Siatkarze MKS Będzin po horrorze wygrali z Espadonem. Szalony mecz w Sosnowcu

Siatkarze MKS Będzin wygrali swoje trzecie spotkanie w tym sezonie, pokonując po dramatycznym spotkaniu, w którym nie brakowało zwrotów akcji Espadon Szczecin 3:2. Największy wkład w tym zwycięstwie za 2 punkty miał Marcin Waliński wybrany MVP meczu.

Trefl Gdansk - MKS Bedzin
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Przed wyjazdem do Sosnowca szczecinianie mieli wspólny trening z Berlin Recycling Volley. Niemcy mieli pozorować grę zespołu z Zagłębia Dąbrowskiego. - Nie brakuje nam grania, ale miło jest potrenować czasami nie między sobą, tak jak na co dzień, a z żywym rywalem, żywym przeciwnikiem. W drużynie z Berlina i Będzina jest wiele analogii, między innymi to, że posiadają leworęcznych atakujących, którzy potrafią bardzo wysoko łapać piłkę. Trening z BRV pomógł nam przygotować się do tego, jak będziemy grali przeciwko Rafaelowi Araujo – zdradził Michał Gogol, szkoleniowiec Espadonu. Mimo, że wspomniany Araujo miał ostatnio słabsze momenty, to jednak strach przed Brazylijczykiem miał wielkie oczy...

 

W I secie Brazylijczyk zdobył 5 punktów i wspólnie z Marcinem Walińskim starali się przełamać szczelny blok Espadonu. We dwójkę w siatkówce niewiele można zdziałać, więc nic dziwnego, że to szczecinianie bardzo szybko odskoczyli na 20:13, zapędzając gospodarzy do narożnika. Ostatni punkt w tej partii sprytnym atakiem ze środka zdobył Bartosz Gawryszewski.

 

Będzinianie, po silnym ciosie, jaki zainkasowali w I partii, szybko doszli do siebie i w kolejnej mieli zdecydowanie lepsze przyjęcie i zdecydowanie większą skuteczność w ataku. Dość długo nie byli jednak w stanie przełamać Espadonu, który w pewnym momencie wysforował się na 18:15. Zmiana scenariusza nastąpiła, gdy Artur Ratajczak zablokował Marcina Wikę, wyprowadzając swój zespół na 22:21. Wika, najlepiej punktujący we wcześniejszych spotkaniach gracz Espadonu, kolejną czapę dostał w samej końcówce, co wprowadziło nerwową atmosferę w szeregach gości. Decydujący atak wykonał, jakżeby inaczej, Araujo, którego słusznie obawiał się przed meczem trener szczecinian...

 

Trener Stelio DeRocco, tak jak w poprzednich spotkaniach, musiał rotować składem wprowadzając do gry zmienników. Dobre wrażenie pozostawił po sobie Mateusz Kowalski, który na środku siatki miał wiele udanych akcji. A trzeba dodać, że po przeciwnej stronie siatki bardzo wysokie wymagania postawili środkowym MKS Będzin Justin Daff i Bartosz Gawryszewski, którzy mieli wysoką skuteczność swoich akcji.

 

Trzeciego seta będzinianom nie udało się wygrać, mimo że cały czas deptali rywalowi po piętach i dopiero w samej końcówce pozwolili mu odskoczyć na 24:21. Ostatni punkt dla Espadonu to nic innego jak demonstracja siły – zbicie Bartłomieja Klutha było tak silne, że piłka prawie zrobiła dziurę w parkiecie... Dodajmy, że Kluth był najlepiej punktujących graczem po 3 setach, mając na koncie 13 oczek.

 

Determinacja i ogromne serducho – to waśnie dzięki nim gospodarze nie tylko wygrali IV seta, ale także całe spotkanie. W tie breaku chłopcy Stelio DeRocco szybko uciekli na 9:6, imponując dobrym przyjęciem i blokiem. Gdy Artur Ratajczak mocnym zbiciem na środku siatki zakończył spotkanie, w sosnowieckiej hali zapanowała nieopisana radość... Na to zwycięstwo będzinianie ciężko zapracowali, mając niezłomnego sojusznika w kibicach...

 

MKS Będzin – ESPADON Szczecin 3:2 (15:25, 28:26, 22:25, 25:23, 15:12)

 

MKS: Kozub (2), Waliński (19), Ratajczak (8), Araujo (20), Jordanow (10), Grzechnik (2), Potera (libero) oraz Seif (6), Peszko (1), Faryna (2), Kowalski (10), Kok.

Trener: Stelio DEROCCO,

ESPADON: Tervaportti (6), Wika (6), Gawryszewski (10), Malinowski (2), Ruciak (13), Duff (13), Mihułka (l), Jaskuła (l) oraz Kluth (22), Menzel ()

Trener: Michał GOGOL.

Sędziowali: Maciej Kolendowski (Kraków) i Mariusz Gadzina (Strzyżów). Widzów: 1400.

 

Przebieg meczu

I: 4:5, 8:10, 10:15, 13:20, 15:25

II: 5:4, 10:9, 14:15, 19:20, 24:25, 28:26

III: 2:5, 6:10, 11:15, 20:19, 22:25

IV: 5:4, 6:10, 14:15, 16:20, 25:23

V: 5:2, 10:8, 15:12

 

MVP: Marcin Waliński 

Z tej samej kategorii