Co za mecz BBTS-u! Bielszczanie nie dali szans olsztynianom

BBTS Bielsko-Biała
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Tak dobrej siatkówki w wykonaniu BBTS-u Bielsko-Biała nie pamiętają najstarsi górale. AZS Olsztyn rozbity w pył.

O bielszczanach często można było mówić, że nie wychodzi im nic, ale nie zdarzało się, by wychodziło im dosłownie wszystko. Pierwszy set sobotniego meczu  z AZS-em Olsztyn można jednak spokojnie tak określić. Zaczęło się od prowadzenia BBTS-u 5:0, a później... było tylko lepiej. Każdy z zawodników gospodarzy grał dobrze, funkcjonowało przyjęcie, zagrywka, atak i blok, a do tego bielszczanom dopisywało szczęście. Rywale? Przeciwnie. Zagrali katastrofalnie, a w decydujących momentach akcji mieli pecha, stąd najwyższe zwycięstwo BBTS-u w secie w tym sezonie. Ostatni raz bielszczanie wygrali do 16 ponad rok temu z Czarnymi Radom.

 

Później bielszczanom nie było już tak łatwo, ale nie dlatego, że ich gra zaczęła wyglądać dużo gorzej, lecz po prostu olsztynianie wreszcie "dojechali" na parkiet. Nie zmieniało to jednak faktu, że przewagę miał BBTS. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zawodnicy trenera Krzysztofa Stelmacha pierwszy raz prowadzenie w meczu objęli... dopiero w końcówce drugiego seta. Na zagrywkę wszedł jednak wtedy Wojciech Ferens i najpierw zaserwował asa, a później dołożył kolejny świetny serwis i BBTS mógł być pewny, że przed Świętami dopisze sobie przynajmniej punkt.

 

Choć cały BBTS grał dobrze, to właśnie Ferens i Sergiej Kapelus mieli w sobotę "dzień konia". Ukraiński siatkarz kończył wszystko. Grał na niesamowitym luzie. Gdy trzeba było atakować mocno - robił to. Gdy sytuacja wymagała kiwki - wykonywał ją idealnie. Grzegorz Pilarz, rozgrywający bielszczan, doskonale to widział, więc grał do przyjmującego w ciemno. Jeśli nie wiadomo było, co zrobić z piłką, grało się ją do Kapelusa, który miał pomysł jak skończyć akcję. Olsztynianie grali zbyt apatycznie, by wywieźć z Bielska-Białej przynajmniej punkt. A BBTS potwierdził, że z meczu na mecz jego gra wygląda coraz lepiej. Tak udanego meczu - nie tylko jeśli chodzi o wynik, ale również o grę - bielska publiczność już dawno nie widziała. O ile - po awansie do Plus Ligi - w ogóle...

 

Zdaniem trenerów:

 

Krzysztof Stelmach: - Gratuluję drużynie z Bielska. My graliśmy jak dzieci we mgle. Wystarczyło, że BBTS dał nam piłkę, a my sami się gubiliśmy. Kluczem do tego meczu była dobra zagrywka bielszczan, której my w ogóle nie przyjmowaliśmy. A w siatkówce jak jesteś słaby w przyjęciu, to jesteś słaby we wszystkim. Graliśmy bardzo źle.

 

Piotr Gruszka: - Pierwszy raz zdarza mi się, że ktoś mi po meczu gratuluje. Dziwne uczucie. Cieszę się, że graliśmy swoje. Momentami nam nie wychodziło, ale cały czas konsekwentnie realizowaliśmy to, co sobie ustaliliśmy. Treningi przyniosły efekt i widać, że idziemy w dobrą stronę. Teraz zatrzymajmy się na dwa dni i gramy dalej.

 

BBTS Bielsko-Biała - Indykpol AZS Olsztyn 3:0  (25:16, 28:26, 25:19)

 

BBTS: Pilarz, Ferens, Polański, Sobala, Kapelus, Gonzalez, Dębiec (libero) oraz Neroj. Trener Piotr GRUSZKA.

 

INDYKPOL: Dobrowolski, Łuka, Zajder, Hain, Cabral, Szymański, Potera (libero) oraz Bednorz, Zniszczoł, Adamajtis, Zat'ko. Trener Krzysztof STELMACH.

 

Sędziowali Marcin Herbik (Warszawa) i Marek Heyducki (Puck). Widzów 800.

 

Przebieg meczu

I set: 5:0, 10:5, 15:8, 20:13, 25:16

II set: 5:2, 10:9, 15:13, 20:16, 28:26

III set: 5:3, 10:7, 15:13, 20:13

 

Bohater Sergiej KAPELUS.

 

Plebiscyt PS

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HalnyUżytkownik anonimowy
~Halny :
No photo~HalnyUżytkownik anonimowy
Czyli; idzie! idzie! Brawo Panowie BBTS !
20 gru 14 19:23
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii