistrzostwach Europy. Gdyby sytuacja powtórzyła się wczoraj w Max Schmelling Halle, dzisiaj mielibyśmy gigantycznego moralnego kaca i koniec pewnej ery w męskiej siatkówce.
Na szczęście było inaczej. Polacy po raz kolejny zostawili serce na boisku, ale w końcu w najważniejszych momentach nie wyłączali głowy. Nie sądziłem, że „wyciągną” czwartego seta. Przy meczbolu dla Niemiec zamknąłem oczy, a w tie-breaku nie wierzyłem w to, co się dzieje. A jednak...
Głowa w końcu zadziałała. W najbardziej odpowiedniej chwili. Może to będzie ten przełomowy mecz, który znów nas popchnie do sukcesów? Patrząc na grę reprezentacji, mam taką nadzieję, ale jednocześnie jestem daleki od hurraoptymizmu. Bo coś musi się zmienić. Jesteśmy mistrzami świata, ale znaczące postępy zrobiły drużyny Francji, Włoch, Rosji czy Stanów Zjednoczonych i to one zaczynają być faworytami w meczach z nami. Do turnieju w Tokio, a następnie do igrzysk Stephane Antiga musi coś polepszyć. Musi pchnąć nasz zespół do przodu, bo tylko to może sprawić, że w Rio będziemy liczyć się w walce o medale.
Na razie z wszystkimi kibicami mogę głośno powiedzieć znane z siatkarskich reklam „brawo Wy”, ale zróbcie też wszystko, żeby ponownie moglibyśmy tak krzyknąć w sierpniu.