Armata naOliviona. Jastrzębski Węgiel lepszy od wicemistrza Polski!

Jastrzebski Wegiel - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Kubańczyk wykonał w drugim secie aż pięć punktowych zagrywek z rzędu! Tę partię jednak jego zespół.. przegrał, ale w całym meczu był dużo lepszy od Skry.

Jeżeli Jastrzębski Węgiel w dalszej części sezonu będzie grał tak, jak zaprezentował się we wczorajszym meczu przeciwko wicemistrzowi Polski, to kibice przeżyją wiele niezapomnianych wrażeń, a klub nie musi obawiać się o frekwencję. Chociaż suchy wynik może sugerować co innego, to prawda jest taka, że gospodarze pokonali Skrę Bełchatów zasłużenie i w sposób zdecydowany, a to, co wydarzyło się w drugiej partii na zawsze pozostanie w pamięci naocznych świadków dobrej, pod względem poziomu gry, konfrontacji medalistów Plus Ligi poprzedniego sezonu.

 

Piechockiemu mina zrzedła

Kalejdoskop, to urządzenie zbyt archaiczne, aby użyć go w sensie metaforycznym dla opisu tego, zdarzeń w drugim secie starcia otwierającego sezon Plus Ligi w Jastrzębiu-Zdroju. To była na pewno najlepsza partia w wykonaniu bełchatowian. Prowadzili 19:16 i wówczas, w momencie zupełnie niezrozumiałym, czas wziął trener Roberto Piazza. Nikt do końca nie wiedział, o co chodziło włoskiemu szkoleniowcowi, ale nie zmienia to faktu, że po przerwie na zagrywce pojawił się Salvador Hidalgo Oliva. Zdarzało się już w zeszłym sezonie, że Kubańczyk tłukł po rywalach seriami, ale tego, czego dokonał wczoraj jeszcze nie było.
Najpierw zaserwował czystego asa. Później Kacper Piechocki przyjął „w buraki”. Za trzecim razem piłka zatańczyła na taśmie i spadła tuż za siatkę. Za czwartym Oliva ustrzelił Milada Ebadipoura, a za piątym Piechockiego, który chwilę wcześniej prowokował serwującego pokazując mu „na mnie”. Po wszystkim mina libero bełchatowskiej drużyny wyraźnie zrzedła

 

Zagrywka zrobiła różnicę

Cały dowcip polegał na tym, że jastrzębianie tej partii... nie wygrali. Jeszcze po ataku Grzegorza Kosoka było 23:20, ale później goście zdobyli pięć punktów z rzędu, chociaż wynikały one głównie z błędów jastrzębian. Których wystrzegali się podopieczni Marka Lebedewa w secie pierwszym. To była niemal perfekcyjna i wygrana bardzo pewnie odsłona. Różnicę, również w kontekście wyniku końcowego, zrobiła zagrywka. W całym meczu jastrzębianie punktowali w ten sposób ośmiokrotnie, a Skra tylko raz. Goście szczególnie upatrzyli sobie Olivę. Zaserwowali na niego aż 33 piłki. Nie jest tajemnicą, że ten element nie jest najmocniejszą stroną kubańskiego bombardiera, ale wczoraj 32-letni siatkarz radził sobie w przyjęciu całkiem przyzwoicie. Dodatkowo jastrzębianie dobrze bronili i to przyniosło im bardzo dużą korzyść, przede wszystkim w trzecim i czwartym secie.

 

Stać ich na wielkie rzeczy

Tie breakiem nie zapachniało, ale w trzeciej odsłonie jastrzębianie byli o włos od tego, aby pokpić sprawę. Prowadzili wysoko i jedno, zupełnie niepotrzebne zagranie Olivy, wybiło ich z rytmu. Kubańczyk chciał efektownie rozegrać piłkę na siatce. Wyszło nie tak, jak trzeba, jastrzębianie stracili punkt, a później jeszcze kilka i zrobiło się nerwowo. Ostatecznie jednak udało się doprowadzić sprawę do końca, a Rodrigo Quiroga, cichy bohater wczorajszego meczu, skończył akcję wybijając piłkę po bloku. W połowie spotkania obudził się nieco chimeryczny wcześniej Maciej Muzaj. Atakujący zdecydowanie poprawił skuteczność i w czwartej partii to on grał pierwsze skrzypce. Kiedy zaserwował asa na 23:19 stało się jasne, że Skra tego spotkania nie wygra. Otarcie w Jastrzębiu wypadło zatem bardzo efektownie i chociaż to dopiero pierwsze spotkanie, to niewątpliwie zespół Marka Lebedewa stać w tym sezonie na wielkie rzeczy.

 

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 3:1 (25:21, 23:25, 27:25, 25:20)

Sędziowali Paweł Burkiewicz i Tomasz Flis (obaj Kraków). Widzów 2800.

 

JW: Kampa (3), Quiroga (9), Kosok (8), Muzaj (16), Oliva (23), Boruch (4), Popiwczak (libero) oraz Sobala (1). Trener Mark LEBEDEW.

SKRA: Łomacz (2), Ebadipour (6), Lisinac (9), Wlazły (16), Bednorz (15), Czarnowski (3), Piechocki (libero) oraz Janusz, Kłos (1), Romać (2), Penczew (3). Trener Roberto PIAZZA.

 

Przebieg meczu

I set: 5:2, 10:6, 15:11, 20:15, 25:21.

II set: 4:5, 8:10, 13:15, 20:19, 23:25.

III set: 5:3, 10:8, 15:13, 20:16, 25:24, 27:25.

IV set: 4:5, 10:7, 15:11, 20:16, 25:20.

 

Bohater – Salvador Hidalgo OLIVA.

Z tej samej kategorii