Marcin Waliński: Nie kolekcjonuję statuetek

Rozmowa z przyjmującym i liderem MKS Będzin, którego zespół wygrał 3:1 z Indykpolem AZS Olsztyn, a sam został MVP tego spotkania.

MKS Bedzin - Espadon Szczecin
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jerzy MUCHA: To zwycięstwo to idealny prezent noworoczny dla kibiców, którzy bardzo wam pomogli swoim dopingiem…
Marcin WALIŃSKI: - Na pewno. Trzy punkty bezcenne, które dopisujemy sobie do tabeli. Mimo wszystko to był dobry mecz, a my ciężko zapracowaliśmy na wygraną. Dodam, że to zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Cieszymy się, że tak udanie zakończyliśmy 2017 rok.

Rywal, mimo że na wyjazdach wiedzie mu się kiepsko, pokazał w drugim secie, że potrafi grać w siatkówkę. Nie mieliście wówczas chwili zwątpienia?
Marcin WALIŃSKI: - Pomimo tego, że przegraliśmy drugą partię to uważam, że nie warto skupiać się na tych negatywnych momentach i chwilach, ale trzeba skupiać się na pozytywach, a tych w meczu przeciwko AZS-owi było bardzo dużo. I właśnie te pozytywne momenty są najważniejsze, musimy z nich czerpać jak najwięcej. Życzyłbym sobie oraz całej drużynie, aby w końcu ominęły nas kontuzje. Mam nadzieję, że wyjdziemy na prostą i będziemy ciągnęli ten wózek do przodu. W niektórych wcześniejszych meczach mogliśmy zapunktować, ale czasu się nie cofnie.

Czwarta statuetka MVP w tym sezonie z pewnością cieszy. Tytuł najlepszego zawodnika meczu ma dla pana jakieś znaczenie?
Marcin WALIŃSKI: - Nie liczę tych nagród i nawet nie wiem, czy to rzeczywiście czwarta statuetka. Miejsce na półce na te statuetki jeszcze jest, ale one nie są dla mnie tak ważne, jak wygrane drużyny. 3 punkty w tym meczu zdecydowanie bardziej cieszą, niż MVP. Cała drużyna zagrała bardzo dobre spotkanie, popracowaliśmy cały tydzień bardzo ciężko i to przyniosło efekty. Teraz będziemy pracować jeszcze ciężej, by wygrać w sobotę z Cuprum Lubin.

 

Z tej samej kategorii