Pięć setów Jastrzębskiego Węgla w Bełchatowie

Ferdinando De Giorgi jako trener zanotował pierwszą wygraną po objęciu funkcji trenera Jastrzębskiego Węgla. Jednak ze Skrą Bełchatów pięć setów trzeba było rozegrać.

Jastrzebski Wegiel - PGE Skra Belchatow
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Do gry w jastrzębskim zespole, po urazie stawu skokowego, powrócił Jakub Popiwczak i to on rozpoczął mecz w roli podstawowego libero. W Skrz natomiast zabrakło kontuzjowanego Nikołaja Penczewa.
Pierwsza partia była wyrównana, a obie drużyny punkty zdobywały krótkimi seriami. Kluczem do zwycięstwa bełchatowian okazała się jednak zagrywka Kilka soczystych serwisów, którymi „poczęstował” rywali Milad Ebadipour załatwiło sprawę.

 

Set jak za najlepszych czasów
Jastrzębianie bardzo dobrze weszli w drugą partię, a sygnał do ataku dał Maciej Muzaj. Zawodnik ten w Bełchatowie zawsze ma coś do udowodnienia, bo w Skrze nigdy nie otrzymał prawdziwej szansy. Kończył ataki, zaliczył punktowy blok, a w końcówce posłał na drugą stronę dwa asy serwisowe. To była najlepsza partia Jastrzębskiego Węgla od niepamiętnych czasów. Podopieczni Ferdinando De Giorgiego zagrali świetnie, a przede wszystkim skorzystali z pomocnej dłoni, którą wyciągnęli w ich kierunku rywale. Gospodarze popełniali masę błędów, a najgorzej spisywali się w zagrywce. Po dwóch partiach mieli na swoim koncie aż 15 popsutych serwisów.

 

Mocne słowa
Podczas 10-minutowej przerwy w szatni Skry musiało być gorąco, czego najlepszym dowodem był początek trzeciego seta. Sprawy w swoje ręce wziął Mariusz Wlazły. Dzięki jego zagrywkom gospodarze osiągnęli nawet pięć punktów przewagi.
Skra tylko przez moment pozwoliła jastrzębianom pomyśleć o odwróceniu sytuacji, kiedy zrobiło się 15:13. Od tego momentu goście zdobyli jednak zaledwie trzy punkty...
Emocje w meczu się jednak jeszcze nie skończyły. W czwartej partii zespoły grały punkt za punkt. To był pojedynek Muzaja z Wlazłym. Większe wsparcie w kolegach miał jednak jastrzębianin. W ważnej kontrze kapitalnie piłkę rozegrał Lukas Kampa, a chwilę później asa serwisowego posłał Wojciech Sobala.

 

Dopisało szczęście
Jastrzębski Węgiel miał już punkt. Nie poprzestał na nim.. W tie braku dopisało mu też szczęście. Pojawił się problem z systemem challenge. Sędziowie nie mogli sprawdzić ataku Olivy. Przyznali punkt gościom, choć piłka wylądowała poza polem gry.
Od tego momentu przyjezdni zdobyli pięć „oczek” z rzędu. Gospodarze trochę podgonili, ale nie byli w stanie złapać kontaktu. Seta skończył punktową zagrywką Oliva.

 

 

PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22, 16:25, 25:18, 21:25, 10:15)

 

PGE Skra Bełchatów: Wlazły, Łomacz, Lisinac, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Piechocki (libero) oraz Katić, Romać, Janusz, Czarnowski

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, De Rocco, Hidalgo Oliva, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Quiroga, Gdowski (libero), Boruch, Strzeżek

Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Marek Twardowski (Radom). Widzów 2463.
Przebieg meczu
I: 5:4, 10:7, 15:14, 20:18, 25:22.
II: 3:5, 6:10, 8:15, 14:20, 16:25.
III: 4:5, 10:6, 15:11, 20:14, 25:18.
IV: 4:5, 9:10, 13:15, 17:20, 21:25.
V: 5:4, 6:8, 6:10, 10:15.
Bohater – Maciej MUZAJ.

 

Z tej samej kategorii