Stephane Antiga: Nic nie muszę udowadniać

Rozmowa ze Stephanem Antigą, trenerem ONICO Warszawa i reprezentacji Kanady oraz byłym szkoleniowcem reprezentacji Polski siatkarzy.

Antiga
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Warszawianie dość nieoczekiwanie stali się trzecią siłą PlusLigi. Ich postawa stanowi dla wielu niespodziankę, ale przed sezonem działacze wraz ze sztabem szkoleniowym stworzyli ciekawy zespół, potrafiący walczyć z najlepszymi. Trzecia lokata w lidze oraz awans do turnieju finałowego Pucharu Polski nie są dziełem przypadku. Ostatnio stołeczny zespół zawitał do szopienickiej hali, gdzie zwyciężył GKS Katowice 3:1, odnosząc 9. wygraną z rzędu! Była to też okazja do rozmowy ze Stephanem Antigą.

 

Włodzimierz SOWIŃSKI: Czy GKS czymś pana zaskoczył?
Stephane ANTIGA: - To dobrze ułożona drużyna, potrafiąca grać technicznie. Jest groźna dla każdego, to nie ulega wątpliwości. Ale my po prostu graliśmy swoje i to musiało przynieść efekty.

 

10 zwycięstwo, wliczając mecz pucharowy, na pewno pana cieszy. Gdzie tkwi tajemnica równej formy?
Stephane ANTIGA: - Na treningach solidnie „szorujemy” parkiet, bo też tylko ciężka praca przynosi efekty. Brzmi to jak slogan, ale tak jest. Mnie cieszy, że wszyscy bez szemrania podjęli wyzwanie. U źródeł naszych wygranych leży wyrównany skład. Każdy zawodnik chce się pokazać z jak najlepszej strony, pragnie występować w podstawowym składzie. Jest zdrowa rywalizacja. Ot, cała tajemnica... Trzeba jednak pamiętać, że do końca sezonu daleko. Wystarczy spojrzeć w tabelę, by przekonać się, jak małe są różnice między nami a na przykład siódmym zespołem. Trzeba zatem szukać szans na zwycięstwo w każdej potyczce.

 

Warszawski zespół pod pana kierunkiem po raz pierwszy awansował do turniej finałowego Pucharu Polski. Słyszałem, że macie wielką chrapkę na to trofeum...
Stephane ANTIGA: - Ciekawe, skąd takie informacje, ja nic na ten temat nie słyszałem (śmiech). Każdy z zespołów chciałby zdobyć puchar, bo to pierwszy wymierny sukces w tym sezonie. I nie będę też ukrywał, że trenowaliśmy pod tym kątem, a mecz ligowy w Katowicach był tylko miłym przerywnikiem. W turnieju pucharowym czekają nas dwa mecze. Najpierw trzeba wygrać ten pierwszy, ze Skrą Bełchatów, by móc powalczyć w finale. Już niebawem się przekonamy, jaką siłą dysponują poszczególne zespoły.

 

A mnie cieszy, że trener Antiga udowadnia związkowym bossom swoją klasę trenerską...
Stephane ANTIGA: - Nie mnie to oceniać, choć w pracy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Kanady wiodło mi się całkiem nieźle. A co do ONICO, to - powtarzam po raz kolejny - wstrzymajmy się z ocenami do końca sezonu. Wysokie miejsce po sezonie byłoby zarówno dla zawodników, jak i dla mnie ukoronowaniem drogi, jaką wspólnie przeszliśmy. Gdybyśmy zostali na trzecim miejscu, byłby to niesamowity sukces całego klubu. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. A tak na marginesie - pracuję dla zespołu i swojej satysfakcji i nic nikomu nie muszę udowadniać.

 

A jak pan odbiera zamieszanie wokół wyboru selekcjonera reprezentacji biało-czerwonych?
Stephane ANTIGA: - Po raz kolejny przekonujemy się, jakie jest życie trenera. Nie chcę się do tej konkretnej kwestii odnosić, bo nie znam zbyt wielu szczegółów i - tak po prawdzie - wcale o to nie zabiegam. Przede wszystkim skupiam się na swojej pracy. Zdecydowanie wolę mówić o tym, co słychać w kadrze Kanady, co ze zrozumiałych względów bardziej mnie zajmuje. Jednak skłamałbym mówiąc, że sytuacja z wyborem selekcjonera reprezentacji Polski zupełnie mnie nie interesuje...

 

Z tej samej kategorii