Goście złożyli protest po meczu w Bielsku-Białej!

Jakub Bednaruk
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl
20-10-2014 | 18:09

Autor: Michał Trela

Wysoką temperaturę miał mecz BBTS-u Bielsko-Biała z AZS-em Politechnika Warszawska. Goście złożyli oficjalny protest.

Dwie godziny i 40 minut trwał wczorajszy mecz w hali pod Dębowcem. Tak długiego i zaciętego starcia BBTS-u Bielsko-Biała w Plus Lidze jeszcze nie było. Atmosferę podgrzewały nie tylko emocje na parkiecie, ale też poza nim, bo trenerzy Jakub Bednaruk i Piotr Gruszka regularnie sprzeczali się z sędziami i pomiędzy sobą, a przy tym chętnie korzystali z możliwości sprawdzenia decyzji sędziów.

 

W ten właśnie sposób Gruszka bardzo pomógł BBTS-owi w odniesieniu wygranej. W końcówce piątego seta, przy stanie 14:14, bielszczanie zaatakowali wyraźnie w aut, jednak ich trener poprosił o sprawdzenie czy piłka nie poszła po bloku. - Okazało się, że zahaczyła jednego z blokujących o... nos. Coś niesamowitego. Najważniejsza piłka w meczu przegrana, bo zahaczyła o czubek nosa - nie mógł uwierzyć po meczu Jakub Bednaruk, trener gości. Gruszka tylko się uśmiechał. Piłkę meczową - zamiast gości - mieli więc gospodarze i ją wykorzystali.

 

Bednaruk był jednak wściekły, bo w końcówce sędziowie mieli mu odmówić prawa do sprawdzenia ich decyzji. - Zrobiłem wszystko zgodnie z procedurami. Może i tak byśmy przegrali, ale chciałem sprawdzić, bo może, a nuż, kogoś piłka zahaczyła, tak jak w przypadku naszego nosa, jednak z powodu widzi mi się sędziego, mi odmówiono. A mam przecież do tego prawo. Dlatego informuję, że zgłosiłem oficjalny protest do ligi. Tak się nie robi - mówił trener warszawian.

 

Również sami zawodnicy nie byli zadowoleni z postawy arbitrów - Marka Heyduckiego i Piotra Skowrońskiego. - Musimy ten mecz obejrzeć, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Mam nadzieję, że to samo zrobią sędziowie - stwierdził Piotr Lipiński, kapitan AZS-u. 

 

Narzekali jednak nie tylko goście, ale i zwycięscy gospodarze. - Było sporo kontrowersji sędziowskich. Pan arbiter powiedział mi, żebym zajął się swoimi kompetencjami, czyli prowadzeniem drużyny, ale przecież były takie sytuacje, w których trudno było nie reagować - pieklił się Piotr Gruszka. Jedyną osobą, która na konferencji prasowej nie powiedziała nic o sędziach, był kapitan BBTS-u Grzegorz Pilarz. On z kolei - mimo pierwszej wygranej w tym roku - był zły na siebie i swoich kolegów. - Mieliśmy tyle okazji, tyle kontrataków, że możemy żałować, że nie wygraliśmy za trzy punkty. Ale z Olsztyna przywieźliśmy jeden, teraz mamy dwa, więc wychodzi na to, że w Radomiu zdobędziemy trzy - uśmiechnął się Pilarz.