Ireneusz Mazur: Może przydałby się Możdżonek...

Gramy u siebie, przed wspaniałymi kibicami, niczego nam nie brakuje, więc medal nie jest wcale wygórowanym oczekiwaniem - mówi były szkoleniowiec reprezentacji Polski.

Ireneusz Mazur
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Selekcjoner Ferdinando De Giorgi powołał we wtorek 14-osobowy skład na mistrzostwa Europy, których gospodarzami będą w dniach 24 sierpnia - 3 września biało-czerwoni.

 

MICHAŁ MICOR: Czy wybory De Giorgiego pana zaskoczyły?

IRENEUSZ MAZUR: - Szczerze mówiąc - nie. Obyło się bez większych zaskoczeń. Trener postawił na zawodników, do których nie ma żadnych kontrowersji. Tak naprawdę jedyną niewiadomą był wybór między Maciejem Muzajem a Łukaszem Kaczmarkiem na pozycji drugiego atakującego, bo Dawid Konarski ma w kadrze niepodważalną pozycję. Do ostatniego spotkania z Rosją wydawało się, że większe szanse ma Muzaj. Częściej był sprawdzany przez De Giorgiego. Kaczmarek na parkiecie pojawiał się tylko incydentalnie. Ale w starciu z Rosją zagrał wspaniale i chyba tym występem przekonał do siebie włoskiego szkoleniowca. Ciekawa była też rywalizacja między Arturem Szalpukiem i Aleksandrem Śliwką. Obaj zagrali z Rosją i nie zawiedli. W moim odczuciu Szalpuk był jednak wyżej w wewnętrznym rankingu i Memoriał Wagnera pokazał, że faktycznie tak jest.

 

Co się stało z Muzajem? Błyszczał w lidze w Jastrzębskim Węglu, ale gdy wchodził na boisko w kadrze, wydawał się zagubiony, nie potrafił pokazać swoich atutów. Tak trudny jest przeskok z klubu do reprezentacji?

IRENEUSZ MAZUR: - Nie jest to łatwe. Młodemu zawodnikowi, zwłaszcza gdy jest rezerwowym, zawsze jest trudno przebić się w reprezentacji. Gdy wchodzi z ławki, presja jest ogromna. Kibice i trenerzy oczekują, że odmieni grę zespołu, że ją pociągnie. To jest bardzo trudne i nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. Tym bardziej, że są zawodnicy, którzy spisują się doskonale gdy są graczami podstawowymi, a słabo czują się w roli testowanych. W klubie Maćkowi było więc łatwiej. W nim był podstawowym siatkarzem, czuł wsparcie trenera i kolegów. To przekładało się na jego pewność.

 

Gdyby więc w kadrze był pierwszym atakującym, spisywałby się lepiej?

IRENEUSZ MAZUR: - Jestem o tym przekonany. Ale to, że przegrał rywalizację w kadrze ujmy mu nie przynosi. Pokazał już, że warto na niego stawiać, tym bardziej, że przed przyjściem do śląskiego klubu nie był tak doceniany, jak w juniorach. I jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Gra w Jastrzębskim Węglu da mu większej pewności siebie, wyrobi sobie automatyzm i za rok znów powinien trafić do kadry. I może wówczas to on wygra rywalizację…

 

Kosztem Muzaja w mistrzostwach zagra Łukasz Kaczmarek. To dobry wybór?

IRENEUSZ MAZUR: - W starciu z Rosją pokazał wspaniałą grę. A przecież wszedł z ławki i musiał walczyć przeciwko nie byle komu. Rosja to nie Górna Wolta, ale jeden z najlepszych zespołów na świecie, ze świetnymi siatkarzami. A mimo to Kaczmarek sobie poradził. To świadczy o jego waleczności i odporności psychicznej.

Kaczmarek jest bardzo wszechstronny. Warto przypomnieć, że na początku kariery grał jako przyjmujący. Pokazał, że dysponuje dynamicznym i mocnym atakiem i to nie tylko z piłek rozegranych, ale też sytuacyjnych, świetnie radzi sobie w defensywie i ma wyczucie bloku.

 

Jak oceni pan wyróżnienie młodego Jakuba Kochanowskiego?

IRENEUSZ MAZUR: - Zasłużył na powołanie. To zawodnik, który przez reprezentację juniorską jest „hodowany” - może lepiej zabrzmi szkolony - na lidera zespołu. Zdobył z nią wszystko, co było do zdobycia, jest mistrzem Europy i świata. Jego CV jest świetne i teraz potwierdził swój talent. Mimo że jak na środkowego nie dysponuje nadzwyczajnymi warunkami fizycznymi (mierzy 200 cm - przyp. red.), w najbliższych latach powinien dominować na tej pozycji. Dostarczy nam mnóstwo radości.

 

A kogo panu brakuje w kadrze na Eurovolley?

IRENEUSZ MAZUR: - Na przykład Winiarskiego, Zagumnego…

 

No tak... Ale pomówmy o zawodnikach czynnych?

IRENEUSZ MAZUR: - Wydaje mi się, że trener De Giorgi wybrał optymalnie. No może trochę zaryzykował na środku siatki. Postawił na trzech młodych: Kochanowskiego, Lemańskiego i Bieńka oraz jednego bardziej doświadczonego, czyli Łukasza Wiśniewskiego. Problem w tym, że jego doświadczenie jest ligowe, w reprezentacji nie grał zbyt wiele. Może trzeba było postawić na Marcina Możdżonka? W ostatnich dwóch latach, co pokazało życie, jego wejścia sporo dały naszej kadrze. Jego doświadczenie, umiejętność czytania gry okazały się bezcenne. Szkoda, że do czternastki nie załapał się też Śliwka, bo wraz z Szalpukiem w kolejnych latach będą podstawowymi graczami kadry na przyjęciu. Jednak o tym, czy wybory De Giorgiego okażą się trafne, zobaczymy dopiero po mistrzostwach.

 

Bartosz Kurek to przyjmujący czy atakujący?

IRENEUSZ MAZUR: - Gra tam, gdzie go ustawia trener. Bartek to gracz, który potrafi się dostosować zarówno do pozycji atakującego, jak i przyjmującego. Wydaje mi się, że jako przyjmujący jest jednak zawodnikiem kluczowym. Jeśli odzyska świeżość, będzie liderem drużyny.

 

Czy drużyna Ferdinando De Giorgiego odniesie sukces w mistrzostwach Europy?

IRENEUSZ MAZUR: - Wierzę, że trener dokonał odpowiedniej selekcji. Gramy u siebie, przed wspaniałymi kibicami, niczego nam nie brakuje, więc zdobycie medalu nie jest wcale wygórowanym oczekiwaniem wobec tych chłopców.

Z tej samej kategorii