Scott Touzinsky zakończył karierę

Jastrzebski Wegiel - PGE Skra Belchatow
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Przyczyną podjęcia takiej decyzji przez amerykańskiego przyjmującego Jastrzębskiego Węgla jest kontuzja kolana, której doznał podczas treningu przed grudniowym meczem ligowym z Indykpolem AZS Olsztyn.

Touzinsky podpisał kontrakt z Jastrzębskim Węglem w maju ubiegłego roku. Przychodził do Jastrzębia jako zawodnik utytułowany. Z reprezentacją Stanów Zjednoczonych wywalczył w 2008 roku złoty medal igrzysk olimpijskich w Pekinie oraz wygrał Ligę Światową.

 

Amerykanin był w tym sezonie jedną z wyróżniających się postaci czwartej drużyny PlusLigi. Niestety, kontuzja, której doznał podczas jednego z treningów okazała się na tyle poważna, że Touzinsky zdecydował się zakończyć karierę. We wtorek pożegnał się z władzami i pracownikami klubu, sztabem szkoleniowym oraz kolegami z zespołu, natomiast w środę wyjechał wraz z najbliższą rodziną do Stanów Zjednoczonych. Tam podda się kompleksowemu leczeniu.

 

Postanowiłem definitywnie zawiesić buty na kołku. Mam 34 lata, ale jako sportowiec czuję się znacznie starszy, organizm jest wyeksploatowany. Po raz czwarty przydarzyła mi się ta sama kontuzja kolana. Poprzednio cztery lata temu, gdy grałem w Berlinie. Kilka tygodni temu pojechałem do Berlina na konsultację u lekarza, który wtedy mi pomógł i on był bezlitosny w ocenie sytuacji. Nie ukrywam, że jestem trochę podłamany, bo przez ostatnie siedemnaście lat siatkówka była dla mnie wszystkim i ciężko było mi podjąć tak fundamentalną decyzję - przyznał w rozmowie z serwisem "plusliga.pl" amerykański przyjmujący.

 

- Po pierwsze, jest to przykra sytuacja dla samego zawodnika. Każdy sportowiec ciężko przeżywa kontuzję, a co dopiero kiedy jest to uraz przesądzający o zakończeniu kariery. Jest to również trudny moment dla klubu i drużyny. Scottowi w krótkim czasie udało się wywrzeć pozytywny wpływ na wszystkich w klubie, w szczególności na kolegów z zespołu. Ze Scottem w składzie graliśmy bardzo dobrą siatkówkę. Dla mnie osobiście także jest to trudna chwila, bo mam z nim znakomite relacje, a nasza znajomość trwa już wiele lat. Cieszyłem się bardzo, widząc jak świetnie radzi sobie w PlusLidze. Tym bardziej jest mi przykro, że musiał zakończyć karierę w taki sposób. W tej sytuacji każdy zawodnik jednak by przegrał. Takie życie… - skomentował trener Jastrzębskiego Węgla, Mark Lebedew.

 

- Pragnę serdecznie podziękować Scottowi za pracę, jaką wykonał na rzecz naszego klubu. Mam na myśli jego ogromny wkład zarówno w wymiarze stricte sportowym, jak i mentalnym. Touzinsky spełnił swoją rolę tak na boisku, jak i w szatni, gdzie okazał się być „dobrym duchem” zespołu. Żałujemy, że jego losy w naszym Klubie potoczyły się w ten sposób. O tym, jak bardzo zżył się z drużyną niech świadczy fakt, że poprosił mnie o to, by mógł wrócić do Jastrzębia-Zdroju w fazie play off sezonu i wspierać kolegów mentalnie. Oczywiście, wyraziłem na to zgodę. Druga runda sezonu PlusLigi będzie równie wymagająca jak pierwsza, dlatego już podjęliśmy działania w kierunku poszukiwania nowego zawodnika i uzupełnienia składu na pozycji przyjmującego. Wierzymy, że uda nam się znaleźć godnego następcę Scotta - dodał Adam Gorol, prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju.

Z tej samej kategorii