Kierunek Lubin, po wygraną na wyjeździe

Zawiercianie pierwsze zwycięstwo w ekstraklasie już mają. Teraz czas na pierwszy mecz i triumf w roli gości.

Aluron Virtu Warta Zawiercie - Indykpol AZS Olsztyn
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Aluron Virtu Warta pierwsze cztery spotkania w PlusLidze rozgrywał we własnej hali. I za każdym razem musiał się mierzyć z zespołami z czołówki. Jako pierwszy beniaminka sprawdził mistrz Polski, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Potem przyszły mecze z Treflem Sopot, Jastrzębskim Węglem i Indykpolem AZS Olsztyn. Nic dziwnego, że o zwycięstwa było bardzo trudno. Udało się je wywalczyć dopiero w czwartym spotkaniu - z Indykpolem. - To był trudny mecz. Niełatwo było wrócić do gry przy wyniku 0:2, ale wreszcie zaczęliśmy grać jak drużyna. Chłopcy walczyli mocniej niż we wcześniejszych spotkaniach. Zasłużyliśmy na tę wygraną - mówił po pokonaniu ekipy z Olsztyna Emanuele Zanini, trener beniaminka z Zawiercia. Warto dodać, że dla olsztynian była to pierwsza porażka w rozgrywkach. - Ale to dopiero punkt wyjścia przed kolejnymi spotkaniami - dodał od razu szkoleniowiec, studząc zbyt rozbudzone oczekiwania.
W Zawierciu zdają sobie sprawę, że przed zespołem jeszcze mnóstwo pracy. - W ostatnich tygodniach zrobiliśmy kilka kroków naprzód. Wcześniej, na starcie sezonu, nie mieliśmy pełnego składu. Teraz idzie nam coraz lepiej. Poznajemy się, a każdy z nas staje się lepszym zawodnikiem i przede wszystkim robimy postępy jako zespół - ocenił David Smith, środkowy zawierciańskiej ekipy. - Musimy kontynuować naszą pracę, by bardziej wykorzystywać swoje możliwości, a także uwierzyć w siebie w trudnych momentach. W takich chwilach popełnialiśmy dotychczas zbyt wiele błędów. Ale jeżeli będziemy grać tak jak z Indykpolem, z pewnością będziemy wygrywać - wtórował mu De Leon.
Po serii meczów u siebie przed siatkarzami Warty pierwszy wyjazdowy sprawdzian. Zmierzą się w Lubinie z Cuprum i czeka ich bardzo trudna przeprawa. To zespół pretendujący do czołowych miejsc. Sezon zaczął doskonale, bo od trzech kolejnych zwycięstw. Ostatnio ich triumfalny marsz zatrzymały ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Ale lubinianie łatwo się nie poddali. Gwiazdami zespołu są rozgrywający Michal Masny i atakujący Łukasz Kaczmarek. Ten drugi formą błysnął już w poprzednich rozgrywkach. Prezentował się tak dobrze, że od trenera Ferdinando De Giorgiego dostał powołanie do reprezentacji Polski. Szansę wykorzystał. Zagrał w mistrzostwach Europy i jako jeden z nielicznych nie zawiódł.
Co ciekawe, przed dwoma laty Kaczmarek wraz z Dominikiem Witczakiem bronili barw Virtu Aluronu Team w rozgrywkach siatkówki plażowej Plaża Open, zajmując siódmą pozycję. Obecnie jest czołowym atakującym ligi. W niedawnym spotkaniu z Espadonem Szczecin zdobył aż 37 punktów!
Zawiercianie muszą też zwrócić baczną uwagę na Roberta Tahta. Estończyk statystycznie jest najlepszym przyjmującym PlusLigi. - Po czterech meczach u siebie przyzwyczailiśmy się do tej hali, więc zobaczymy, jak nam wyjdzie spotkanie na obcym terenie. Nie mamy nic do stracenia, to lubinianie będą faworytem. Będziemy walczyć i spróbujemy wygrać – zapewnił Grzegorz Pająk, rozgrywający Aluron Virtu Warty.

 

Z tej samej kategorii