Demonstracja siły Cuprum w Sosnowcu. MKS Będzin nie dał rady

Pierwszy set, wygrany przez MKS Będzin nie zapowiadał tego, że w całym meczu dominować będą rywale z Lubina.

Trefl Gdansk - MKS Bedzin
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Siatkarze MKS Będzin w czterech setach ulegli Cuprum Lubin, prezentując dobrą siatkówkę tylko przez 2 partie. Momentami mieliśmy demonstrację siły ze strony rozkręcających się z każdą piłką lubinian, których najlepszym graczem był Dawid Gunia.

 

Asy Araujo...
Będzinianie nie dali rady wygrać siódmego spotkania w tym sezonie PlusLigi, mimo że mieli kapitalny początek. I set ekipa Stelio DeRocco miała pod kontrolą właściwie od pierwszej do ostatniej piłki. Kluczowy moment nastąpił w połowie inauguracyjnej partii, gdy na zagrywce stanął Rafael Araujo. Dwa asy serwisowe Brazylijczyka spowodowały, że będzinianie wyszli na prowadzenie 16:12, kompletnie zaskakując mających problemy niemal w każdym elemencie sztuki siatkarskiej „Miedziowych". Araujo do swoich mocnych serwisów dołożył 4 skuteczne ataki, co miało swoją wymowę... Atakujący MKS-u nie był osamotniony w zdobywaniu punktów, wtórował mu Marcin Waliński, który sprytnym atakiem zakończył pierwszą odsłonę.
Lubinianie w początkowym okresie nie mieli w swoich szeregach tak skutecznego zawodnika jak Araujo, ich as atutowy Łukasz Kaczmarek miał kilka pomyłek w ważnych momentach. Z kolei rekonwalescent Robert Taht odnotował fatalny początek, ale później Estończyk się rozkręcił, więc Michał Masny dość często kierował do niego piłki, widząc w nim prawdziwego lidera.

 

Zmiana scenariusza
W drugim secie mieliśmy zdecydowanie odmienny scenariusz, w który wpisywała się dużo lepsza gra Cuprum. „Miedziowi" zaczęli od kilku punktowejprzewagi, którą systematycznie powiększali. Gdy w pojedynku środkowych Dawid Gunia zablokował Mateusza Kowalskiego, goście wysforowali się na 19:15. Za chwilę Gunia zdobył kolejny punkt po ataku z przechodzącej piłki i wydawało się, że jest już po herbacie. Dwa serwisy nie do obrony Araujo (swojego asa dorzucił też Waliński) wlały nadzieję w serca będzińskich zawodników, jednak rywale nie dali sobie wydrzeć tej partii. Odnotujmy przy okazji, że wspomniany Kowalski potrafił się zrewanżować rywalowi z drugiej strony siatki i... jedną ręką zablokował w innej akcji Gunię.

 

Demonstracja siły...
Trzeci set to była demonstracja siły ze strony graczy z Lubina, którzy niemal zdemolowali będzinian, uciekając w pewnym momencie na 21:18. Takiej straty nie sposób odrobić, więc Stelio DeRocco dał odpocząć kilku podstawowym graczom, wprowadzając w ich miejsce m.in. Łukasza Kozuba czy też Rafała Farynę. Z kolei Zlatan Jordanow już wcześniej zameldował się na parkiecie zmieniając Jana Klobucara. Mocna zagrywka Cuprum, z przyjęciem której nie radzili sobie gospodarze to tylko jeden z wielu problemów miejscowej drużyny.
„Miedziowi" poczuli krew po wysokim zwycięstwie w 3 partii i w następnej również dominowali od początku do końca. W połowie 4 seta prowadzili już 14:7 i tylko cud mógł uratować gospodarzy. W ich szeregach brakowało kogoś, kto porwałby swoimi indywidualnymi akcjami drużynę, zdobywał seryjnie punkty. Nic dziwnego, że będzinianie w kiepskich nastrojach opuszczali parkiet. Okazją do rehabilitacji będzie dla nich piątkowy, wyjazdowy mecz w Radomiu.
- Przegraliśmy, ale nie poddajemy się! - mówił po spotkaniu Stelio DeRocco, trener MKS-u Będzin.

 

MKS Będzin – CUPRUM Lubin 1:3 (25:20, 23:25, 11:25, 19:25)

 

MKS: Seif (1), Waliński (19), Kowalski (8), Araujo (23), Klobucar (5), Grzechnik (7), Potera (libero) oraz Peszko, Jordanow (2), Kozub, Faryna (1). Trener: Stelio DEROCCO.
CUPRUM: Masny (4), Pupart (6), Gunia (15), Kaczmarek (14), Taht (18), Hain (9), Kryś (libero) oraz Makoś (libero), Gorzkiewicz. Trener: Patrick DUFLOS.
Sędziowali: Jacek Broński (Poznań) i Agnieszka Michlic (Bydgoszcz). Widzów: 1316.
Przebieg meczu
I: 5:4, 10:9, 15:12, 20:15, 25:20
II: 4:5, 8:10, 12:15, 15:20, 23:25
III: 2:5, 8:15, 6:10, 8:20, 11:25
IV: 0:5, 4:10, 8:15, 13:20, 19:25
Bohater spotkania: Dawid GUNIA.

 

 

Z tej samej kategorii