Chcą wyrównać rekord

Katowiczanie w meczu z Dafi Społem Kielce chcą potwierdzić zwyżkę formy. MKS Będzin z Espadonem Szczecin powalczy o przełamanie serii porażek.

Espadon Szczecin - GKS Katowice
 fot. Szymon Gorski  /  źródło: Pressfocus

GieKSa z początku sezonu może być zadowolona. Wprawdzie nie ustrzegła się wpadek - m.in. porażka w „Spodku” z Łuczniczką Bydgoszcz - ale wygrała cztery mecze i plasuje się na bardzo wysokim, 3. miejscu w tabeli.

 

Faworyci
Katowiczanie są ostatnio na fali wznoszącej. Wygrali trzy ostatnie mecze, z Treflem Gdańsk i MKS-em Będzin nie stracili seta, a Espadon Szczecin pokonali po tie-breaku. W sobotę (hala w Szopienicach, 17.00) staną przed szansą wyrównania swego rekordu kolejnych zwycięstw w ekstraklasie. Na przełomie stycznia i lutego wygrali cztery razy z rzędu. Szansa na to jest spora, bo ekipa z Kielc do najlepszych nie należy. Wygrała do tej pory tylko jedno spotkanie i zajmuje 15. pozycję. - To nie będzie łatwy mecz. Musimy się skupić na naszej grze i wykonać tak dobrą pracę, jak w ostatnich spotkaniach. Nadal musimy się poprawiać, zwłaszcza w polu serwisowym, bo w tym elemencie nadal popełniamy błędy - przestrzegał przed zbytnim lekceważeniem rywali Gonzalo Quiroga, przyjmujący GKS-u.

 

Rozszyfrować Fina
Siatkarzom z Będzina ostatnio nie wiedzie się najlepiej. W starciach z GieKSą i Treflem nie zdołali ugrać nawet seta. Dziś (19.00) podejmują Espadon i powalczą o przerwanie tej fatalnej passy. - To bardzo doświadczony zespół, mocniejszy niż w poprzednim sezonie, więc spodziewamy się trudnej przeprawy - przyznał [Mateusz Przybyła], środkowy MKS-u. Faktycznie, zespół ze Szczecina prezentuje się znacznie lepiej niż w poprzednich rozgrywkach, gdy był dostarczycielem punktów. Bardzo dobrym transferem okazał się rozgrywający Eemi Tervaportti. Reprezentant Finlandii uspokoił grę zespołu, jest pewny, dokładny, a do tego potrafi zaskoczyć rywali nieszablonowym zagraniem. O sile szczecińskiej ekipy wciąż jednak decydują zawodnicy doświadczeni o uznanych nazwiskach, czyli Marcin Wika i Michał Ruciak. Po nie najlepszym początku coraz lepiej spisuje się też atakujący Bartłomiej Kluth.

 

Z tej samej kategorii