Jakub Popiwczak: Nie ciąży na nas presja

Jakub Popiwczak
 fot. Paweł Berek  /  źródło: Pressfocus

To był jeden z naszych celów - mówił wczoraj po awansie do Final Four Pucharu Polski libero Jastrzębskiego Węgla. Z taką dyspozycją, jaką podopieczni Marka Lebedewa zaprezentowali w starciu z Czarnymi Radom, mogą być „czarnym koniem” turnieju finałowego.

Zespół z Radomia wyciągnął wnioski po bardzo nieudanym meczu ligowym w Bielsku-Białej, dlatego wczorajsze spotkanie zaczął bardzo odważnie. Do tego stopnia, że jastrzębianie musieli wejść na bardzo wysokie obroty, by wygrać pierwszą partię. To był set stojący na bardzo wysokim poziomie. Dość powiedzieć, że zespół, który go przegrał, miał 53-procentową skuteczność w przyjęciu i 57-procentową w ataku. Ale jastrzębianie w obu tych elementach popełnili w sumie zaledwie jeden błąd, chociaż w przyjęciu Lukas Kampa miał trochę roboty. Niemiec "odpalił" jednak najważniejsze jastrzębskie armaty, czyli Macieja Muzaja i Salvadora Hidalgo Olivę. Ten ostatni zakończył partię punktowym serwisem.


Osiem punktów to z kolei dorobek Muzaja w drugiej partii. Tylko raz udało się radomianom powstrzymać atakującego jastrzębskiego zespołu. Nie dość, że znakomicie radził sobie w tym elemencie, to posłał kilka soczystych zagrywek. Nie oznacza to jednak, że set był jednostronny. W końcówce zrobiło się nerwowo po stronie gospodarzy, bo rywal zdobył trzy punkty z rzędu, ale blok, a następnie wygrana przez Damiana Borucha przepychanka na siatce, dała dwa kluczowe punkty. 

 

Do pełni szczęścia jastrzębianom brakowało zatem jednego seta. Czarni jednak nie odpuszczali. Wprawdzie to gospodarze cały czas prowadzili, ale nie potrafili zdecydowanie odskoczyć. W miarę spokojnie zrobiło się dopiero po trzech dobrych serwisach Salvadora Hidalgo Olivy. Wygranej „Pomarańczowi” nie wypuścili już do końca.

 

JAKUB KUBIELAS: Osiągnęliście pierwszy sukces w tym sezonie.
JAKUB POPIWCZAK: Tak, to był jeden z celów, który postawiliśmy sobie przed sezonem. Na pewno dużym plusem było to, że znaleźliśmy się w pierwszej czwórce po pierwszej fazie rywalizacji ligowej. Dzięki temu mieliśmy trochę lepszą pozycję w pucharze.

 

Graliście na wysokim poziomie, choć trzeba przyznać, że przeciwnik postawił wam trudne warunki.
JAKUB POPIWCZAK: Na pewno Radom zagrał dobre zawody, ale wiem, że w naszej grze było sporo niedociągnięć. Kilka rzeczy możemy poprawić, ale z drugiej strony należy się cieszyć, że wygrywamy po 3:0. W pierwszej części sezonu graliśmy w każdym meczu więcej setów i traciliśmy siły.

 

Jadąc na Final Four do Wrocławia, na pewno nie będziecie stawiani w roli faworyta.
JAKUB POPIWCZAK: Nie ciąży na nas żadna presja. Jedziemy rywalizować z najlepszymi drużynami w Polsce. Myślę, że to wśród nich należy się doszukiwać faworyta. Ale w tym sezonie pokazaliśmy już, że potrafimy wygrywać z każdym. Nie będziemy się nikogo bać.

 

JASTRZĘBSKI WĘGIEL – CERRAD CZARNI RADOM 3:0 (25:20, 25:21, 25:21

 

JW: Muzaj (17), Kosok (9), Boruch (5), De Rocco (4), Kampa (2), Oliva (10), Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Gil. Trener Mark LEBEDEW.
CZARNI: Bołądź (5), Ostrowski (6), Żaliński (5), Kędzierski, Kohut (8), Fornal (12), Watten (libero) oraz Wiese, Ziobrowski (6), Gonciarz, Zwiech, Filipowicz (libero). Trener Robert PRYGIEL.
Sędziowali Tomasz Flis i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 1500.
Przebieg meczu
I set: 5:4, 10:9, 15:13, 20:17, 25:20.
II set: 5:4, 10:8, 15:13, 20:17, 25:21.
III set: 5:4, 10:8, 15:12, 20:16, 25:21.

Z tej samej kategorii