Tego już nie mogą zepsuć

Salvador Hidalgo Oliva
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Wychodzimy na parkiet z założeniem, aby zgarnąć pełną pulę – podkreśla Damian Boruch, środkowy śląskiej drużyny. By być w czwórce, muszą wygrać z Łuczniczką Bydgoszcz.

Kiedy jastrzębianie wyjdą dziś na parkiet własnej hali, aby w ostatnim meczu fazy zasadniczej Plus Ligi zmierzyć się z Łuczniczką Bydgoszcz, od kilkunastu godzin znać będą wynik spotkania AZS-u Indykpolu Olsztyn wygrał w Radomiu z Cerradem 3:1). Podopieczni trenera Marka Lebedewa zupełnie o tym jednak nie myślą. Dla nich liczy się bowiem tylko zwycięstwo.
Zadanie nie powinno ich przerosnąć. Przede wszystkim dlatego, że przez cały wyczerpujący sezon zasadniczy solidnie zapracowali na to, aby zagrać o medale. Na razie zajmują w tabeli piąte miejsce, o punkt za Indykpolem.

 

Siedem meczów, pięć setów
A także ze względu na fakt, że zmierzą się z zespołem, który zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. W bieżących rozgrywkach Łuczniczka wygrała zaledwie 5 spotkań, gdy „pomarańczowi” odnieśli 22 zwycięstwa.
- Doskonale wiemy, co trzeba zrobić. Wyjdziemy na boisko maksymalnie skoncentrowani, bo mamy świadomość, jak wysoka jest stawka. Ciężko pracowaliśmy cały sezon i za daleko już zaszliśmy, żeby w samej końcówce to zepsuć. Być może porażka w Warszawie nieco ostudziła nam głowy, na pewno była dla nas dobrą lekcją, bo jednak straciliśmy okazję na wyższą lokatę w tabeli. Tym razem wychodzimy na mecz, aby zgarnąć pełną pulę – mówi Damian Boruch, środkowy jastrzębskiego zespołu.
Zespół z Bydgoszczy przegrał siedem ostatnich meczów. Zdobył w nich zaledwie jeden punkt, a w sumie wygrał jedynie pięć setów. Warto również przypomnieć, że całkiem niedawno, bo 8 marca, zespół Dragana Mihailovicia spędził na parkiecie zaledwie 60 minut w Bełchatowie. Skra dwa pierwsze sety wygrała do 14, a trzeciego do... 9.

 

Siódmy zawodnik
Tymczasem na mocne wsparcie kibiców liczy rozgrywający „pomarańczowych”, Lukas Kampa. Niemiec świetnie zagrał w Katowicach, gdzie poprowadził zespół do wygrania w ciężkim, pięciosetowym boju. Za swoją grę otrzymał po spotkaniu statuetkę MVP dla najlepszego zawodnika.
- Potrzebujemy pełnej hali na meczu z Łuczniczką. Bardzo liczymy na doping naszych kibiców – powiedział 31-letni siatkarz rodem z Bochum.
Kibice jastrzębskiego zespołu już nie raz udowodnili, że potrafią być ogromnym wsparciem dla drużyny. A prawdziwy pokaz swoich umiejętności zaprezentowali w miniony wtorek w katowickim „Spodku”. Do stolicy województwa przybyło grubo ponad pięciuset fanów siatkówki z Jastrzębia-Zdroju, którzy przez cały mecz głośno dopingowali zawodników.

 

Wrócił Sobala
Sytuacja kadrowa Jastrzębskiego Węgla uległa ostatnio poprawie. Już wszyscy zawodnicy są zdrowi i gotowi na dzisiejsze spotkanie.
Do składu wrócił nawet Wojciech Sobala. Przypomnijmy, że na początku stycznia zawodnik ten poddał się operacji przepukliny kręgosłupa i nie było wiadomo, czy wróci na boisko przed końcem tego sezonu. Zawodnik bardzo mocno popracował z klubowym fizjoterapeutą, Pawłem Baryłą, i jest gotowy do gry; był już zresztą w kadrze na spotkanie w Katowicach.

 

Z tej samej kategorii