Walka o stawkę i... posadę?

Derby województwa śląskiego - pomiędzy zespołami z Będzina i Katowic - mają podwójny ciężar gatunkowy.

GKS Katowice - MKS Bedzin
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Wieść gminna niesie, że ta kolejka będzie ważna dla kilku drużyn i ich szkoleniowców. Siatkarze GKS-u Katowice oraz ich trener, Piotr Gruszka, nie tak wyobrażali sobie przebieg sezonu. Mają na koncie 12 porażek i są blisko strefy zagrożonej spadkiem. Teraz nadarza się okazja, by skromny dorobek powiększyć, gdyż wybierają się do Sosnowca, na mecz z MKS-em Będzin (niedziela, 14.45). Po ewentualnej porażce w ekipie katowickiej może być gorąco i dojść do nieprzyjemnych rozmów. Obie ekipy znajdują się w arcytrudnej sytuacji...

 

Pączki od kapitana...
Porażka w trzech setach w pierwszym spotkaniu tych drużyn do tej pory tkwi w głowach graczy MKS-u, którzy obiecali swoim kibicom, że będą świętować zwycięstwo. Fani będzinian też mieli swoje przygotowania do derbów województwa śląskiego, przeprowadzając intensywną kampanię promowania meczu. W niedzielę hala ma być wypełniona do ostatniego miejsca...
W tygodniu poprzedzającym mecz trener Stelio DeRocco bardzo często wracał do pierwszego starcia. - O naszej porażce zadecydowały przestoje, w których seriami traciliśmy punkty. Mam nadzieję, że w niedzielę będzie to zupełnie inny mecz i to my będziemy się cieszyć po jego zakończeniu. Wszystko jest w naszych rękach - zapewnia Kanadyjczyk, który potrafi także pełnić rolę trenera mentalnego.
Po dłuższej absencji spowodowanej urazem złamania małego palca prawej ręki do gry wrócił Artur Ratajczak. „Arczi” szybko nadrabia zaległości i w niedzielę ma być już w znacznie wyższej dyspozycji. Tłusty czwartek był dla Ratajczaka dniem szczególnym. Poza treningiem miał dodatkowe obowiązki, zawożąc do sponsorów i partnerów klubu smaczne pączki. Przy okazji promował derby, zachęcając do przyjścia do hali. - Nie muszę chyba mówić, jak ważny to dla nas mecz. Damy z siebie maksa, by wygrać - zapewnia środkowy MKS-u.

 

Oddadzą serducho
Jedno zwycięstwo w 11 ostatnich spotkaniach - takim dorobkiem mogą się „pochwalić” siatkarze GKS-u. Obecnie zespół plasuje się na 12. miejscu, ostatnim bezpiecznym. Rzeczywiście, przed zespołem ze stolicy Górnego Śląska cztery być może najważniejsze mecze sezonu. - Niektórzy mówią, że to spotkania za „sześć punktów”. Moim zdaniem ich stawka jest jeszcze wyższa - uważa Marcin Komenda, rozgrywający katowickiej ekipy. - Przed nami mecze z drużynami, które teoretycznie są w naszym zasięgu. Cieszę się na najbliższe spotkanie, bo sprawdzimy się, jak wyglądamy w meczu z zespołem na równi. Zagraliśmy niezłe spotkania z Warszawą oraz Gdańskiem i niewiele brakowało, a wynik byłby inny. Jeśli na podobnym poziomie zagramy w najbliższych spotkaniach, to będzie dobrze - dodaje Komenda.
Katowiczanie mają niekorzystny bilans z MKS-em, z którym dwukrotnie przegrali w poprzednim sezonie. W pierwszej rundzie bieżących rozgrywek, jak już wspomnieliśmy, GKS wygrał jednak 3:0. - To było jedno z lepszych spotkań w naszym wykonaniu. Nie mam nic przeciwko, by sytuacja się powtórzyła - zapowiada Komenda, który rozumie wagę pojedynków śląsko-zagłębiowskich. - Nie ukrywam, że lubię mecze z podtekstem i smaczkiem. Mogę tylko zapewnić, że oddamy kawał serducha i pokażemy charakter.

 

Z tej samej kategorii