Zadowolenie połączone z niedosytem. Prezes MKS Będzin podsumowuje sezon

ZAKSA Kedzierzyn-Kozle - MKS Bedzin
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Był to najlepszy sezon w historii naszych występów w Plus Lidze. Z drugiej strony czujemy spory niedosyt, bo mieliśmy szansę na zakończenie rozgrywek w najlepszej dziesiątce – przyznaje Mariusz Korpak, prezes MKS Będzin.

JERZY MUCHA: Jedenaste miejsce to powód do zadowolenia, czy niedosytu? W pewnym momencie zespół miał szansę na walkę o jeszcze wyższą lokatę.
MARIUSZ KORPAK: Nasza pozycja to powód do zadowolenia. Ktoś powie, że osiągnęliśmy tę samą pozycję, co dwa lata temu, ale wówczas najwyższa klasa rozgrywkowa liczyła 14, a nie 16 zespołów, tak jak teraz. Tabela końcowa też mówi dużo - 2 punkty straty do 10. zespołu, 3. do 9 i aż 10 punktów przewagi nad 12. ekipą! Z drugiej strony czujemy spory niedosyt, bo mogliśmy być nawet w najlepszej dziesiątce, choć mając na uwadze odmłodzenie naszej kadry i fakt, że dla wielu zawodników była to pierwsza boiskowa styczność z PlusLigą, to z jedenastej pozycji możemy być naprawdę usatysfakcjonowani.

 

W poprzednich rozgrywkach pełniliście rolę „czerwonej latarni”. Była ona na tyle motywująca, że postanowiliście coś udowodnić rywalom?
MARIUSZ KORPAK: Poprawa wyniku z poprzednich rozgrywek była dla nas priorytetem, więc cieszę się, że zmazaliśmy niekorzystne wrażenie z ubiegłego sezonu. Czas pokazał, że nasza polityka przyniosła zamierzony efekt. Zespół sprawił kilka niespodzianek, potrafił walczyć z najlepszymi i pokazał, że z mianem „czerwonej latarni” nie ma już nic wspólnego.

 

Który z graczy wyrastał ponad przeciętność, a kto zawiódł?
MARIUSZ KORPAK: Większość zawodników spełniła pokładaną w nich nadzieję, a na miano lidera z pewnością zasłużył Marcin Waliński. Przez cały sezon prezentował najrówniejszą formę. Dla kilku graczy poziom PlusLigi, niestety, okazał się zbyt wysoki. Kontuzje na przestrzeni całego sezonu zrobiły też swoje. Poczekajmy jednak jeszcze chwilę na szczegółową analizę całego sezonu.

 

A jak oceni pan trenera Stelio DeRocco? Wcześniej go pan chwalił. Podtrzymuje pan o nim pozytywne zdanie?
MARIUSZ KORPAK: Zgadza się. Trener Stelio DeRocco cieszy się nie tylko moim dużym zaufaniem, ale i zawodników oraz pozostałych członków sztabu trenerskiego i kibiców. Swoim doświadczeniem potrafił stworzyć i scalić zespół, który pod jego wodzą osiągnął satysfakcjonujący wynik i pokazał na przestrzeni całych rozgrywek dobrą i atrakcyjną siatkówkę. Dzięki rzetelnej pracy pod okiem tego doświadczonego fachowca pokazaliśmy zupełnie nowe, znacznie lepsze oblicze MKS-u.

 

Nie ma pan wrażenia, że szkoleniowiec mógł jednak częściej sięgać po młodych graczy, takich jak chociażby Łukasz Kozub czy Dawid Woch, naszych reprezentacyjnych juniorów?
MARIUSZ KORPAK: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc każdy ma prawo do swojej oceny. Ale to trener najlepiej zna naszych zawodników, zarówno ich umiejętności, jak i charaktery, dlatego też potrafi najtrafniej ocenić przydatność poszczególnych graczy w danej sytuacji, za to też bierze odpowiedzialność.

 

W kadrze zespołu było pięciu obcokrajowców. Nie za dużo? Może powinno się w większym stopniu korzystać z młodych polskich zawodników, wywodzących się z regionu?
MARIUSZ KORPAK: To prawda, lecz nie zawsze jest to łatwe do pogodzenia, ponieważ często oczekiwania finansowe zawodnika nie idą w parze z jego umiejętnościami, więc w takim wypadku warto postawić na obcokrajowca.

 

Jak będzie wyglądała drużyna w nowym sezonie? Będą wzmocnienia czy też zachowany zostanie jej obecny trzon? By walczyć o coraz wyższą lokatę trzeba się zbroić, gdyż rywale nie śpią...
MARIUSZ KORPAK: Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kandydatami do gry w naszym zespole, ale także z zawodnikami, którzy reprezentowali barwy MKS-u w tym sezonie. Na konkretne nazwiska jest jeszcze za wcześniej, ale mogę zapewnić, że postaramy się utrzymać trzon kadry i wzbogacić ją siatkarzami, którzy będą nie tylko uzupełnieniem, ale i wartością dodaną.

Z tej samej kategorii