Amerykanin wyjeżdżał z Jastrzębia z ciężkim sercem

Scott Touzinsky
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Scott Touzinsky, który na skutek kontuzji opuścił zespół, bardzo żałował, że musi wyjeżdżać z Polski. Jeszcze bardziej żal było jego synowi, który chodził do szkoły w Katowicach.

 

 

Kilka dni temu informowaliśmy, że Scott Touzinsky, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, który doznał kontuzji kolana, kończy sportową karierę. 35-letni Amerykanin, mistrz olimpijski z Pekinu, na niezbędny zabieg, a także na czas rehabilitacji, udał się do Stanów Zjednoczonych. Odjeżdżał, jak sam mówił, z ciężkim sercem. - Mój syn chodził do szkoły w Katowicach. Kiedy wrócił po ostatnim dniu nauki był smutny i płakał. Nie chciał wyjeżdżać - mówił doświadczony siatkarz.
Niezwykle elegancko zachował się względem Touzinsky'ego klub z Jastrzębia. Prezes „Pomarańczowych”, Adam Gorol podziękował zawodnikowi. - Scott znakomicie spełniał swoją rolę zarówno na boisku, jak i w szatni. Był naszym dobrym duchem. Bardzo żałuję, że tak to wszystko się potoczyło. Scott poprosił mnie, aby mógł wrócić do Jastrzębia-Zdroju w kwietniu i wesprzeć zespół mentalnie w końcowej fazie sezonu. Oczywiście zgodziłem się na to - powiedział sternik jastrzębskiego klubu, który zaznaczył, że klub zajął się już poszukiwaniem zastępcy. - Druga runda Plus Ligi będzie tak samo wymagająca, jak pierwsza. Dlatego zamierzamy uzupełnić skład na pozycji przyjmującego - zapowiedział prezes Gorol. Brak Touzinsky'ego to przede wszystkim spory ból głowy dla Marka Lebedewa. Trener jastrzębskiego zespołu ma do dyspozycji na tej pozycji Jasona De Rocco, Salvadora Hidalgo Olivę, u którego przyjęcie zagrywki jest zdecydowanie najsłabszym elementem, a także niedoświadczonego Marcina Ernastowicza, który do tej pory pojawiał się na parkiecie wyłącznie na zagrywkę.
Dziś Jastrzębski Węgiel, już bez Scotta Touzinsky'ego, zmierzy się z Effectorem Kielce. Rywal ten jest oczywiście w zasięgu jastrzębian. Niemniej w pierwszej rundzie w Kielcach jastrzębianie potrzebowali tie-breaka, aby pokonać tego przeciwnika. Dwa pierwsze sety wówczas przegrali. Kielczanie przyjeżdżają do Jastrzębia-Zdroju z nowym trenerem. Trzy dni temu szkoleniowcem Effectora został Sinan Tanik. Turek jest doskonale znany kibicom siatkówki w Polsce. W latach 2006-08, jako pierwszy gracz z Turcji w PlusLidze, występował w drużynie AZS-u Olsztyn, gdzie grał na pozycji przyjmującego. Na ławce trenerskiej Effectora zastąpił Adama Swaczynę, który tymczasowo prowadził zespół po zwolnieniu w grudniu Dariusza Daszkiewicza.

Jastrzębski Węgiel - Effector Kielce, sobota, godz. 14.45

Z tej samej kategorii