Prezes Jastrzębskiego Węgla: Zabiegałem o De Giorgiego

- Plan minimum, który wydaje się całkowicie realny, to faza play off - takie cele nowemu trenerowi Jastrzębskiego Węgla, Ferdinando de Giorgiemu stawia prezes "Pomarańczowych", Adam Gorol.

Sebastian Schwarz nowym zawodnikiem Jastrzebskiego Wegla
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Pod koniec zeszłego tygodnia, tuż przed prestiżowym meczem Plus Ligi przeciwko ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, tąpnęło w Jastrzębskim Węglu. Po porażce w Pucharze Polski z Onico Warszawa prezes klubu Adam Gorol podjął decyzję o zmianie na stanowisku trenera. W miejsce Marka Lebedewa zatrudniono Ferdinando De Giorgi. Włoski szkoleniowiec pierwszy raz poprowadzi drużynę dopiero 21 stycznia przeciwko PGE Skrze Bełchatów. Dziś w Kazaniu, gdzie Jastrzębski Węgiel zagra mecz Ligi Mistrzów przeciwko Zenitowi, zespół poprowadzi Leszek Dejewski.

 

JAKUB KUBIELAS: Co zadecydowało o tym, że Mark Lebedew stracił pracę, a wkrótce zastąpi go Ferdinando De Giorgi, bo zawsze łatwiej wymienić trenera aniżeli zespół?

ADAM GOROL: - Każdy kibic Jastrzębskiego Węgla widzi, że w naszym zespole nie ma tej atmosfery, która była w poprzednim sezonie. Nie ma tej radości z gry. To nie jest ta drużyna, która grała tak dobrze. Nadal uważam, że Mark Lebedew jest bardzo dobrym trenerem. W obszarze wytrenowania i wyszkolenia zawodników, to fachowiec wysokiej klasy. Natomiast jest też coś takiego, jak sfera mentalna i gołym okiem było widać, że przez trenera są wykonywane pewne chaotyczne ruchy, nie do końca gwarantujące poprawę sytuacji. Dlatego podjąłem taką, a nie inną decyzję.

 

Trzeba przyznać, że decyzja o zatrudnieniu Ferdinando De Giorgiego wywołała w środowisku niemałe poruszenie. To dwukrotny mistrz Polski z ZAKSĄ i niedawny selekcjoner naszej reprezentacji.

ADAM GOROL: - To ja zabiegałem o zatrudnienie tego szkoleniowca. A nie jest łatwo pozyskać trenera na tym etapie rozgrywek, bo wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że dostępność szkoleniowców jest bardzo ograniczona. Było dwóch trenerów, z którymi podjąłem negocjacje i złożyłem im wstępne zapytania. Ostatecznie skończyło się na zatrudnieniu Ferdinando De Giorgiego i uważam, że to bardzo dobra decyzja.

 

Zdradzi pan z kim jeszcze kontaktował się pan w kwestii objęcia funkcji w Jastrzębskim Węglu?

ADAM GOROL: - Wolnym trenerem pozostaje jeszcze Gheorghe Cretu i do niego też zwróciliśmy się z zapytaniem. Do bezpośrednich rozmów jednak nie doszło, bo los sprawił, że spotkaliśmy się z De Giorgim. Po dłuższej rozmowie z nim nie miałem najmniejszych wątpliwości, że będzie dobrym wyborem. Trener również szybko podjął decyzję i dlatego związaliśmy się dłuższą umową, bo na dwa i pół roku.

 

Jakie cele stawia pan nowemu trenerowi? Jastrzębski Węgiel nie gra najlepszego sezonu, ale to zespół, który powinien walczyć o wysoką stawkę.

ADAM GOROL: - Z oczywistych względów nie mogę teraz nowemu szkoleniowcowi stawiać wysokich celów w tym sezonie. Przecież zostaje zespół taki, jaki mamy. Nie twierdzę, że zły, bo ta drużyna potrafi grać w siatkówkę i zobaczyliśmy to chociażby w ostatnim spotkaniu przeciwko ZAKSIE. Plan minimum, który wydaje się całkowicie realny, to faza play off, czyli pierwsza szóstka rozgrywek. Bardzo ubolewam nad tym, że nie jedziemy do Wrocławia na Final Four Pucharu Polski. Jestem tym zawiedziony, bo powinniśmy tam grać. I nie chodzi jedynie o przegrany mecz w Warszawie, ale o wcześniejszą postawę.

 

Ale decyzję podjął pan właśnie po spotkaniu z Onico. Jastrzębski Węgiel przegrał po tie breaku, ale w Plus Lidze wciąż pozostaje na niezłym miejscu w tabeli.

ADAM GOROL: - Już wcześniej byłem bliski podjęcia takiej decyzji. Mecz z Onico na pewno był w naszym zasięgu i czuję się rozczarowany, że go nie wygraliśmy. Wydaje mi się, że trzecia partia tamtego spotkania, którą wygraliśmy z dużą przewagą, a następnie czwarty set, którego przegraliśmy, potwierdziły, że pod względem mentalnym nie jesteśmy w najwłaściwszym miejscu. Gdybyśmy byli kompletni, wygralibyśmy czwartego seta i jechalibyśmy do Wrocławia. Ale podkreślam, że składowych mojej decyzji było wiele. To nie był tylko ten jeden mecz, ale to był ten czas.

 

Z tej samej kategorii