Zdeptane marzenia Jastrzębskiego Węgla

Jastrzebski Wegiel - ZAKSA Kedzierzyn Kozle
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pewnie pokonała Jastrzębski Węgiel w pierwszym półfinale Plus Ligi.

- Będziemy bawić się siatkówką – tak przed rywalizacją półfinałową deklarowali siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Tymczasem to, co wydarzyło się w jastrzębskiej hali wczoraj wczesnym wieczorem z zabawą nie miało nic wspólnego. Tak spiętej drużyny Jastrzębskiego Węgla nie oglądano. Gospodarze, bez wyjątku, nie potrafili nawet przez moment niezwykle ważnego w takich spotkaniach luzu. Polegli zdecydowanie. Jedynie w pierwszej partii, przez większość której prowadzili, byli w stanie nawiązać równorzędną walkę. W dwóch kolejnych setach wyglądali, jak dzieci we mgle na tle bardzo mocnego rywala.

 

Sami sobie winni
Od pierwszej piłki tumult na jastrzębskiej hali był tak ogromny, że nie słyszało się własnych myśli. Ogłuszający doping kibiców lepiej zadziałał na jastrzębian, którzy nie mylili się w ataku, a ich konkretna zagrywka sprawiała przyjezdnym sporo problemów. Najbardziej efektowną akcją tej fazy spotkania był bez wątpienia blok Grzegorza Kosoka. Przebitą na drugą stronę piłkę Mateusz Bieniek próbował skończyć od razu i nadział się na bardziej doświadczonego kolegę po fachu. Kiedy Salvador Hidalgo Oliva efektownym atakiem ze skrzydła dał jastrzębianom czteropunktowe prowadzenie wydawało się, że nic gospodarzom w tej partii nie grozi. Tymczasem w krótkim odstępie czasu popełnili jastrzębianie trzy bardzo proste błędy własne i ZAKSA objęła prowadzenie. Po raz pierwszy w meczu na 19:18. I skromną zaliczkę dowieźli goście do końca, wykorzystując już pierwszą piłkę setową. Jason De Rocco przyjął nad siebie autową zagrywkę, a Oliva nie trafił w boisko.

 

Zbyt nerwowo
Wymiana ciosów trwała nadal. Pierwsze skrzypce w kędzierzyńskim zespole grał bez wątpienia Sam Deroo. Reprezentant Belgii trzymał przyjęcie, a w środkowej fazie seta praktycznie sam zniwelował trzypunktową przewagę gospodarzy. Najpierw zablokował Macieja Muzaja, a chwilę później skończył przechodzącą piłkę, a na dodatek na przestrzeni całego spotkania kąsał jastrzębian nieprzyjemną zagrywką. Mark Lebedew próbował ratować sytuację. Wpuścił na boisko Sebastiana Schwarza, który zastąpił De Rocco. Miał uspokoić przyjęcie, które zaczęło szwankować. Nie doszło jednak do tego, a kiedy Mateusz Bieniek zablokował Olivę, kędzierzynianie osiągnęli cztery punkty przewagi (16:20). Po czasie Muzaj uderzył w aut. Było już w zasadzie po sprawie. Tak doświadczony zespół, jak ZAKSA nie miał prawa wypuścić wygranej w drugim secie z rąk. Nastroje kibicom poprawił jedynie skutecznym blokiem na Bieńku, Damian Boruch.

 

Jakość i szczęście
ZAKSA bezbłędną grę kontynuowała od początku trzeciego seta. A gospodarze? Grali fatalnie. Muzaj nie był w stanie skończyć żadnego ataku, a na dodatek podopieczni Ferdinando Di Giorgiego znakomicie bronili. Trener Lebedew stracił cierpliwość i wprowadził do gry Patryka Strzeżka. Kapitan robił co mógł, ale nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji. ZAKSIE – przy całym szacunku dla jej dobre gry – sprzyjało też szczęście. Dwa razy piłka zatańczyła na taśmie i spadła na boisko po jastrzębskiej stronie.
Blok na Olivie, dający kędzierzynianom cztery punkty przewagi (11:15) ostatecznie odebrał jastrzębianom chęć do gry. Chwilę później Łukasz Wiśniewski popisał się punktową zagrywką i stało się jasne, że pierwszy akt rywalizacji o finał padnie łupem mistrza Polski. Benjamin Toniutti po kędzierzyńskiej stronie kontrolował to, co działo się na boisku i kierując rozsądnie atakiem swojego zespołu nie dopuścił do tego, aby drużyna wypuściła zwycięstwo z rąk.

 

JASTRZĘBSKI WĘGIEL – ZAKSA KĘDZIERZYN KOŹLE 0:3 (23:25, 20:25, 19:25)


JW: Muzaj (8), Kosok (6), Boruch (7), De Rocco (3), Kampa, Oliva (13), Popiwczak (libero) oraz Schwarz (2), Gil, Strzeżek (4), Sobala. Trener Mark LEBEDEW.
ZAKSA: Konarski (13), Buszek (4), Wiśniewski (5), Bieniek (7), Deroo (19), Toniutti (1), Zatorski (libero) oraz Czarnowski. Trener Ferdinando DE GIORGI.
Sędziowali Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 3000.
[Przebieg meczu]
I set: 5:3, 10:7, 15:11, 19:20, 23:25.
II set: 4:5, 10:8, 13:15, 16:20, 20:25.
III set: 3:5, 7:10, 11:15, 14:20, 19:25.
Bohater – Sam DEROO.

 

Z tej samej kategorii