Espadon wygrywa w Jastrzębiu. Gospodarze znów tracą punkty

To nie było dobre spotkanie w wykonaniu siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. „Pomarańczowi" przegrali po tie breaku z Espadonem Szczecin.

Patryk Strzeżek
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

W pierwszej odsłonie jastrzębianie nie przypominali zespołu, który kilka dni wcześniej odprawił z kwitkiem wicemistrzów Francji z Tuluzy, w starciu Ligi Mistrzów. Podopieczni Marka Lebedewa popełnili masę błędów, a bezlitośnie punktował ich Bartłomiej Kluth. Na domiar złego parkiet z kontuzją opuścił Jason De Rocco, który już wcześniej miał problemy z plecami. Efekt? Przyjezdni dosłownie rozbili jastrzębian, wygrywając partię do 18. Wspomniany atakujący Espadonu zdobył aż 10 punktów. Miejscowi nie potrafili doszukać się sposobu, aby go zatrzymać.

 

Od pierwszych piłek w partii drugiej miejscowi zaczęli grać zdecydowanie lepiej. Nie było jednak tak, że w momencie zdominowali przeciwnika. Po dobrym początku zgubili kilka punktów, ale wreszcie pojawili się w szeregach gospodarzy liderzy. Odpowiedzialność na swoje barki wzięli Patryk Strzeżek, który rzadko mylił się w ataku, a także – tradycyjnie – Salvador Hidalgo Oliva. Warto zaznaczyć, że pierwszy z wymienionych zastąpił nieoczekiwanie w wyjściowym składzie Macieja Muzaja.

 

Tymczasem Rodrigo Quiroga, który wymienił wspomnianego wcześniej De Rocco, prezentował się bardzo słabo. Dlatego też na parkiecie pojawił się Marcin Ernastowicz. Młody przyjmujący radził sobie całkiem przyzwoicie. Furorę w trzeciej odsłonie zrobiła jednak lekka zagrywka Wojciecha Sobali, z którą rywale zupełnie nie potrafili sobie poradzić. Do tego jastrzębianie zaczęli bardzo dobrze reagować blokiem i to wystarczyło, aby objąć prowadzenie w całym meczu. Chociaż w końcówce seta pokpili sprawę i o mały włos nie stracili 6-punktowej zaliczki.

 

W trzecim secie na parkiecie pojawił się Maciej Muzaj, który jednak na stałe do gry wszedł w partii czwartej. Trzeba przyznać, że atakujący wprowadził się do gry całkiem dobrze, chociaż rywale „poczęstowali" go soczystym blokiem i zrobiło się 14:10 dla szczecinian. Miejscowi próbowali gonić, ale robili to dosyć nieporadnie i to nie mogło się dobrze skończyć. Espadon wygrał do 21 i o wszystkim zadecydował tie break.

 

Już na na jego początku zespół przyjezdny osiągnął niewielką przewagę, bo Rodrigo Quiroga dał się zablokować. Ale chwilę później, w podobny sposób, gospodarze zdobyli punkt, a na dodatek świetnym atakiem popisał się Muzaj. Wojna nerwów trwała przez set i wydawało się, że zwycięsko wyjdą z niej gospodarze. Ale od stanu 10:8 przegrali pięć akcji z rzędu i Espadon objął prowadzenie 13:10. Świetną robotę w polu zagrywki wykonał Michał Ruciak, którego spokojnie można obwieścić ojcem sukcesu szczecińskiego zespołu.

 

Jastrzębski Węgiel – Espadon Szczecin 2:3 (18:25, 25:20, 25:22, 21:25, 11:15)

 

Sędziowali Jacek Broński (Murowana Goślina) i Agnieszka Michalic (Bydgoszcz). Widzów 1800.
JW: Kampa, Oliva, Sobala, Strzeżek, De Rocco, Kosok, Popiwczak (libero), R. Quiroga, Ernastowicz, Turski, Muzaj, Lushtaku Trener Mark LEBEDEW.
ESPADON: Kowalski, Ruciak, Duff, Kluth, Wika, Gawryszewski, Murek (libero) oraz Malinowski, Jaskuła (libero), Menzel, Kacperkiewicz. Trener Michał GOGOL.

 

Przebieg meczu

I set: 3:5, 8:10, 13:15, 15:20, 18:25.
II set: 5:2, 10:9, 15:13, 20:16, 25:20.

III set: 5:4, 10:9, 15:10, 20:16,, 25:22.
IV set: 3:5, 8:10, 11:15, 15:20, 21:25.
V set: 5:4, 10:8, 11:15.

 

Z tej samej kategorii