Siatkarski klasyk w Jastrzębiu: Na takie mecze czekają kibice i zawodnicy

Dziś o godz. 18.00 w Jastrzębiu hit weekendowej kolejki: Jastrzębski Węgiel - trzeci w tabeli - podejmuje lidera i mistrza kraju, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Porozmawialiśmy przed tym meczem z Leszkiem Dejewskim, drugim trenerem zespołu gospodarzy.

KATOWICKISPORT: Dzisiejszego starcia nie trzeba specjalnie reklamować. Nie dość, że zagrają przeciwko sobie drużyny z czołówki Plus Ligi, to na dodatek kluby bardzo utytułowane, z bogatą historią. Szykuje się zatem ligowy klasyk.

LESZEK DEJEWSKI: Na pewno to spotkanie traktuje się szczególnie. Na takie mecze czekają kibice, zawodnicy i trenerzy. Z tego, co wiem bilety są już wyprzedane i będzie pełna hala. Być może znów poczujemy atmosferę, jaka dawniej panowała w naszej niewielkiej sali na Szerokiej, gdzie podczas takich meczów, jak z Kędzierzynem, było bardzo głośno. Wierzę, że kibice nam pomogą. Jesteśmy dobrej myśli. Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych, wszyscy są w pełni sił. Jesteśmy w optymalnej formie. Nic tylko zrewanżować się za półfinał Pucharu Polski i mecz ligowy, który przegraliśmy trochę pechowo.


Pan uczestniczył, jako zawodnik i trener, w dziesiątkach meczów z kędzierzyńskim rywalem.
LESZEK DEJEWSKI: W przeciągu tych kilkudziesięciu lat od kiedy jestem w Jastrzębiu różne były koleje losów obu drużyn. Można powiedzieć, że się przeplatały. Na początku to my byliśmy mocniejsi, później nastąpiła złota era Mostostalu, który zdobył kilka tytułów mistrza Polski. Następnie wpadli w lekki dołek i to my częściej wygrywaliśmy. Wychodzi na to, że w naszych wzajemnych relacjach jest remis. Teraz ZAKSA jest mistrzem i ma bardzo dobrą drużynę, przede wszystkim świetnie skomponowaną. Ale my też mamy swoje marzenia, chcemy być w czwórce i zagrać o medale. Czujemy się mocni i oby tylko dopisało nam zdrowie.


Przed wami bardzo wymagający okres. Poza jednym wyjątkiem będziecie grali ze ścisłą czołówką Plus Ligi. A kadra Jastrzębskiego Węgla nie jest tak szeroka i wyrównana, jak chociażby ZAKSY.
LESZEK DEJEWSKI: Niektóre drużyny rzeczywiście mają mocniejsze składy, ale my stawiamy bardziej na zespołowość. Cały czas rozglądamy się za przyjmującym, który ma zastąpić Scotta Touzinsky'ego. Powiedzieliśmy sobie jednak, że nic na siłę. Nie jest łatwo znaleźć wartościowego zawodnika, bo na rynku praktycznie nie ma takich zawodników, którzy zagwarantowaliby nam awans do najlepszej czwórki. Warto również zaznaczyć, że gdybyśmy próbowali kogoś ściągnąć za wszelką cenę, to moglibyśmy popsuć tę dobrą atmosferę, która panuje w zespole. Zawodnicy wiedzą to, że szukamy wzmocnień. Pokazaliśmy już jednak, że w tym składzie potrafimy grać bardzo dobre mecze. Jestem pełen optymizmu.


W zespole ZAKSY problemy zdrowotne ma Kevin Tillie. Patrząc jednak na potencjał rywala, nie ma to dla was chyba większego znaczenia.
LESZEK DEJEWSKI: Nie liczymy na to, że Francuz może nie zagrać. Wiemy jednak jaką wartość prezentuje ten zawodnik, pamiętając choćby niedawny mecz Pucharu Polski. W dużej mierze to dzięki niemu ZAKSA nas wtedy ograła. Jeżeli jednak nie będzie Tilliego, będzie jakiś inny zawodnik. Rafał Buszek, czy Sam Deroo. Dlatego nie warto zbytnio zwracać uwagę na przeciwnika i jego problemy. Trzeba skupiać się na naszym zgraniu, na tym, co robimy na treningach. Chcemy, aby wychodziło to na meczach.


Dzisiejsze spotkanie można anonsować jako pojedynek Lukasa Kampy z Benjaminem Toniuttim. Rozgrywający są bardzo mocnymi punktami swoich zespołów.
LESZEK DEJEWSKI: Z pewnością, ale myślę, że takich pojedynków będzie więcej, jak chociażby pomiędzy atakującymi. Patrząc na tabelę PlusLigi, ZAKSA jest trochę od nas lepsza, ale coś mi mówi, że o wyniku zadecyduje dyspozycja dnia. Przede wszystkim musimy zagrać bardzo dobry mecz, a reszta zależy od... przeciwnika. Może będzie chciał wygrać mniejszym nakładem sił? Wtedy przed nami otwiera się duża szansa na zwycięstwo. Ostatnio Radom urwał kędzierzynianom punkt i pokazał, że ZAKSA też jest do złapania. Naszym celem są punkty, mamy ich dużo, ale ciągle jesteśmy ich głodni, bo wiemy, że będą nam one potrzebne.


W ostatnich dwóch meczach przegrywaliście pierwsze sety, by później wygrać mecze po 3:1. Z czego to wynikało?
LESZEK DEJEWSKI: Mówi się, że liga jest wyrównana i umówmy się, że właśnie z tego. Mówiąc poważnie, na każdy mecz należy wyjść skoncentrowanym od pierwszych piłek. Z Będzinem chcieliśmy coś udowodnić, bo przegraliśmy pierwszy mecz z nimi u siebie. Trzeba powiedzieć, że to był bardzo ciężki mecz, nie tylko z powodu przegrania pierwszego seta. Gdybyśmy choć nieznacznie odpuścili, to wynik 3:1 mógłby być w drugą stronę. Mamy już nauczkę na przyszłość, że z każdym trzeba grać o początku do końca na pełnych obrotach. Dlatego w piątek przeciwko ZAKSIE trzeba wspiąć się na wyżyny.

 

 

 

Z tej samej kategorii