Przyjmujący BBTS-u: Nie byliśmy przygotowani

Milosz Vemić
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

- Kilku zawodników dołączyło do zespołu tuż przed startem. Potrzebujemy czasu - mówi Milosz Vemić z BBTS-u Bielsko-Biała.

W jakiej kondycji psychicznej jesteście po siedmiu porażkach z rzędu?
MILOSZ VEMIĆ: Na pewno jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo na początku sezonu, w pierwszych trzech jego tygodniach, musieliśmy rozegrać aż sześć meczów. Myślę, że nasz zespół nie był przygotowany do tych spotkań. Mam na myśli to, że zawodnicy, jak ja, Adam Bartosz oraz trener Miroslav Palgut dołączyli do drużyny dopiero na dziesięć dni przed startem ligi. Myślę, że potrzebujemy czasu.

 

W ostatnich dwóch meczach zaczęliście jednak w końcu punktować. To sygnał, że coś się zmienia?
MILOSZ VEMIĆ:  Z Częstochową przegraliśmy 2:3, z Effectorem Kielce tak samo. Z jednej strony możemy być zadowoleni, że zaczęliśmy grać lepiej, wygraliśmy pierwsze dwa sety w Bielsku-Białej w tym sezonie. Nasza gra poprawia się z tygodnia na tydzień. Chcemy to kontynuować w starciu z Będzinem. To nasz bezpośredni rywal do pozostania w lidze. Myślę, że będzie coraz lepiej.

 

Sami też czujecie, że znacie się coraz lepiej?
MILOSZ VEMIĆ:  Tak, na pewno idziemy w dobrym kierunku. Widać to także na treningach, na których dobrze wyglądamy. W meczu z Effectorem pierwszy set graliśmy pod dużą presją i wyszło to słabo, ale potem zaczęliśmy grać naprawdę dobrze. Smuci tylko, że nie wygraliśmy w czterech setach, bo byliśmy w gazie i była na to szansa. Ale jest OK. Rośniemy krok po kroku.

 

Pan też dołączył do zespołu niedawno. Jakie są pierwsze wrażenia?
MILOSZ VEMIĆ:  Podpisałem kontrakt dopiero dziesięć dni przed startem sezonu. Przygotowywałem się z innym zespołem, ale dla mnie kontrakt w BBTS-ie to wielka szansa, by grać w PlusLidze. To jedne z najlepszych rozgrywek w Europie. Jestem bardzo szczęśliwy i chcę się pokazać z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że też będę jeszcze grał lepiej.

 

Grał pan w kilku krajach. Jak wypada polska liga w porównaniu do nich?
MILOSZ VEMIĆ:  Grałem dwa lata w Niemczech, potem w Turcji, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i we Francji. Widziałem więc wiele lig i stylów gry. Jestem pewny, że polska liga jest jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą, na świecie. W Niemczech czy w Serbii zostawałem mistrzem kraju. Tu będzie ciężko powtórzyć tamte sukcesy, ale będę zadowolony, jeśli po prostu będziemy grać ciekawie i zaprezentujemy się z dobrej strony.

 

Do życia w Polsce już zdążył się pan przyzwyczaić?
MILOSZ VEMIĆ:  Poszło mi to bardzo szybko, bo jestem na miejscu z żoną i z synkiem. Bielsko-Biała to perfekcyjne miasto. Wszyscy ludzie w zespole pomagają nam i starają się, byśmy czuli się dobrze. Jesteśmy szczęśliwi, bo mamy tu wszystko, czego potrzebowaliśmy. Wiedziałem wcześniej wiele o Polsce, bo grałem tu kilka razy, czy to w Lidze Mistrzów czy w Pucharze CEV. Wiedziałem, że to piękny kraj. Zwłaszcza w tym regionie jest ładnie. W zimie powinno być dużo śniegu, a my to lubimy.

 

 

Z tej samej kategorii