Moskwa zdobyta! Wielkie zwycięstwo ZAKSY

ZAKSA - Effector Kielce
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla w trzeciej kolejce Ligi Mistrzów pokonali Dynamo Moskwa 3:1. Spotkanie w stolicy Rosji stało na niebywałym poziomie, a mistrzowie Polski pokazali najwyższą jakość. ZAKSA z kompletem zwycięstw jest liderem grupy A.

Oczekiwaliśmy, że spotkanie Dynama Moskwy z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle przyniesie sporo emocji i będzie twardym bojem, ale nie spodziewaliśmy się tak rewelacyjnego występu mistrzów kraju. Niewątpliwie to było najlepsza potyczka w ich wykonaniu w tym sezonie i mogła się zakończyć nawet w trzech setach. Ale i tak styl tego zwycięstwa zasługuje na najwyższe uznanie, bo przecież po drugiej stronie stali reprezentanci Rosji - momentami byli bezradni. Wyjście z grupy do fazy play off wydaje się niemal pewne, a potem już prosta droga do Final Four w Rzymie. Jednak nie uprzedzajmy faktów...


Obawialiśmy się, jak siatkarze ZAKSY wytrzymają trudy meczu, bo w ostatnim czasie grają na okrągło, co sprawia, że więcej czasu spędzają w gabinetach fizjoterapeutów. Obawy były płonne. Wszyscy bez wyjątku grali na wysokim „C” i jedynie na początku III seta o zmianę poprosił mocno wyeksploatowany Dawid Konarski. Jego miejsce zajął Dominik Witczak, który dostosował się do poziomu kolegów. I to on w ostatniej, jak się później okazało, odsłonie świetnymi zagrywkami wypracował większą przewagę, a jego dzieło w polu serwisowym dokończył Mateusz Bieniek. Rosyjskim asom pozostawało bezradne, pełne niedowierzania kiwanie głowami.


Główną rolę odegrało zapewne przygotowanie mentalne. To w tym właśnie elemencie siatkarze z Kędzierzyna-Koźla bili rywali na głowę. Z każdego buchała pewność siebie, a w trudnych momentach potrafili się wspierać.
Oczywiście musiał także doskonale funkcjonować każdy element siatkarskiego rzemiosła. Czasem tylko pojawiały się błędy w polu zagrywki, ale wynikały one z tego, że piłki miały być uderzane bardzo mocno lub z techniczną finezją.


W I secie kędzierzynianie szybko się oderwali od rywali (6:2), ale też szybko stracili przewagę i mecz toczył się za punkt za punkt. W końcu Konarski przebił się przez rosyjski blok i można było zapisać seta po stronie plusów.

 

Scenariusz drugiej odsłony nie zmienił się, choć sporadycznie jednemu z rywali udawało się odskoczyć na 3 pkt. Jednak końcowe fragmenty, poczynając od od remisu 21:21, były popisem ZAKSY.


Jurij Mariczew, trener Dynama Moskwy przed trzecią partią dokonał zmian w składzie. Przyjęcie mieli poprawić Dmitrij Ilinych oraz drugi libero Roman Bragin. Ta roszada przyniosła efekty. Można tylko żałować, że siatkarze ZAKSY nie potrafili utrzymać przewagi 17:14 i 19:16, a potem rozpoczął się znów twardy bój o każdy punkt. Witczak doprowadził do remisu 28:28, ale chwilę potem Jurij Biereżko zdobył punkt, a Deroo wyrzucił piłkę na aut.


Ale kolejna odsłona znów była popisem naszych mistrzów. Co prawda przy prowadzeniu ZAKSY 22:16 gospodarze zdobyli 3 pkt. z rzędu, ale to było wszystko na co było ich stać.


Kędzierzynianie zanotowali więc wartościowy sukces, ale trzeba pamiętać, że to jeden z kilku przystanków w drodze Final Four. Wydaje się, że może być ona nieco łatwiejsza niż wcześniej się wydawało.

 

DYNAMO MOSKWA – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 1:3 (23:25, 21:25, 30:28, 20:25)

 

MOSKWA: Grankin (3), Biereżko (17), Ostapienko (10), Krugłow (15), Markin (6), Szczerbinin (10), Jermakow (libero) oraz Antipkin, Bakun, Wołkow, Biriukow (1), Ilinych (8), Bragin (libero). Trener Jurij MARICZEW.
KĘDZIERZYN-K.: Toniutti (4), Tillie (8), Wiśniewski (12), Konarski (11), Deroo (19), Bieniek (16), Zatorski (libero) oraz Czarnowski, Witczak (8). Ferdinando DE GIORGI.
Sędziowali: Kenneth Aro (Finlandia) i Fabrizio Saltalippi (Włochy). Widzów 2600
Przebieg meczu
I: 9:10, 14:15, 20:19, 23:25.
II: 9:10, 14:15, 19:20, 21:25.
III: 9:10, 14:15, 19:20, 30:28.
IV: 8:10, 14:15, 16:20, 20:25.
Bohater – Sam DEROO.

 

Z tej samej kategorii