To była prawdziwa bitwa. Ze szczęśliwym dla MKS-u finałem

MKS Bedzin - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Dopiero w tie-breaku rozstrzygnęły się losy meczu pomiędzy MKS-em Będzin a Cuprum Lubin. Gospodarze wygrali 3:2 (25:23, 20:25, 25:23, 23:25, 15:11)

MKS BĘDZIN – CUPRUM LUBIN 3:2 (25:23, 20:25, 25:23, 23:25, 15:11)

 

BĘDZIN: Seif (3), Waliński (14), Ratajczak (10), Araujo (26), Jordanow (6), Rejno (13), Potera (libero) oraz Peszko (12), Kozub (1), Piotrowski. Trener Stelio DE ROCOO.
LUBIN: Łomacz, Pupart (6), Boehme (1), Kaczmarek (27), Taht (19), Hain, Rusek (libero) oraz Koumentakis (2), Gorzkiewicz (3), Malinowski (1), Gunia (8). Trener Gheorghe CRETU.


Radość w ekipie z Będzina była uzasadniona, bowiem odniosła niezwykle cenne zwycięstwo po tie-breaku z faworyzowanym Cuprum Lubin. Choć potyczka ta mogła się zakończyć znacznie wcześniej. Gospodarze pokpili wszakże sprawę w drugiej odsłonie. Jednak najważniejsze, że gospodarze po ostatniej piłce mogli odbyć taniec radości..
Miejscowi siatkarze przejęli od początku inicjatywę i konsekwentnie powiększali przewagę. Gdy sięgnęła ona 5 pkt., trener Gheorghe Cretu nie wytrzymał i wycofał z placu gry Grzegorza Łomacza, którego miejsce zajął Maciej Gorzkiewicz. Mniej doświadczony rozgrywający pozostał na boisku dłużej. Gospodarze w I secie prowadzili już 21:16, co nie zmienia faktu, że w końcowych fragmentach było gorąco. Dopiero Brazylijczyk Rafael Araujo udanym atakiem doprowadził do wygranej.
Kiedy w II secie się prowadzi 17:12, a potem się traci punkty seriami i goście wychodzą na prowadzenie 21:18, a następnie wygrywają całą osłonę, można – delikatnie mówiąc – być złym. Po 10-minutowej przerwie gospodarze ochłonęli i znów zaczęli walczyć jak lwy o każdy punkt. Niezwykle aktywny Marcin Waliński zdobył punkt i gospodarze mieli piłkę setową, ale Araujo popełnił błąd. Na parkiecie osiągnęliśmy temperaturę wrzenia; w końcu Brazylijczyk się zrehabilitował i gospodarze byli znów górą. IV partię gospodarze zaczęli w kiepskim stylu, a po porywającym finiszu doprowadzili do remisu 23:23. Jednak w końcowych fragmentach goście okazali się sprytniejsi i dwa razy obili blok będzinian.
Tie-break był już popisem gospodarzy, którzy śmiało atakowali i prowadzili już 12:7. W ostatnich akcjach skutecznością popisał się Marcin Waliński i jemu przyznajemy tytułu bohatera meczu. (sow)

W drugim piątkowym meczu: Indykpol AZS Olsztyn pokonał Łuczniczkę Bydgoszcz 3:1 (25:22, 25:21, 20:25, 25:20)] 

Z tej samej kategorii