Bez niespodzianki w Spodku. GieKSa ogrywa BBTS

GKS Katowice - BBTS Bielsko-Biala
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Siatkarze GKS-u Katowice w 19. kolejce PlusLigi nie mieli żadnych problemów z pokonaniem ekipy z Bielska-Białej. Podopieczni Piotra Gruszki nie stracili w tym spotkaniu żadnego seta.

Mekka rodzimej siatki powoli wpisuje się w sportowy życiorys siatkarzy GKS. Hala nieco wcześniej złotymi zgłoskami zapisała się CV ich trenera Piotra Gruszki, który już teraz może ze spokojem powiedzieć, że zadanie zostało wykonane z nawiązką. A przecież do końca sezonu pozostało jeszcze wiele meczów.

 

Tym razem katowiczanie wyciągnęli wnioski z poprzedniego meczu z Lotosem Treflem Gdańsk. Wówczas również dość łatwo wygrali dwa sety i ze spokojem udali się na 10-minutową przerwę. A po niej rozpoczęły się poważne problemy. Tym razem koncentracja została utrzymana do samego końca i obyło się bez większych problemów.

 

Ryzyko podejmowane w polu serwisowym przynosiło wymierne efekty. Tomasz Kalembka znakomicie w nim się zaprezentował, bo zdobył aż 7 pkt. Jego asy zupełnie rozmontowały zespół przyjezdnych. A jego koledzy wcale nie chcieli być gorsi również przyjęcie gościom jak mogli. Zagrywka była podstawą sukcesu, ale również pozostałe elementy gry również dobrze funkcjonowały.

 

Zaczęło się wielce obiecująco, bo katowiczanie zaczęli od wysokiego prowadzenia 11:3 i m.in. Kalembka popisał się dwoma asami, a w jego ślady poszedł Serhij Kapelus. Wydawało się, że ta partia zakończy się w ekspresowym tempie, a tymczasem bielszczanie zaczęli zdecydowanie lepiej przyjmować i swoimi atakami robili sporo zamieszania w szeregach gospodarzy. W końcu doprowadzili do remisu 18:18, a potem po 22:22. Jednak po błędzie bielszczan oraz dwóch atakach Kapelusa udanie zakończyli seta.

 

Kiedy w drugiej odsłonie katowiczanie objęli prowadzenie 20:14 wszystko zmierzało do szczęśliwego końca. Jednak bielszczanie się obudzili i odrobili nieco straty (18:22). A kiedy katowiczanie prowadzili 24:18 znów się zerwali do ataku i zdobyli 3 „oczka”. To jednak było wszystko na co było ich stać, bo Adam Bartos posłał piłkę po serwisie w siatkę. A potem egzekucja.

 

Przed GKS teraz wyjazd do Częstochowy i kibice liczą na kolejne punkty.

 

GKS KATOWICE – BBTS BIELSKO-BIAŁA 3:0 (25:22, 25:21, 25:13)

 

KATOWICE: Falaschi, Kapelus (14), Krulicki (9), Butryn (16), Sobański (4), Kalembka (11), Stańczak (libero) oraz Mariański (libero), Stelmach. Trener Piotr GRUSZKA.
BIELSKO-B.: Storożyłow (5), Vemić (1), Grzechnik (2), Janeczek (7), Kwasowski (1), Siek (2), Koziura (libero) oraz Czauderna (libero), Graca (4), Gryc (2), Lipiński (6), Bartos (1), Modzelewski. Trener Rastislav CHUDIK.

 

Sędziowali: Marek Budzik (Rybnik) i Waldemar Niemczura (Węgierka G.). Widzów 2650.
Przebieg meczu
I: 10:4, 15:9, 20:19, 25:22.
II: 10:9, 15:11, 20:14, 25:21.
III: 10:4, 15:8, 20:12, 25:13.
Bohater – Karol BUTRYN.

Z tej samej kategorii