Karol Gdowski: Mogę być potrzebny

Rozmowa z Karolem Gdowskim, libero Jastrzębskiego Węgla, po zwycięskim meczu z BBTS Bielsko-Biała.

Jastrzebski Wegiel - ZAKSA Kedzierzyn-Kozle
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jastrzębski Węgiel po ciężki boju pokonał w sobotę BBTS Bielsko-Biała 3:2. Mecz ten był szczególny dla Karola Gdowskiego, absolwenta jastrzębskiej Akademii Talentów, mistrza Polski juniorów i zawodnika, który już drugi sezon funkcjonuje w pierwszej drużynie Jastrzębskiego Węgla. Ale do tej pory lwią część czasu w trakcie spotkań spędzał w kwadracie dla rezerwowych. Na parkiecie pojawiał się sporadycznie, bo suwerenem na pozycji libero w drużynie Marka Lebedewa pozostaje Jakub Popiwczak. Ten jednak tuż po Nowym Roku doznał kontuzji (skręcił staw skokowy) i w ostatnim spotkaniu zastąpił go młodszy kolega. I zagrał przyzwoite zawody.

 

Jakub KUBIELAS: Jak ocenia pan występ Jastrzębskiego Węgla w Bielsku-Białej? Dwa zdobyte punkty nie są, zapewne, szczytem marzeń..
Karol GDOWSKI: - Nie był to perfekcyjny mecz w naszym wykonaniu. Mieliśmy w nim zarówno wzloty, jak i upadki. Ale, niestety, tak jest od początku sezonu. Musieliśmy gonić wynik. Myślę, że zespół BBTS-u zagrał bardzo dobre spotkanie, na niezłym procencie w ataku. Dobrze radzili sobie też w przyjęciu. Poprzeczkę zawiesili nam naprawdę wysoko. To drużyna, która nie notowała nadzwyczajnych wyników, ale jest znana z tego, że potrafi zaskoczyć.

Po raz pierwszy w życiu zagrał pan pełny mecz w Plus Lidze. Jakie emocje towarzyszyły panu przed i podczas tego występu?
Karol GDOWSKI: - W środę Kuba Popiwczak złapał kontuzję i okazało się, że zagram z BBTS-em. Stresu nie było w ogóle, chociaż jakaś ekscytacja na pewno, bo po półtorej roku czekania okazało się, że będę mógł zagrać od początku. Co do mojego występu, to myślę, że mogło być lepiej, ale źle też nie było. W pierwszym secie zdarzyło się kilka niedociągnięć, ale im dalej w las, tym czułem się pewniej.

Nie wiadomo, kiedy Popiwczak wróci na parkiet, a przed Jastrzębskim Węglem kilka bardzo trudnych spotkań. Puchar Polski, starcia z ZAKSĄ i Skrą, a także dwa mecze z Zenitem Kazań w Lidze Mistrzów.
Karol GDOWSKI: - Z tego, co wiemy, to u Kuby jest coraz lepiej i zaczyna już coś odbijać na treningu. Nie wiemy jednak, kiedy wróci. Dlatego w głowie jest ta myśl, że będę potrzebny na najbliższe mecze. Trenujemy ciężko, pracujemy dalej.

Nad jakim elementem, po pierwszym pełnym meczu, musi pan najbardziej pracować?
Karol GDOWSKI: - Zdecydowanie nad ustawieniem w obronie. Myślę, że w tym elemencie było jeszcze zbyt chaotycznie. W juniorach gra się pod tym względem, a także pod każdym innym, zdecydowanie inaczej. To zdecydowanie inna półka.

 

Z tej samej kategorii