Grzegorz Kosok: Poczuliśmy się zbyt pewnie

Grzegorz kosok
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jastrzębski Węgiel był bardzo blisko pokonania Resovii, ale po fenomenalnym pościgu w trzecim i czwartym secie, w decydującej partii zabrakło postawienia kropki nad "i". O przyczyny takiego stanu rzeczy zapytaliśmy środkowego "Pomarańczowych", Grzegorza Kosoka.

JAKUB KUBIELAS: Kibicom trudno jest zrozumieć to, co działo się w pierwszych dwóch partiach...

GRZEGORZ KOSOK: - W pierwszych dwóch setach graliśmy bardzo słabo. Nie szło nam zupełnie i naprawdę nie wiem, co się stało. Musimy to jak najszybciej zmienić, bo w kolejny mecz wchodzimy nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Później trzeba gonić wynik. W dwóch następnych partiach nasza postawa byłą już taka, jak w poprzednim sezonie. Dlatego musimy się teraz skupić na tym, aby tak było cały czas.

 

Co zmieniło się po 10-minutowej przerwie? Zaczęliście grać zdecydowanie lepiej.

GRZEGORZ KOSOK: - Zrozumieliśmy, że nie może tak być. Że punkty nie będę się same zdobywać. Że o każde „oczko” trzeba walczyć. Dostaliśmy prztyczka w nos. Bo każdy zespół, który przyjeżdża do brązowych medalistów, będzie walczył o zwycięstwo. Zmieniło się nasze podejście do tego spotkania. Wiedzieliśmy, że jak czegoś nie zmienimy, to przegramy za trzy punkty.

 

Pytanie „co się stało w tie-breaku?” samo ciśnie się na usta.

GRZEGORZ KOSOK: - Stało się to, co w dwóch pierwszych setach. Podeszliśmy do tie-breaka zbyt pewni siebie. Doprowadziliśmy do niego wyłącznie swoją dobrą grą, a później to popsuliśmy. Nasza gra wyraźnie się pogorszyła, a przeciwnik poczuł, że może wygrać seta i tego dokonał.

Z tej samej kategorii