Dreszczowiec w Bełchatowie, spacerek gospodarzy w Jastrzębiu

ZAKSA Kedzierzyn-Kozle - Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Bez niespodzianki skończył się mecz Jastrzębskiego Węgla z AZS-em Częstochowa. Jastrzębianie do wygranej potrzebowali tylko trzech setów.

Od samego początku gospodarze pokazywali, do kogo będzie należał ten mecz. Już po kilku piłkach na tablicy wyników widniało 5:0, a z każdą minutą przewaga rosła. Dopiero w końcówce siatkarze Jastrzębskiego Węgla popełnili kilka błędów, co pozwoliło gościom na odrobienie strat, jednak ostatecznie set pierwszy padł łupem gospodarzy 25:18.

 

W drugim secie AZS starał się nawiązać wyrównaną walkę, jednak mimo wielu błędów gospodarzy, to oni byli skuteczniejsi i konsekwentnie budowali przewagę. Jastrzębski Węgiel bez problemów wygrał tę partię 25:16

 

Podobny przebieg miał również trzeci i jak się okazało ostatni set. Mimo chwilowego przestoju na początku, Jastrzębski Węgiel szybko się otrząsnął i szybko wyszedł na prowadzenie 8:6. Wtedy częstochowianie coraz częściej się gubili, co bezwzględnie wykorzystali gospodarze, prowadząc już 11 punktami (23:12). Mecz zakończył skutecznym atakiem Kosok.

 

Prawdziwy rollercoaster przeżyli kibice w Bełchatowie, gdzie tamtejsza Skra podejmowała ZAKSĘ Kędzierzyn Koźle. Mecz zapowiadany był jako hit kolejki - i trudno się z tym nie zgodzić, skoro wicelider podejmował lidera PlusLigi. Spotkanie dużo lepiej zaczęli gospodarze, którzy dzięki świetnej grze Mariusza Wlazłego prowadzili 8:2. Mniej więcej w połowie seta ZAKSA wreszcie się ocknęła doprowadzając do wyrównania (15:15), a w końcówce wyszli nawet na prowadzenie (21:22). Seta zakończył Łukasz Wiśniewski atakiem z krótkiej.

 

Gdy ZAKSA pewnie wygrała w drugim secie wydawało się, że jest już po meczu i w trzeciej partii lider tylko postawi kropkę nad i. Nic z tego. Skra grała fenomenalnie, a goście nie potrafili dogonić wyniku. Podobnie w czwartym secie, przegranym do 20, gdzie znów popis dał Mariusz Wlazły. Zwycięzcę miał wyłonić tie break. 

 

Decydującą partię lepiej rozpoczęli bełchatowianie, którzy nie po raz pierwszy w tym spotkaniu wypracowali sobie przewagę dzięki zagrywkami, tym razem Kłosa (6:3), a przy zmianie stron prowadzili 8:5. Trener De Giorgi ratował się jeszcze przerwą, ale po niej as Lisinaca podwyższył prowadzenie gospodarzy na 10:6. Skuteczna gra blokiem i kolejne punkty Wlazłego doprowadziły Skrę do wygranej.

 

Jastrzębski Węgiel - AZS Częstochowa 3:0 (25:18, 25:16, 25:16)

 

PGE Skra Bełchatów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (23:25, 19:25, 25:18, 25:20, 15:9)

Z tej samej kategorii