Mateusz Kowalski: Ja robię swoje i koncentruję się na jak najlepszej grze

MKS Będzin w ważnym meczu pokonał rywali ze Szczecina 3:2. Duży udział w sukcesie miał akademicki mistrz Europy.

Mateusz Kowalski
 fot. Wojtek Borkowski  /  źródło: Materiał prasowy

Mateusz Kowalski godnie zastąpił na środku siatki Bartłomieja Grzechnika w zwycięskim meczu z Espadonem Szczecin. 20-latek pojawił się na boisku w końcówce drugiego seta, mając spory wkład w końcowy sukces. - Cieszę się z szansy, którą otrzymałem - przyznał skromnie zawodnik.

Akademicki mistrz Europy wniósł na plac gry sporo ożywienia, zapisując w swoim dorobku dziesięć punktów, w tym aż sześć zdobytych blokiem. Czujna postawa na siatce doprowadziła go do miana najlepszego blokującego 7. kolejki PlusLigi. - Myślę, że ze swojego występu mogę być zadowolony, ale czy wywalczyłem sobie nim miejsce w wyjściowym składzie na kolejny mecz? Nie wiem, to zależy od trenera. Ja robię swoje i koncentruję się na jak najlepszej grze - przyznał Mateusz Kowalski. 

 Sukces rodzi się w bólach, co pokazał sobotni mecz. MKS rozpoczął go fatalnie, bo od przegranej.... 15:25. - Przydarzył nam się zastój. Nie mieliśmy żadnego argumentu, nie potrafiliśmy odpowiedzieć żadnym elementem. Na pewno zaczęliśmy gorzej niż w poprzednich spotkaniach, ale wróciliśmy do gry, wygraliśmy i to jest najważniejsze - analizował środkowy.

Przed zespołem z Będzina dwa starcia z niżej notowanymi rywalami. 4 listopada z Dafi Społem w Kielcach (godz. 17.00) i 11 z BBTS-em Bielsko-Biała w Sosnowcu (godz. 18.00). - W tych meczach musimy koniecznie zdobyć punkty, najlepiej komplet, by umocnić swoją pozycję w tabeli. Uważam, że obydwaj rywale są w naszym zasięgu - zakończył siatkarz.

 

Z tej samej kategorii