Najwyższy czas, by zacząć marsz w górę

Ósme miejsce na koniec sezonu byłoby satysfakcjonujące i chyba na miarę naszych obecnych możliwości - uważa menedżer GKS-u Katowice, Dariusz Łyczko.

GKS Katowice - Cuprum Lubin
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

GKS Katowice w poprzednim sezonie jako beniaminek PlusLigi zbierał komplementy i wówczas 10. lokata była dla wielu zaskoczeniem. Po retuszowych zmianach w składzie spodziewano się nie tylko dobrej gry, ale również znacznie wyższego miejsca w tabeli. Trener Piotr Gruszka wszem i wobec mówił, że drugi sezon w tym elitarnym gronie będzie znacznie trudniejszy i jego słowa znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Wszystkie zespoły, zarówno mocniejsze, jak i nieco słabsze, twardo walczyły z GKS-em i w rezultacie 12. lokata z 6 zwycięstwami nikogo nie zadowala. Spodziewano nieco więcej po drużynie, która przecież była postrachem najlepszych. Pierwsza runda już za katowickim zespołem, a w sobotę pierwsze spotkanie drugiej z Cerradem Czarnymi Radom, sąsiadami w tabeli. Rewanżowa runda zadecyduje, które drużyny spadną do I ligi oraz która wystąpi w barażach. Wszyscy są zgodni, że „odchudzenie” PlusLigi wielu wyjdzie na dobre...

 

Nie ma alarmu
- Nie ma powodu, by ogłaszać stan alarmowy, bo przecież nie ma żadnego zagrożenia - uśmiecha się menedżer zespołu, Dariusz Łyczko. - Jako beniaminek mieliśmy na początku silnych rywali, a potem potykaliśmy się z drużynami w naszym zasięgu. A w tym sezonie terminarz gier jest odwrócony, bo najpierw graliśmy z przeciwnikami z naszego pułapu, a w drugiej części rundy przyszło nam mierzyć się z zespołami z czołówki. Oczywiście, że punktów powinno być więcej oraz miejsce powinno być wyższe. Tak naprawdę żałujemy dwóch meczów na własnym parkiecie, bo przegraliśmy w „Spodku” z Łuczniczką Bydgoszcz oraz w szopienickiej hali z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Gdybyśmy dodali te sześć punktów, wówczas nasz dorobek oraz lokata byłyby lepsze. Szkoda straconych punktów w Olsztynie, a i z Cuprum Lubin na własnym parkiecie można było się pokusić o wygraną, bo ten rywal również jest w naszym zasięgu.

 

Bez indywidualności
Nieszczęście siatkarzy GKS-u zaczęło się od klęski z ZAKSĄ w „Spodku”. Obrońcy tytułu mistrzowskiego grali jak nakręceni i w 63 minuty rozbili katowicki zespół. Po tym nokaucie zespołowi trudno się było podnieść i w rezultacie przegrał kolejne spotkanie, z beniaminkiem z Zawiercia. W sumie katowiczanie przegrali 7 potyczek z rzędu.
- To prawda, że ZAKSA nas zdemolowała i to musiało odbić się na naszym zespole - dodaje Łyczko. - Nie zdołaliśmy po tej porażce szybko się podnieść, ale po tych wydarzeniach jesteśmy nieco mądrzejsi. Zespół jest odpowiednio skompletowany jak na nasze możliwości budżetowe, ale brakuje mu jakości. Nie mamy indywidualności, takich jak dla przykładu Oliva z Jastrzębskiego Węgla, który może poderwać drużynę do walki czy też odwrócić losy meczu. Myśmy w Jastrzębiu zdołali wygrać seta, bo wykorzystaliśmy niemoc przeciwnika. W kolejnym secie Oliva wszedł w pole serwisowe i kilkoma zagrywkami nas „rozmontował”. Wiemy, jakie mamy bolączki, w jakim kierunku należy pójść i nad czym pracować.

 

Najważniejszy spokój
Trener Piotr Gruszka mocno przeżywał niepowodzenia zespołu, ale jego pozycja w klubie w żaden sposób nie była zagrożona. Teraz jest bogatszy o kolejne doświadczenie jako szkoleniowiec i może dobrze się stało, że katowiczanie mieli dłuższą przerwę w występach (od 17 grudnia) i mieli okazję przeanalizować dotychczasowe występy oraz trochę wypocząć od szaleńczego tempa rozgrywek.
- Miałem okazję wiele razy rozmawiać z zawodnikami i każdy z nich zdawał sobie sprawę z ciężaru odpowiedzialności - przekonuje Łyczko. - Runda za nami i teraz przystępujemy do nowego rozdania, a przed nami arcyważne spotkanie z Radomiem. Chcemy dobrze zacząć rundę rewanżową i piąć się w górę. Nie ukrywam, że 8. miejsce na koniec sezonu byłoby satysfakcjonujące i chyba na miarę naszych obecnych możliwości.
Za siatkarzami GKS-u trzy występy w „Spodku” - z Łuczniczką, ZAKSĄ (5 tys. widzów) oraz Asseco Resovią - a przed nimi dwa, ze Skrą Bełchatów oraz Jastrzębskim Węglem.

 

Z tej samej kategorii