Bartosz Mariański: Pora rwać parkiet

Siatkarze GKS-u Katowice w piątkowym spotkaniu z ONICO Warszawa walczyli dzielnie, ale ostatecznie przegrali 1:3. W IV secie była szansa na doprowadzenie do tie-breaka, goście jednak okazali się odporniejsi psychicznie. Po spotkaniu poprosiliśmy o komentarz Bartosza Mariańskiego, libero katowickiej drużyny.

Bartosz Mariański
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Graliście więcej niż przyzwoicie, ale schodziliście pokonani. Gdzie leży przyczyna?

BARTOSZ MARIAŃSKI: - W błędach, które popełniliśmy. Tyczy się to zwłaszcza ostatniego seta, w polu serwisowym (w całym meczu 19 pomyłek - przyp. red.). Z kolei dzięki zagrywce wygraliśmy pierwszą odsłonę, bo mieliśmy ryzykować i tak też było. Gdy się gra odważnie, popełnia się błędy i to było widać w końcówce IV seta. A mogliśmy doprowadzić do piątej odsłony.

 

Trudno jednak odmówić wam zaangażowania...

BARTOSZ MARIAŃSKI: - Jesteśmy zespołem walczącym, tego właśnie oczekują nasi kibice, którzy licznie przybyli na mecz z ONICO. Oczywiście, że staraliśmy się walczyć do końca, bo sami od siebie tego wymagamy. Niestety, nie było końcowego efektu. Jestem jednak przekonany, że nasze zaangażowanie będzie niebawem procentowało.

 

Tych zwycięstw brakuje, wystarczy spojrzeć w tabelę. Czujecie presję?

BARTOSZ MARIAŃSKI: - Jesteśmy w drugiej części tabeli i chcemy się z tej strefy wygrzebać. Mam nadzieję, że zdołamy to zrobić, gramy przecież fajną siatkówkę, ale niestety nie do końca skuteczną. Proszę mi wierzyć, na treningach zupełnie to inaczej wygląda; wszystko to trzeba wreszcie przełożyć na mecze ligowe. W spotkaniu z ONICO nie do końca nam się to udało, chyba też trochę zabrakło szczęścia. Konkretnie - w końcówce IV seta - dwóch podbitych piłek..

 

W przegranych setach też graliście równo, ale nagle nadchodził moment, w którym traciliście trzy punkty i rywal już przejmował kontrolę.

BARTOSZ MARIAŃSKI: - Tak właśnie było. Zazwyczaj tracimy punkty seriami i nie potrafię do końca wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Wszystko zaczyna się właśnie od prostego, głupiego błędu w przyjęciu czy też w wystawie. Jeżeli te mankamenty wyeliminujemy, wówczas zaczniemy punktować.

 

Za wami ONICO, a przed wami kolejny mecz na własnym parkiecie, z Treflem Gdańsk...

BARTOSZ MARIAŃSKI: - W tym sezonie z nikim nie jest łatwo, choć akurat z Treflem zawsze nam się fajnie grało. Dla nas każde spotkanie jest o życie, bo taką sytuację w tabeli sami sobie zgotowaliśmy. Ale gramy w GieKSie, a to marka, która już ma renomę, a ma jeszcze się rosnąć. Mogę zapewnić, że w kolejnych występach będziemy „rwać” parkiet. Tego sami od siebie wymagamy i tego również oczekują kibice.

Z tej samej kategorii