Kamil Sołoducha: Finlandia to dobre miejsce do pracy

Kamil Sołoducha
 fot. Maciej Gocłoń  /  źródło: newspix.pl

Z Polską musimy przede wszystkim zagrać jeszcze lepiej, odpowiedzialnie i koncentracja musi być od pierwszej do ostatniej piłki - mówi statystyk Asseco Resovii i reprezentacji Finlandii.

Kamil Sołoducha rodem z Olsztyna, były statystyk ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, obecnie w Asseco Resovii, już od pięciu lat pracuje z reprezentacją Finlandii i obie strony z tej współpracy są zadowolone. A wszystko zaczęło się dość niespodziewanie. Daniel Castellani, pracujący z reprezentacją Suomi, zaproponował mu współpracę. - Castellaniemu się nie odmawia i oczywiście przystałem na tę propozycję. Potem reprezentację przejął Tuomas Sammelvuo i tak już jestem piąty sezon z tą reprezentacją. Ta współpraca nam się świetnie układa, a moi pracodawcy są chyba tego samego zdania - mówi Kamil Sołoducha.

 

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Przez te lata może pan ocenić na jakim etapie znajduje reprezentacja Finlandii?

KAMIL SOŁODUCHA: - Reprezentację zaczął budować Mauro Berruto, ustabilizował ją Castellani, zaś Tuomas kontynuuje dzieło. Tak naprawdę Finowie odnieśli sukces w 2014 r., zajmując 9. lokatę w mistrzostwach świata, najwyższą w historii. Oczywiście to miejsce dla reprezentacji Polski byłoby kiepskie, ale Finów niezwykle ucieszyło i był to bardzo dobry wynik. Reprezentacja nie przyjechała na mistrzostwa Europy z wysokimi aspiracjami; nie ma takich planów, by awansować do finału czy zdobywać medale. Naszą ekipę cieszy każdy dobry występ i jeżeli przy okazji jest zwycięstwo, to radość jest podwójna. Ta reprezentacja jest niezwykle silna mentalnie, a sztab szkoleniowy umiejętnie rozpisał role dla każdego zawodnika. Każdy z nich doskonale wie, co ma robić i stara się wypełniać swoje obowiązki. Mamy świetną atmosferę w drużynie i chcemy krok po kroku osiągać wyższy poziom.

 

Strona mentalna zadecydowała o wygranej Finów z Estonią?

KAMIL SOŁODUCHA: - To prawda; chcieliśmy wygrać, ale nie oczekiwałem, że możemy wygrać w trzech setach. Oczywiście mogliśmy to zrobić, ale spadła koncentracja i musieliśmy wszystko rozstrzygać w tie-breaku. Na szczęście koncentracja wróciła w odpowiednim momencie i mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa.

 

Czy Finowie mogą coś uszczknąć w meczu z tuzami, czyli Polską i Serbią?

KAMIL SOŁODUCHA: - Oczywiście, bo w każdym meczu można to uczynić. Z naszym najbliższym rywalem, Polską, musimy przede wszystkim zagrać jeszcze lepiej, odpowiedzialnie i koncentracja musi być od pierwszej do ostatniej piłki. Już nie można sobie pozwolić na frywolne ataki przed siebie, gdy w bloku skaczą Lemański czy Kurek. Gdy przyjeżdżaliśmy do Gdańska Estończyków mieliśmy rozpisanych niemal w 100 procentach. Wiedzę o Polakach już uzupełniliśmy na miejscu i zaraz po tym meczu będziemy przymierzać się do Serbów, o których też już dużo wiemy.

 

Czy po sezonie ligowym w kraju zaraz wyjeżdża pan do Finlandii?

KAMIL SOŁODUCHA: - Raz tylko zdarzyło się, że po wyczerpującym sezonie w Kędzierzynie-Koźlu poprosiłem moich pracodawców o krótki urlop, bo byłem zmęczony. Oczywiście spotkałem się ze zrozumieniem i udzielono mi urlopu, bo w tej pracy obowiązują właściwe reguły gry. Teraz przyjeżdżam na początku maja, ustalamy priorytety i staramy się jak najlepiej przygotować zespół do najważniejszych turniejów.

 

Po mistrzostwach wraca pan do kraju i zaczyna pracę w Rzeszowie?

KAMIL SOŁODUCHA: - Czeka mnie 10 dni urlopu i melduję się w Resovii, ale już na nieco innych zasadach. Będę pracował w domu, zaś w Rzeszowie będę pojawiał się raz w miesiącu. Rolę statystyka w Resovii pełni Sergiusz Ruszel. Śmiem twierdzić, bo mam samodyscyplinę, że w ciągu 7 godzin pracy w domu wykonuję więcej niż przez 10-12 godzin w klubie. Ten eksperyment przeprowadziliśmy w ubiegłym sezonie i on wypalił. Dlatego powtarzamy go w tym roku.

 

Czy Finlandia to dobre miejsce do pracy?

KAMIL SOŁODUCHA: - Wręcz wymarzone, bo mam podobną mentalność do Skandynawów. Jestem nieco zdystansowany, podobnie jak oni, ale zarazem życzliwy, podobnie jak oni (śmiech).

Z tej samej kategorii