Artur Ratajczak: Gdyby nie przegrane mecze w Sosnowcu z Łuczniczką...

MKS Bedzin - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Siatkarze MKS-u Będzin zakończyli rozgrywki PlusLigi na 11. miejscu. Czas więc na pierwsze podsumowania. – Były wzloty, ale i upadki – mówił Artur Ratajczak, kapitan drużyny z Będzina, przed którą musiały się mieć na baczności ligowe tuzy…

Popularny „Arczi”, czyli Artur Ratajczak odpoczywa teraz w Trójmieście, niemniej bardzo chętnie ocenił minione rozgrywki. – Naszym celem było tchnięcie jakości w zespół, pokazanie nowego oblicza MKS-u Będzin, a przede wszystkim stworzenie zespołu, który walczy o każdą piłkę. A tym nadrzędnym było to, by nasi kibice, którzy tak licznie odwiedzali halę w Sosnowcu, odczuwali zadowolenie i dumę z przychodzenia na mecze. Ten sezon przypominał wzloty i upadki. Były bardzo dobre momenty, ale i takie, że nie poznawaliśmy samych siebie. Była nowa grupa zawodników, więc musieliśmy się zgrać. To nas kosztowało dużo czasu i energii. Te jedenaste miejsce nie oddaje naszego zaangażowania, na pewno było sporo dobrych momentów – uważał kapitan będzinian.

Bardzo możliwe, że końcowa lokata MKS-u Będzin byłaby wyższa, gdyby nie przegrane mecze w Sosnowcu z Łuczniczką Bydgoszcz czy też ONICO AZS Politechniką Warszawską. Z tą opinią zgadza się środkowy MKS-u. – Rzeczywiście mecze z Łuczniczką nam nie wyszły, w Sosnowcu drużyna straciła dwa cenne punkty. To zresztą rywal, który nam wybitnie nie leży. Szkoda także przegranego spotkania u nas z Politechniką. Czasami jest tak, że bardzo chcemy, jesteśmy dobrze przygotowani, ale czegoś brakuje. I tak było w tych meczach. Te porażki na pewno odebrały nam szansę na lepsze miejsce – przyznał Artur Ratajczak.

 

Z tej samej kategorii