Nowy nabytek MKS-u Będzin to specjalista od przyjęcia

W Będzinie trafiłem na bardzo dobrego trenera i zawodników, którzy szybko mnie zaakceptowali. Tutaj mam możliwość rozwoju - mówi Jan Klobucar, nowy nabytek MKS-u.

Polska - Slowenia
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

W Będzinie nastała moda na Słoweńców. W zespole jest ich już dwóch. Przed sezonem zakontraktowano Mateja Koka, teraz, gdy pojawiły się pierwsze symptomy kryzysu, ściągnięto jego rodaka Jana Klobucara. - Mam poprawić przyjęcie - wyjawił zadanie, przed którym stanął urodzony w Celje 25-letni reprezentant Słowenii, który w rozmowie ze "Sportem" powiedział:

 

O naszym kraju
- Nie znam Polski zbyt dobrze, odwiedziłem ją kilkakrotnie z reprezentacją i mam dobre wspomnienia. Ostatnio byłem na mistrzostwach Europy i żałuję, że nie zagrałem w żadnym ze spotkań. Atmosfera zawodów była bowiem znakomita. Tak wielkie zainteresowanie siatkówką jest chyba tylko w Polsce. Szkoda, że zdarzyło się tak, że w barażu o prawo gry w ćwierćfinale musieliśmy się bić z Polską. Zagraliśmy świetny mecz i awansowaliśmy. Ale potem przegraliśmy z Rosją i pozostał niedosyt. W poprzednich mistrzostwach wywalczyliśmy przecież srebro i liczyliśmy bardzo na kolejny medal.

 

O swojej roli w MKS-e
- Przyjeżdżając do Polski chcę grać, rozwijać się i mam nadzieję, że będę to mógł czynić w Będzinie. Miałem też ofertę z Assco Resovii, a wiem, że to wielokrotny mistrz Polski i uczestnik Ligi Mistrzów. Może i dobrze, że nie doszliśmy do porozumienia. W Rzeszowie mógłbym nie mieć szansy na częste występy, a w Będzinie trafiłem na bardzo dobrego trenera i ambitnych zawodników, którzy szybko mnie zaakceptowali. Tutaj mam możliwość rozwoju, tym bardziej, że polska liga jest jedną z najlepszych w Europie.
Zdecydowałem się na transfer do MKS-u, ponieważ słyszałem o nim wiele dobrego pod względem organizacyjnym. Myślę, że Będzin jest dobrym miejscem na kontynuację mojej kariery. Chciałbym pomóc drużynie w wywalczeniu dużo lepszego miejsca, niż to, które teraz zajmuje. Słoweńców jest coraz więcej w polskiej siatkówce i mam nadzieję, że będziemy cenieni przez waszych kibiców.
Mam już za sobą debiut w meczu z BBTS-em Bielsko-Biała. Grałem niewiele, ale trener Stelio DeRocco ma do mnie zaufanie, powiedział mi tylko, że mam poprawić przyjęcie. Postaram się. Przeciwko BBTS-owi graliśmy dobrze w bloku i obronie, a te elementy robią różnicę. Mimo że mój nowy zespół zajmuje daleką pozycję w tabeli, tkwi w nim duży potencjał. Musimy jednak nad wieloma elementami pracować na treningach. Jeśli je poprawimy, będzie dobrze!

 

O swojej karierze
- Większość swojej seniorskiej kariery spędziłem w ACH Volley Lublana, sięgając z nią czterokrotne po mistrzostwo kraju i dwukrotnie po mistrzostwo Ligi Środkowoeuropejskiej. Muszę się także pochwalić trzykrotnym zdobyciem Pucharu Słowenii. Z Lublaną występowałem również w Lidze Mistrzów i Pucharze CEV. Potem trafiłem do Niemiec, do Frankfurtu nad Menem, gdzie w ostatnich dwóch sezonach miałem niezłe występy w United Volleys Rhein-Main. W Niemczech siatkówka jest popularnym sportem, ale nie ma porównania do Polski. Gra w Niemczech nie do końca mnie satysfakcjonowała i postanowiłem coś zmienić w moim życiorysie.

 

O włoskim zainteresowaniu
- Niewiele brakowało, a zamiast w Polsce grałbym we włoskiej Serie A. Byłem mocno zainteresowany występami w niej, bo jest mocna pod względem sportowym i marketingowym. Miałem propozycję z Calzedonii Werona. Kontraktu jednak nie podpisałem. W ostatnich tygodniach z kolei trenowałem z zespołem Bunge Ravenna, który jest teraz na czwartym miejscu w Serie A. Nie ukrywam, liczyłem po cichu na kontrakt, ale i tam nie doszło do porozumienia.

 

Z tej samej kategorii