Jeden Muzaj nie wystarczył

ZAKSA Kedzierzyn-Kozle - Jastrzebski Wegiel
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jastrzębski Węgiel przegrał po raz pierwszy w tym sezonie we własnej hali, bo za często popełniał błędy, a rywal zagrał niezwykle ambitnie.

Blisko dwuipółgodzinną batalię zaserwowali kibicom zespoły Jastrzębskiego Węgla i Trefla Gdańsk. Przed tym meczem nie spodziewano się wielkich emocji, a było ich aż nadto. Wynikały one w znacznej mierze ze słabszej postawy faworyzowanej ekipy gospodarzy, a także z bardzo ambitnej gry gości, którzy przede wszystkim fenomenalnie grali w obronie. A co do jastrzębian, to nie da się wygrać meczu jeżeli na bardzo wysokim poziomie gra zaledwie jeden zawodnik.

 

Parada błędów
W pierwszym secie jastrzębianie zepsuli aż dziewięć zagrywek, nie potrafili więc wykorzystać jednego ze swoich największych atutów. To co przechodziło już na drugą stronę nie sprawiało zaś gdańszczanom zbyt wielkich problemów, dlatego też Tyler James Sanders mógł spokojnie rozgrywać. Wczoraj niezbyt dobrze czuł się Lukas Kampa. Niemiecki rozgrywający popełnił kilka prostych technicznych błędów, przez co koledzy z zespołu nie kończyli ataków. Dopełnieniem całości był mniej skuteczny niż zazwyczaj Salvador Hidalgo Oliva. Dlatego przyjezdni pierwszą partię wygrali pewnie, prowadząc od początku.
Niewiele zmieniło się w grze zespołu Marka Lebedewa w drugiej partii. Do czasu gdy ciężar gry wziął na swoje barki Maciej Muzaj (na zdjęciu). Atakujący Jastrzębskiego Węgla był w zasadzie jedynym zawodnikiem, który porządnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. I to właśnie jemu miejscowi zawdzięczają fakt, że po dwóch partiach nie przegrywali. A także... Grzegorzowi Kosokowi. Środkowy wszedł na zagrywkę przy stanie 15:18 i posłał kilka niewygodnych flotów. Pole serwisowe opuścił, kiedy jego zespół prowadził jednym punktem.

 

Walka o tie breaka
Seta skończył atakiem po bloku Jason De Rocco, który w połowie drugiej partii zastąpił Olivę. Kanadyjczyk nie wniósł jednak zbyt wiele dobrego i szybko został zmieniony przez Marcina Ernastowicza, bo jastrzębianie znowu zaczęli grać bardzo źle. Rywale dobrze bronili i skutecznie radzili sobie w kontrach, w których brylowali Piotr Nowakowski i Artur Szalpuk. To spowodowało, że gdańszczanie objęli bardzo wysokie prowadzenie 14:7. Jastrzębianie próbowali odrabiać straty zrywami i zrobiło się nawet 17:19, chwilę później 21:22, ale to nie wystarczyło do sukcesu, bo nawet po dobrych akcjach gospodarze „potrafili” popełnić kolejny prosty błąd, np. w przyjęciu i tracili po dwa punkty z rzędu. Doszło zatem do tego, że „Pomarańczowi” musieli walczyć o tie breaka. Wydawało się nawet, że nic z tego nie będzie, bo goście w czwartej partii prowadzili już pięcioma punktami. Ale Maciej Muzaj znów poderwał zespół do walki - w ataku mylił się rzadko, dołączył niezłą zagrywkę i zrobiło się... 20:16. Wydawało się, że piąty set tuż, tuż...

 

Końcówka Szalpuka
...ale jastrzębianie postanowili zafundować swoim kibicom prawdziwy horror. W końcówce seta rozluźnili się, popełnili kilka błędów i to... gdańszczanie mieli pierwszą piłkę meczową. Przy stanie 24:25 błąd zmiany popełnił Trefl, za co trener Andrea Anastasi został ukarany czerwoną kartką i jego zespół stracił punkt. Później jastrzębianie obronili jeszcze jednego meczbola, aż w końcu sami wywalczyli piłkę setową. Wtedy Muzaj - oczywiście - posłał bardzo trudną zagrywkę, po której Mateusz Mika huknął w aut.
W decydującej, piątej odsłonie więcej sił zachowali przyjezdni, a kluczowa okazała się w tej partii dobra, na przestrzeni zresztą całego meczu, gra Artura Szalpuka. Przyjmujący Trefla skończył dwie ostatnie piłki i zupełnie zasłużenie odebrał statuetkę MVP. Komisarz zawodów, Henryk Kośla symbolicznie uścisnął jeszcze dłoń Maciejowi Muzajowi, bo jego zdaniem atakujący Jastrzębskiego Węgla również zasłużył na miano najlepszego zawodnika spotkania.

 

JASTRZĘBSKI WĘGIEL – TREFL GDAŃSK 2:3 (20:25, 25:23, 22:25, 29:27, 10:15)


Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Marcin Herbik (Warszawa). Widzów 2000.
JW: Kampa 2, Oliva 13, Kosok 9, Muzaj 32, R. Quiroga 12, Sobala 5, Popiwczak (libero) oraz De Rocco 3, Strzeżek, Ernastowicz 1, Lushtaku. Trener Mark LEBEDEW
LOTOS: Sanders 2, Mika 13, Nowakowski 14, Schulz 15, Szalpuk 28, Grzyb 5, Olenderek (libero) oraz Gunter 1, Niemiec, Jakubiszak.
Przebieg meczu
I set: 4:5, 5:10, 9:15, 15:20, 20:25.
II set: 5:1, 8:10, 13:15, 20:19, 25:23.
III set: 3:5, 4:10, 9:15, 17:20, 22:25.
IV set: 3:5, 8:10, 11:15, 20:16, 24:25, 29:27.
V set: 5:4, 8:10, 10:15.
Bohater – Artur SZALPUK.

 

Z tej samej kategorii