Sebastian Świderski: Mamy kilku trenerów na oku

KEDZIERZYN KOZLE - TRANSFER BYDGOSZCZ
 fot. Norbert BArczyk  /  źródło: Pressfocus

Po zdobyciu Pucharu Polski skupiamy się na obronie mistrzowskiego tytułu i udowodnieniu, że te ostatnie dwa lata należą do ZAKSY - mówi prezes klubu z Kędzierzyna-Koźla.

Jak na mistrzów Polski przystało, siatkarze z Kędzierzyna-Koźla nie schodzą poniżej pewnego, bardzo wysokiego poziomu. Śmiało można powiedzieć, że początek 2017 roku należy do nich. W styczniu ZAKSA zdołała sięgnąć po szósty Puchar Polski w historii, a następnie pokonać w wyjazdowym meczu naszpikowane gwiazdami Dynamo Moskwa. Jakby tego było mało, kędzierzynianie wrócili ze stolicy Rosji i pewnie pokonali w ligowym starciu Cuprum Lubin. Na to wszystko ekipa trenera Ferdinando De Giorgiego potrzebowała zaledwie 10 dni. A - jak zapewnia prezes klubu - to jeszcze nie koniec.

 

Spodziewał się pan tak dobrego otwarcia 2017 roku?
SEBASTIAN ŚWIDERSKI: - Zawsze trzeba wierzyć w swoją drużynę. Tym bardziej, jak nic nie wskazywało na to, że będziemy mieć jakieś problemy. Oczywiście wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki okres - granie co trzy dni, przeloty, przejazdy i trudne spotkania na naszym podwórku. To dawało do myślenia i może wprowadzało trochę obaw, ale zawodnicy dobrze przepracowali okres, kiedy można było nieco ciężej potrenować. Teraz widać że nie ma większych problemów, ani kondycyjnych, ani zdrowotnych. Udało się przetrzymać ten okres, a co najważniejsze, udało się osiągnąć cel i zwyciężyć w Pucharze Polski.

 

Rozpoczęły się ostatnie miesiące pracy w ZAKSIE trenera Ferdinando De Giorgiego. Tak szczerze - ucieszył się pan z jego powołania na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski czy jednak żałuje, że Włoch odchodzi?
SEBASTIAN ŚWIDERSKI: - Oczywiście, że się ucieszyłem z nominacji dla Ferdinando. To pokazuje, że zatrudniając go w ZAKSIE, dokonaliśmy właściwego wyboru. To dla nas wyróżnienie, że jeszcze aktualny trener naszej drużyny został wybrany na funkcję selekcjonera, a jego praca została doceniona. Trener De Giorgi, przychodząc do klubu, podkreślał, że w swoich dalszych lub bliższych celach ma prowadzenie reprezentacji. Udało mu się to osiągnąć, więc na pewno będziemy go wspierać i pomagać. Z drugiej strony trochę żałujemy, że tracimy wybitnego specjalistę, który przebudował drużynę i zbudował jej system gry. Szkoda, że nasze drogi się rozchodzą, ale życzymy „Fefe” jak najlepiej. Teraz musimy kogoś znaleźć na jego miejsce. Będzie ciężko, ale mamy czas.

 

Cała rozmowa a piątkowym wydaniu „Sportu”

Z tej samej kategorii