Gry i zabawy działaczy

Selekcjoner musi mieć autorytet wśród kadrowiczów, a media co rusz wyławiają swojego faworyta i przekonują do jego osoby.

Piotr Gruszka
 fot. Szymon Górski  /  źródło: Pressfocus

W co się bawić, w co się bawić, gdy możliwości wszystkie wyczerpiemy ciurkiem? - śpiewał swego czasu legendarny Wojciech Młynarski. Wówczas w modzie były gry planszowe, a dziś są komputerowe. Obie odpadają bez zastanowienia, więc w co się bawić? Śpieszymy z odpowiedzią: w wybór selekcjonera reprezentacji siatkarzy. To świetna zabawa i to niemal dla wszystkich. Kibice u „buka” obstawiają kto nim zostanie, w mediach trwają swoiste spekulacje, ale najbardziej usatysfakcjonowani są działacze związkowi. To oni przecież mają najlepszą, jedyną oraz niepowtarzalną okazję zaistnieć w związku z wyborem trenera reprezentacji. A może to sposób na nudne jesienne wieczory? Nie! To jest zbyt poważna sprawa i nie powinna być obiektem kpin.

 

Lincz na trenerze
Ferdinando De Giorgi, gdy zostawał selekcjonerem był wychwalany pod niebiosa. Nie szczędzono mu komplementów, protekcyjnie klepiąc po plecach. Gdy biało-czerwoni marnie wypadli w mistrzostwach Europy, w jednej chwili dokonano na nim linczu. - Najpierw powinniśmy ustalić kryteria, jakie powinny obowiązywać - akcentuje trener młodzieży w Akademii Talentów, Jarosław Kubiak. - Jeżeli chcemy, by zespół zdobywał laury co roku, trzeba podpisywać umowy ze szkoleniowcami od imprezy do imprezy. Nie zdobywasz medalu na kluczowej imprezie, musisz się pożegnać ze stanowiskiem. Zabawa przednia, nieprawdaż? Skoro mamy grono tak wybitnych „fachowców”, to niech wystąpią w „Mam talent”. Jeżeli przejdą do finału, to niech wybierają selekcjonera.
Przy okazji wyboru De Giorgiego zebrało się konsylium, które analizowało, rozmawiało aż w końcu wybrało Włocha. Ale czy komisja niewątpliwie zacnych mędrców siatkarskich wzięła ciężar odpowiedzialności na siebie? Na pewno, nie! Choć powinna się utożsamiać z trenerem, skoro zaakceptowała jego plan pracy.

 

Nieuzasadniona histeria
Oczekujemy samych zwycięstw. A dlaczego? Bo jesteśmy mistrzami świata. - W naszym środowisku od dłuższego czasu panuje wielka histeria. Wystarczy jedno niepowodzenie i następuje krach - dodaje mistrz świata z Meksyku, trener, Wiesław Czaja. - Nie rezygnowałbym z trenera Stephana Antigi i to nie tylko dlatego, że zdobył mistrzostwo świata. Jego praca miała solidne podstawy, a komunikacja między wszystkim była właściwa. Jesteśmy jednym krajem z czołówki, który zmienia trenerów jak rękawiczki.

 

Margines błędu...
Jacek Kasprzyk, prezes związku, już po odwołaniu De Giorgiego powiedział, że czas na rodzimego selekcjonera. Działacze, z własnej inicjatywy i nie tylko, zebrali aplikacje od sześciu naszych szkoleniowców. W tym gronie znaleźli się: Jakub Bednaruk, Michał Gogol, Piotr Gruszka (na zdjęciu), Andrzej Kowal, Robert Prygiel, Mariusz Sordyl (kolejność alfabetyczna). Napłynęła również oferta od Belga Vitala Heynena, mającego pasmo sukcesów, prowadzącego reprezentacji swojego kraju. - Dla mnie najważniejsze, by wybrano nie tylko najlepszego z tego grona, ale by koncepcja pracy z reprezentacją była czytelna - przekonuje trener Kubiak. - Jeżeli „X” zostanie selekcjonerem, to obowiązkiem całego środowiska jest go wspierać.
- Gdy ogłoszono listę nazwisk, uśmiechnąłem się i zacząłem się zastanawiać, jakie obowiązywały kryteria, które ustalili działacze - dodaje trener Czaja. - Usłyszałem, że polski trener otrzyma większy margines błędu. Pytam: jakiego? Zastanawiam się, co robi w tym towarzystwie sympatyczny Belg? Może to jakaś zasłona dymna na wypadek gdyby nasi trenerzy nie przystali na warunki stawiane przez działaczy. Tego nie wiemy.

 

Faworyci już są...
- Selekcjoner musi mieć autorytet wśród kadrowiczów - zgodnie podkreślają nasi rozmówcy i trudno się z nimi nie zgodzić. Media co rusz wyławiają swojego faworyta, przekonując do jego osoby. - Może warto by dać szansę Piotrowi Gruszce? A może stworzyć duet Gruszka - Heynen? - zastanawia się głośno Jarosław Kubiak.
- Nie mam swojego faworyta - dodaje Wiesław Czaja.
Przed meczem GKS - ZAKSA miałem okazję rozmawiać z sympatycznym działaczem, cenionym w środowisku, o kandydatach na selekcjonera, który szepnął konspiracyjnie: Heynen zostanie trenerem.

 

 

Z tej samej kategorii