Maciej Muzaj uporał się z grypą i wraca do gry

ONICO Warszawa to kolejny rywal Jastrzębskiego Węgla. Do składu brązowych medalistów mistrzostw Polski wraca po chorobie mocny atakujący.

Jastrzebski Wegiel - Omonia Nikozja
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Cztery bardzo pewne zwycięstwa w trzech setach, dwa w PlusLidze i dwa w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, odnieśli ostatnio gracze Jastrzębskiego Węgla. Dlatego, po trochę niepewnym początku sezonu, na łączony wyjazd na Mazowsze udadzą się dziś podopieczni Marka Lebedewa z nadzieją na kolejną zdobycz punktową. W niedzielę „Pomarańczowi” zmierzą się z ONICO Warszawa, a w środę zagrają w Radomiu z tamtejszym Cerradem Czarnymi. To zaległe spotkanie z dziewiątej kolejki.

 

Zarwana noc i stracony dzień
Z racji faktu, że dwa mecze rozegrane zostaną w ciągu kilku dni i w miastach niezbyt oddalonych od siebie, sztab szkoleniowy zdecydował, że drużyna nie wróci po pierwszym spotkaniu do Jastrzębia-Zdroju. W Mazowieckie „Pomarańczowi” udadzą się dziś, a do domu wrócą w nocy ze środy na czwartek. - Gdybyśmy zdecydowali się na powrót bezpośrednio po meczu z ONICO, musielibyśmy liczyć się z jedną zarwaną nocą, a później z jednym dodatkowym dniem w autokarze. Uznaliśmy więc, że lepiej będzie zostać w Warszawie, gdzie przenocujemy, i spokojnie udać się do Radomia, gdzie w poniedziałek potrenujemy w siłowni, a we wtorek przeprowadzimy normalny trening - przybliżył najbliższe plany Mark Lebedew, szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla.

 

Gra się ustabilizowała
W autokarze, który dziś rano wyruszył do stolicy, znalazło się miejsce dla Macieja Muzaja. Przypomnijmy, że 23-letni atakujący nie zagrał w ostatnim meczu z Łuczniczką Bydgoszcz. Reprezentanta Polski dopadła grypa, miał 39 stopni gorączki i nie było najmniejszego sensu, aby w ogóle pojawiał się w hali. Zastępujący go Patryk Strzeżek zagrał bardzo przyzwoity mecz. A trzeba też podkreślić, że przeciwnik nie należał do bardzo wymagających, a sami jastrzębianie ostatnio zaczęli grać dużo lepiej. - Osiągnęliśmy moment, w którym nasza forma i gra ustabilizowały się. Indywidualnie każdy z zawodników również jest bliski swojego szczytu formy. Dlatego też nasze samopoczucie jest lepsze, aniżeli chociażby trzy tygodnie temu - cieszy się trener Lebedew, który jednak zdaje sobie sprawę, że jego drużynę czekają niełatwe mecze. - W Warszawie przegraliśmy w zeszłym sezonie. A w Radomiu, ze względu na specyfikę hali, zawsze gra się ciężko - przypomniał australijski szkoleniowiec.

 

Liczba

60 - tylu kibiców Jastrzębskiego Węgla będzie wspierać drużynę w Warszawie. Sympatycy na wyjazd zapisywali się bardzo chętnie i zebrał się cały autokar. Po niedawnym zgrzycie na linii klub - kibice nie ma już najmniejszego śladu.

 

Z tej samej kategorii