Jastrzębski Węgiel gra o pełną pulę. "Nie mamy nic do stracenia"

Jastrzębski Węgiel
 fot. Magda Kowolik  /  źródło: Pressfocus

Jest we mnie ogromne pragnienie, aby zdobyć medal - mówi Maciej Muzaj, a Jakub Popiwczak dodaje, że skoro jest się w półfinale, to trzeba grać o złoto. Dziś pierwszy akt rywalizacji w najlepszej czwórce PlusLigi. Jastrzębski Węgiel o 17.30 podejmie we własnej hali mistrza Polski, ZAKSĘ Kędzierzyn Koźle.

JAKUB KUBIELAS: Awansowaliście do półfinału i co dalej?
MACIEJ MUZAJ: Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Czwórka - choć może nie od początku sezonu - była realna od dłuższego czasu. Myślę, że teraz można oczekiwać od nas zdecydowanie więcej niż na początku rozgrywek. Mamy półfinał i nie damy się w nim zbić.
JAKUB POPIWCZAK: Osiągnęliśmy swój cel. W tej chwili nie mamy już nic do stracenia. Możemy tylko zyskać. Każdy set, każdy mecz, który wygramy, będzie na plus. Będziemy się bawić siatkówką. Żadna presja na nas nie ciąży. Wiemy, że jeżeli zagramy z tą pasją i radością, którą pokazaliśmy w tym sezonie, to może być dobrze. Te mecze będą dla nas nagrodą za cały sezon i szansą pokazania się przed całą Polską. Nie da się ukryć - gramy o złoto. Choć cały czas siedzi z tyłu głowy taka myśl, że w tym sezonie akurat tylko ZAKSY nie udało się nam pokonać.

 

Czy fakt, że cały sezon ciężko walczyliście o tę czwórkę, a ZAKSA osiągnęła ją łatwiej, zadziała na waszą korzyść, czy może wręcz przeciwnie?
MM: Trudno powiedzieć, bo w lidze ZAKSA grała dość lekko, a my na maksa. Ale z kolei rywale mieli Ligę Mistrzów i myślę, że pod tym względem się to wyrównuje. Mam nadzieję, że nasze solidne przetarcie w bojach pomoże w decydujących akcjach.
JP: Nasza liga jest wyjątkowo wymagająca, a do tego ZAKSA grała z najmocniejszymi zespołami w Europie. My z kolei koncentrowaliśmy się maksymalnie na meczach z najlepszymi w Polsce. Ale i z zespołami z drugiego szeregu trzeba było się bardzo motywować, by je pokonać. Na przykład w wyjazdowym spotkaniu z Będzinem zagraliśmy na maksa, bo przecież przegraliśmy z nim u siebie.

 

Dla Macieja to pierwsza walka o medal wśród seniorów. Jakub z kolei pierwszy raz zagra o niego jako podstawowy libero.
MM: To spore przeżycie. Dlatego czuję ogromne pragnienie, aby zdobyć medal. Bo ten pierwszy medal jest najważniejszy dla każdego. Ligowi rutyniarze, którzy grają o medale nie po raz pierwszy, też przeżywają emocje, ale chyba nie aż takie. Mobilizacja zatem jest we mnie wielka.
JP: Mam już na koncie dwa brązowe medale, ale wtedy byłem zmiennikiem. W przeszłości o tym, że gramy o najwyższe cele, wszyscy wiedzieli już przed sezonem. Każdy inny wynik potraktowano by jak porażkę. Tym razem jednak - jak sądzę - nikt nie zakładał, iż będziemy w półfinale, zatem poziom presji jest inny w porównaniu z tamtymi, półfinałowymi występami. Za każdym razem chcieliśmy więcej, ale nie udało się awansować do finału. Był niedosyt, a teraz jest apetyt.

 

Jakub jest w klubie tak długo, że pamięta czasy świetności, a następnie zjazd w dół. Teraz Jastrzębski Węgiel znów pnie się ku górze.
JP: Choć było w klubie pod względem organizacyjnym ciężko, to jednak nic złego się nie działo. Nie odczuwaliśmy problemów. W mediach mówiono, że klub wisi na włosku i może nie wystartować w kolejnym sezonie. Ale my koncentrowaliśmy się na tym, co mamy robić. Zapewnienia z góry były takie, że są czynione starania, aby utrzymać klub i wszystko będzie działać, a my tym zapewnieniom ufaliśmy. Opłaciło się...

 

Nie przeszkadza wam, że play off jest tak krótki? Kilka miesięcy harówki, a teraz dwa tygodnie i po krzyku.
MM: Play off to rzeczywiście coś, co elektryzuje kibiców. Ale w niektórych dyscyplinach w ogóle go nie ma. Faktycznie, emocji będzie dużo, i w bardzo krótkim czasie. Myślę, że dla zespołów ten system jest bardziej sprawiedliwy. Wygra ten, kto przez cały cały sezon gra najlepiej.
JP: Pełna zgoda.

 

Obaj otrzymaliście powołania do szerokiej kadry. Jakie nadzieje wiążecie z sezonem reprezentacyjnym?
MM: Zawsze wysoko zawieszam sobie poprzeczkę. Chciałbym znaleźć się w reprezentacji. Dostać szansę pokazania się przed trenerem na zgrupowaniu. Sprawdzenia i porównania swoich umiejętności z innymi zawodnikami. Wtedy będę wiedział, czy to już czas i jak dużo mi brakuje do najlepszych w Polsce. Jestem gotowy, aby pokazać, co potrafię.
JP: Nie chcę się nigdzie spieszyć, ale im wcześniej dostałbym szansę, tym byłbym bardziej szczęśliwy. Czy to będzie w tym, czy w przyszłym roku? Czas pokaże. Mam nadzieję, że to się kiedyś wydarzy. Nie chcę wyrokować, na razie zresztą jest liga. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony, a reszta należy do trenera. Jest jeszcze reprezentacja do lat 23, w której chciałem zagrać w zeszłym roku, ale niestety się nie udało. Może uda się w tym, tym bardziej że odbędą się w Egipcie mistrzostwa świata.

Z tej samej kategorii