Tym razem zagrać bez presji!

Jastrzebski Wegiel - ZAKSA Kedzierzyn Kozle
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jastrzębianie są w stanie odrobić straty z pierwszego meczu, ale warunek jest jeden. Nie mogą być aż tak spięci, jak to miało miejsce w piątek.

Nerwy nie są dobrym doradcą, a jaki wpływ potrafią mieć na przebieg rywalizacji, kibice Jastrzębskiego Węgla przekonali się w zeszły piątek. Zespół, który przecież nie jest faworytem półfinałowej konfrontacji z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle ewidentnie nie udźwignął presji związanej z walką o finał. Jastrzębianie przede wszystkim popełnili zbyt dużo błędów, aby nawiązać wyrównaną walkę ze zdecydowanie odporniejszym na takie historie zespołem. Teraz drużyna Marka Lebedewa rzeczywiście nie ma już nic do stracenia. Losy rywalizacji może tylko odwrócić na swoją korzyść. Jak tego dokonać? Wygrać 3:0 lub 3:1 i liczyć na wygraną w „złotym" secie. Łatwo jednak powiedzieć. Trudniej wykonać.

 

Poniżej swojego poziomu
- Sprawa jest jasna. Musimy wygrać zdecydowanie – mówi Salvador Hidalgo Oliva, przyjmujący jastrzębskiej drużyny. - Potrzebujemy większej koncentracji, musimy też znacznie poprawić przyjęcie zagrywki, bo szwankowało ono w pierwszym spotkaniu. Musimy też cieszyć się grą. W pierwszym meczu było tego zdecydowanie za mało – dodaje kubański siatkarz. - Wierzymy, że możemy ich pokonać. W tym sezonie byliśmy już dwa razy blisko, ale się nie udało. Nawet w pierwszym meczu półfinałowym pokazaliśmy momentami, że potrafimy grać na bardzo wysokim poziomie. Ale to było za mało. Trzeba przez cały mecz tak grać - sprecyzował 32-letni gracz, który piątkowego spotkania na pewno do udanych nie zaliczy. Zresztą nie tylko Oliva zagrał słabiej niż w wielu poprzednich spotkaniach w tym sezonie. Presji nie wytrzymali przede wszystkim Lukas Kampa i Maciej Muzaj. Drugi z wymienionych zawodników miał fatalną skuteczność w ataku, wynoszącą zaledwie 39 procent. Z 18 piłek skończył zaledwie 7. Dwa razy został zablokowany i popełnił aż cztery błędy.

 

Uwaga na „Wiśnię”
Największą dysproporcję podczas pierwszego spotkania było widać w bloku. Kędzierzynianie zdobyli w tym elemencie 10 punktów, podczas gdy jastrzębianie połowę mniej. - Cieszy dobra zaliczka przed rewanżem, ale na pewno na kolejne spotkanie wyjdziemy przygotowani jeszcze lepiej - mówił Łukasz Wiśniewski, środkowy mistrza Polski. - Na pewno nie możemy wychodzić z założenia, że wystarczą nam tylko dwa sety. Takie myślenie może się zemścić. Chcemy wygrać to spotkanie - podkreśla zawodnik, który w pierwszym spotkaniu uprzykrzył życie przeciwnikowi przede wszystkim kąśliwą zagrywką. Na przestrzeni trzech setów „Wiśnia” serwował aż 17 razy, najwięcej spośród wszystkich zawodników. Popisał się jedną punktową zagrywką, ale wiele piłek po jego serwisach zostało przez jastrzębian przyjętych niedokładnie. W sumie w tym elemencie „pomarańczowi” zaprezentowali zaledwie 38-procentową skuteczność. Bardzo niską jeżeli rozmyśla się o tym, aby awansować do finału.

 

Z tej samej kategorii