Gdzie się podział ten Lukas?

Lotos Trefl Gdansk - Jastrzebski Wegiel
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Niemiecki rozgrywający jastrzębskiego zespołu jest daleki od optymalnej dyspozycji. Bo nie miał kiedy odpocząć...

W poprzednim sezonie Lukas Kampa (na zdjęciu), rozgrywający Jastrzębskiego Węgla, a także Benjamin Toniutti, grający na tej samej pozycji zawodnik ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, toczyli nieoficjalny bój o miano najlepszego rozgrywającego PlusLigi. Francuz okazał się lepszy, ale tylko nieznacznie, bo część fachowców bardziej ceniła sobie solidność niemieckiego zawodnika. Już w drugiej kolejce nowego sezonu obaj panowie stanęli po przeciwnych stronach siatki. Tym razem różnica w jakości gry była znaczna. Na korzyść „rozpylacza” kędzierzyńskiego zespołu.

 

Nie jest w formie
Podejdźmy do tematu czysto statystycznie. Po meczu okazało się bowiem, że ZAKSA – mimo wysokiego zwycięstwa – miała słabsze przyjęcie od rywala. 40 procent pozytywnego i 16 perfekcyjnego, podczas gdy Jastrzębski Węgiel przyjął 44 procent piłek pozytywnie, a 22 perfekcyjnie. Jak takie liczby przełożyły się na atak? Otóż gospodarze mieli w tym elemencie 55 procent skuteczności, a goście zaledwie 40 procent. Oczywiście można mieć pretensje do tych, którzy kończyli ataki, ale nie ulega wątpliwości, że Toniutti nawet z kiepsko podbitych piłek potrafił zrobić właściwy użytek. A Kampa nie, a dodatkowo kilka razy po prostu zepsuł rozegranie. - Niemiec na pewno nie jest w optymalnej formie, a momentami grał, jak na niego, słabo - mówił Maciej Jarosz, były reprezentant Polski, a obecnie komentator Polsatu Sport. Zresztą nierówną postawę Kampy można było dostrzec już w meczu ze Skrą Bełchatów. Wówczas jednak koledzy rozstrzelali rywala przede wszystkim zagrywką. ZAKSA, mimo bardzo przeciętnego przyjęcia, nie dała się w tym elemencie aż tak zdominować.

 

Co trzy dni
Pod koniec drugiego seta trener Mark Lebedew dał Lukasowi Kampie nieco odpocząć. Wpuścił na parkiet, pierwszy raz w sezonie, Dardana Lushtaku. Ale o grze reprezentanta Szwecji nie można zbyt wiele powiedzieć, bo rozegrał on zaledwie kilka piłek. Niemiec wrócił w trzeciej partii. Było już nieco lepiej i to również może zastanawiać. Siłą Kampy była przede wszystkim regularność. Teraz gra nierówno. Przyczyn takiego stanu rzeczy nie trzeba daleko szukać. Przypomnijmy, że Kampa przebywał bardzo długo z reprezentacją Niemiec. Był jej podstawowym rozgrywającym i wywalczył wicemistrzostwo Europy na turnieju w Polsce. Nie miał zbyt długiej przerwy. Do Jastrzębia wrócił w połowie września, po niespełna dwutygodniowym urlopie. Wszystko wskazuje zatem na to, że zmęczenie daje o sobie znać, a o odpoczynku można zapomnieć, bo drużyna jastrzębska do końca października grać będzie co trzy dni. I potrzebuje Lukasa Kampy z poprzedniego sezonu, przede wszystkim w meczach z zespołami pokroju ZAKSY. W innych meczach powinna sobie poradzić.

 

Z tej samej kategorii