Jak zdobyć Warszawę? To pytanie numer jeden w Jastrzębskim Węglu

Jastrzębski Węgiel, by awansować do turnieju finałowego Pucharu Polski, musi wygrać w stolicy, gdzie wiedzie mu się nie najlepiej. Hitem ćwierćfinałów będzie starcie PGE Skry Bełchatów z Asseco Resovią.

ONICO Warszawa - Jastrzebski Wegiel
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Jastrzębianie nie grają na miarę oczekiwań. Czy złą kartę zdołają odwrócić w Pucharze Polski? O awans do turnieju finałowego będzie im trudno. Muszą bowiem pokonać w Warszawie ONICO, z którym idzie im jak po grudzie. W lidze przegrali 0:3, a jedną z pierwszoplanowych postaci był Bartosz Kwolek, który w latach 2013-14 terminował w Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Zawodnik ten przede wszystkim znakomicie serwuje. Ma już na koncie 23 asy. O jednego mniej od Salvadora Hidalgo Olivy. Kubańczyk z niemieckim paszportem przeciwko ONICO zagrywką jednak nie zapunktował. Zatrzymanie Kwolka będzie z pewnością priorytetem. Przypomnijmy, że „Pomarańczowi” zmagają się z problemami zdrowotnymi. Jakub Popiwczak czuje się wprawdzie coraz lepiej, ale dziś raczej nie zagra.

 

To nie był prysznic

Warszawianie natomiast spisują się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze. Zajmują 3. miejsce w tabeli i zgromadzili o 3 punkty więcej od Jastrzębskiego Węgla. Ostatnich siedem meczów w PlusLidze wygrali, chociaż w starciu z Łuczniczką Bydgoszcz stracili punkt. - Chyba dobrze, że taki mecz się nam przytrafił, bo trochę zaczęliśmy bujać w obłokach - powiedział Andrzej Wrona, kapitan stołecznej drużyny.

 

Rzeszowska zagadka

Hitem ćwierćfinałów jest jednak starcie w Bełchatowie. PGE Skra podejmuje Asseco Resovię. Oznacza to, że w turnieju finałowym zabraknie jednego z tuzów krajowej siatkówki. - Puchar Polski to oddzielna historia i trzeba się skoncentrować na jednym meczu. Kto wygrywa, gra dalej, a kto przegrywa, dla tego przygoda się kończy - ocenił Mariusz Wlazły, kapitan PGE Skry. Faworytem wydają się bełchatowianie, ale gracze z Rzeszowa - po zmianie trenera - prezentują się coraz lepiej. Wygrali trzy razy z rzędu, ale z drugiej strony w ostatniej kolejce przegrali ze słabym Dafi Społem Kielce. - Ważne jest, jak zareagujemy na tę porażkę, bo była dla nas bardzo bolesna i nie spodziewaliśmy się jej. Nie mamy jednak czasu na rozpamiętywanie. Trzymamy głowy do góry i spróbujemy wygrać z bełchatowianami - przekonywał Aleksander Śliwka, przyjmujący zespołu z Podkarpacia.

 

Święto we Wrześni

W dwóch pozostałych parach faworyci są zdecydowani. Trefl Gdańsk i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle powinny bez straty seta uporać się odpowiednio ze Stalą Nysa i APP Krispolem Września. Przyjazd mistrzów Polski we Wrześni na pewno będzie świętem. - Nie mamy dużych szans, ale organizacja takiego meczu dla naszego klubu, regionu i kibiców to naprawdę świetna sprawa. Mam nadzieję, że organizacyjnie staniemy na wysokości zadania i dla wszystkich będzie to świetne wydarzenie - zauważył Marian Kardas, trener Krispolu.

 

Dziś grają

WRZEŚNIA, 18.00: APP Krispol - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

NYSA, 18.00: Stal AZS PWSZ - Trefl Gdańsk

BEŁCHATÓW, 18.00: PGE Skra - Asseco Resovia

WARSZAWA, 20.30: ONICO - Jastrzębski Węgiel

Z tej samej kategorii