Mistrz ma się dobrze

ZAKSA Kedzierzyn-Kozle - Jastrzebski Wegiel
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Kędzierzynianie problemy mieli tylko w trzecim secie. W dwóch wcześniejszych zdemolowali jastrzębian.

Trener jastrzębskiego zespołu, Mark Lebedew, w poprzednim sezonie grał niemal cały czas takim ustawieniem, co w znacznej mierze wynikało z faktu, że w zasadzie nie miał pola manewru. Tym razem już w drugim spotkaniu zdecydował się na zmianę w wyjściowej szóstce. Damiana Borucha zastąpił Wojciech Sobala. Dla przebiegu pierwszej odsłony roszada wśród środkowych nie miała jednak najmniejszego znaczenia. Jastrzębianie grali bowiem tak, jakby... zapomnieli wyjść z szatni. Mistrzowie Polski robili na parkiecie, co chcieli, a pierwsza partia trwała tylko 21 minut.

 

Pod batutą Toniuttiego
Przyjezdni słabo serwowali, nie radzili sobie w bloku, a przede wszystkim nie skończyli zatrważającej ilości ataków (skuteczność na poziomie zaledwie 36 procent w I partii). Lukas Kampa niepewnie czuł się na rozegraniu, co było spowodowane kiepskim przyjęciem. Po drugiej stronie siatki znajdował się tymczasem zespół, który spokojnie robił swoje i korzystał z niemocy rywala. Kędzierzynianie wypracowali sobie tak dużą przewagę, która sięgała nawet 10 punktów, że nie mieli prawa jej roztrwonić. Pod koniec seta przyjezdni nieco się przebudzili, a kilka soczystych piłek „włożył” kędzierzynianom, Maciej Muzaj.
Atakujący przyjezdnych był jednak osamotniony i początek drugiej partii do złudzenia przypominał to, co działo się w pierwszej odsłonie. ZAKSA dominowała na parkiecie niepodzielnie. Benjamin Toniutti miał na tyle dobre przyjęcie, że swobodnie dyrygował grą swojej drużyny. Często uruchamiał środek, a Łukasz Wiśniewski i Mateusz Bieniek byli w ataku praktycznie bezbłędni. Dodatkowo kędzierzynianie stosunkowo łatwo neutralizowali – czy to kierunkową zagrywką, czy też blokiem – Salvadora Hidalgo Olivę.

 

Emocje w końcówce
Kubańczyk w dwóch pierwszych partiach zdobył zaledwie sześć punktów. A we wszystkich statystykach, poza przyjęciem, gospodarze mieli nad rywalem miażdżącą przewagę. Jeżeli zespół z Jastrzębia-Zdroju chciał cokolwiek w tym spotkaniu ugrać, to swoją grę musiał poprawić w sposób radykalny. Zaczęło się od zmiany, jeszcze w trakcie drugiej partii. Nie radzący sobie zupełnie Rodrigo Quiroga ustąpił miejsca Jasonowi De Rocco i jastrzębianie zupełnie nieźle zaczęli trzeciego seta.
Dwupunktowe prowadzenie nie wynikało jednak z olśniewającej gry gości, ale z racji faktu, że ZAKSA musiała złapać odpowiedni rytm. Kiedy tak się stało rywale szybko popełnili trzy proste błędy i można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. Ale tylko na chwilę. Trzecia partia na pewno była najlepszą w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla w tym spotkaniu. Doszło do dramatycznej końcówki. Rafał Buszek dwukrotnie zaserwował jednak bardzo dobrze i kędzierzynianie wykorzystali... dziesiątą piłkę setową.

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:17, 25:18, 33:31)
Sędziowali Szymon Pindral (Kielce) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 3000.


ZAKSA: Toniutti (5), Buszek (9), Bieniek (10), Torres (10), Deroo (14), Wiśniewski (9), Zatorski (libero) oraz Jungiewicz Trener Andrea GARDINI.
JW: Kampa (3), Oliva (11), Kosok (4), Muzaj (16), Quiroga (2), Sobala (3), Popiwczak (libero) oraz De Rocco (4) Ernastowicz, Lushtaku, Turski. Trener Mark LEBEDEW.
Przebieg meczu
I set: 5:3, 10:5, 15:8, 20:11, 25:17.
II set: 5:2, 10:5, 15:9, 20:13, 25:18.
III set: 3:5, 10:7, 15:13, 20:17, 25:24, 30:29, 33:31.
Bohater – Sam DEROO.

 

Z tej samej kategorii